Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

To nie gwoździe...

Pewnego razu przy wejściu do kościoła zrobiło się bardzo głośno. Ludzie wykrzykiwali coś o obrazie, bluźnierstwie i profanacji. Do kościoła weszła prostytutka. Gdy z zakrystii wybiegł ksiądz obronił tę kobietę i zaprosił do zakrystii. Kiedy zapytał ją, czemu przyszła właśnie teraz to kościoła, odpowiedziała, że gdy stała tak na dworze i czekała na klientów zaczął padać śnieg. I obsypał ją całą. I przypomniała sobie wtedy, jak pięknie była ubrana w dniu I Komunii Świętej. „Proszę księdza, ja… ja chciałam się wyspowiadać”. Było to w Kościele Wszystkich Świętych w Warszawie. Tym księdzem był ksiądz Jan Twardowski.

Gdy piszę te słowa, w tle słyszę pieśń „Golgoto, Golgoto” w wykonaniu Beaty Bednarz. „To nie ludzie Cię przybili, lecz mój grzech…”. Przed chwilą zaczęła się Wielka Środa. Pojutrze Wielki Piątek. Gdy miałem około 6 lat byłem z rodziną na Mszy świętej w par. św. Wojciecha w Wyszkowie. Pośród dekoracji wielkopostnych zobaczyłem rysunek. Było na nim tylko widać ramię krzyża. I przybitą do niego dłoń. Z podpisem „to nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech”. Ktoś powie, że to zwykła „dekoracja”, nawet niezbyt wyszukana. Do dziś pamiętam, że pierwszą rzeczą, którą zrobiłem po wejściu do domu, była próba skopiowania obrazu, który zapadł mi pamięć. I to wszystko razem też zapadło w pamięć. Na ponad 20 lat. Do dziś, gdy słyszę tę pieśń, przypomina mi się mimowolnie ten obraz, i kaplica, której już nie ma i słowa. I zawsze bardzo mocno je przeżywam.

Kilka dni temu przeczytałem w Internecie słowa: Boże, co Ty im zrobiłeś, że Cię tak nienawidzą? I miałem ochotę napisać na ten temat felieton. O tym, jak bardzo świat znienawidził Boga. Teraz się zastanawiam po co taki felieton? Żeby pokazać jak Bóg jest sam na tym świecie? Jak bardzo jest niekochany?

Jesteśmy (używając liczby mnogiej świadomie nie wyłączam w tym siebie) często jak ta prostytutka, która codziennie świadomie odrzucała Boga. I On doskonale wiedział jak bardzo potrzebuje ona Jego. Grzech blokuje nas na zawołanie do Boga: Uratuj mnie! Już nie chcę tak więcej! Błagam! Ona też nie zawołała. Więc Bóg przywołał w jej sercu to, co było czystym (tak, czystym!) pięknem. Doświadczeniem czystości przy I Komunii. Kiedy odpowiadała <<Amen>> na słowa <<Ciało Chrystusa>> nawet przez myśl jej nie przeszło, że jej własne ciało stanie się towarem. Była nieskazitelna. To moment, który się pamięta na całe życie.  I tu nie chodzi o tę konkretną prostytutkę. My też mamy w swoim sercu doświadczenia czystości i świętości, podczas których mówiliśmy Jezusowi, jak Piotr, że nigdy się go nie wyprzemy. I naprawdę chcieliśmy tak żyć. A potem raz, drugi, trzeci. Potem odwlekanie spowiedzi i grzech za grzechem. Bóg przecież odpuści.

Jezus powiedział <<Wystarczy Ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali>>. Mój niemy krzyk do Boga: Uratuj mnie! jest okazją, w której On może mi powiedzieć: "Nareszcie mogę pokazać ci sens Krzyża Mojego Syna!". Żebym zrozumiał, że ze swojego grzechu mogę się wspiąć po pionowej belce Krzyża. Wspiąć się do Jezusa i powiedzieć: Teraz rozumiem. Ja… ja chcę się wyspowiadać… Ja ksiądz. 

ks. T.

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version