Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

3 lipca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO ŚW. TOMASZA, APOSTOŁA

J 20,24-29

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”.
Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!”
Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.
Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!”
Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

 

     „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.”
Tomasz, patron dnia dzisiejszego, nie potrafił uwierzyć zapewnieniom swoich towarzyszy o tym, że Jezus żyje, że powstał z martwych, że widzieli Go żywego, że z nimi rozmawiał. Twierdził, że musi Go zobaczyć, że musi dotknąć się Jego ran. I tak Jezus przychodzi raz jeszcze do tego grona uczniów wtedy, kiedy Tomasz jest z nimi, i zaprasza go do tego, by rzeczywiście „dotknął”, „włożył rękę”, by mógł pokonać swoje wątpliwości. Tomasz wtedy wypowiada swe wyznanie wiary przed Jezusem: „Pan mój i Bóg mój”. W odpowiedzi Jezus mówi o tym, że błogosławieni są ci, którzy uwierzyli, którzy wierzą – mimo niewidzenia. Zobaczmy, jak te słowa odnoszą się do nas. My nie oglądaliśmy Jezusa po Zmartwychwstaniu, nie spotkaliśmy Go podczas Jego publicznej działalności, nie słuchaliśmy Jego nauk, nie widzieliśmy Jego cudów... Jezus mówi do nas: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Ale: na ile tak naprawdę wierzymy? Na ile tak naprawdę chcemy wierzyć w prawdziwość zmartwychwstania Chrystusa? Na ile chcemy wierzyć Jezusowi, Synowi Bożemu? Powtarzamy nasze wyznanie wiary uczestnicząc we Mszy św. niedzielnej i przy codziennym pacierzu. Czy jednak tym słowom towarzyszy nasze serce? Czy tym słowom naprawdę towarzyszy nasza wiara? Zastanówmy się nad tym.

29 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”
A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.
Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.
Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

 

     „Tyś jest Mesjasz, Syna Boga żywego.”
Oddajemy dziś cześć dwom wielkim Apostołom: św. Piotrowi i św. Pawłowi. Obchodzimy dzień ich uroczystości i jednocześnie odwołujemy się do ich biografii i świadectwa wiary. O świadectwie św. Piotra słyszymy m.in. w dzisiaj czytanym fragmencie z Ewangelii według św. Mateusza. Piotr, który daje jasną i jednoznaczną odpowiedź na pytanie postawione przez Jezusa: „Za kogo wy Mnie uważacie?”. Piotr, który w imieniu całego grona Dwunastu daje świadectwo o Jezusie. Piotr, który w imieniu wszystkich uczniów daje świadectwo swej wiary. I poprzez pokolenia kolejni następcy św. Piotra, biskupi Rzymu dawali to świadectwo w imieniu Chrystusowych uczniów. Dziś to świadectwo daje papież Franciszek – ten, który głosi Boże słowo, głosi Chrystusa ludziom całego świata. Odwołując się do tego świadectwa, trzeba nam również je przyjąć i przekazywać innym. Przyjmując dar wiary każdy człowiek wierzący przyjmuje też obowiązek bycia świadkiem tej wiary dla bliźnich. Przez kolejne pokolenia w Kościele św. świadectwo wiary dotarło do nas, świadectwo głoszone przez Piotra, Pawła, przez Apostołów, ich współpracowników i następców. Przyjmijmy to świadectwo o Chrystusie i Jego Dobrej Nowinie – i nieśmy to świadectwo innym. Św. Piotr i św. Paweł, wielcy świadkowie i głosiciele Chrystusowego orędzia niech się za nami wstawiają, byśmy to zadanie dobrze wypełniali.

28 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 7,15-20

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.
Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach”.

 

     „Poznacie ich po ich owocach.”
Porównanie użyte przez Jezusa, porównanie do owocowania drzew i roślin jest dla nas bardzo zrozumiałe. Jeśli bowiem owoc ma być piękny, dobry, wartościowy – potrzebne są różne czynniki (i to w odpowiedniej proporcji): woda, światło słoneczne, składniki mineralne... Jest to często powiązane także z trudem, z wysiłkiem rolnika czy ogrodnika – aby ten plon był jak najlepszy. Jeśli to zechcemy przenieść do sytuacji ludzi, do życia każdego z nas – to możemy dostrzec to podobieństwo, które powinniśmy dostrzec. Bóg pragnie od człowieka dobrego owocowania, owocowania zgodnego z Jego wolą. On daje nam w Swoim miłosierdziu i zatroskaniu o nas potrzebne dary łaski dla tego owocowania. Daje nam Swoją moc, daje nam talenty i zdolności, wspiera nasze ludzkie wysiłki w czynieniu dobra. Ale tak, jak jest potrzebny wysiłek uprawiającego rośliny, jego trud wokół wzrastających upraw – tak też jest potrzebny nasz trud, w którym wykorzystalibyśmy to, co Bóg nam daje; trud, który byłby współpracą z łaskami Pana nam udzielanymi. Są ci, którzy nie współpracują z Bożą łaską, którzy nie chcą przynosić Panu tego „dobrego owocu”, którego On od nas pragnie. Są jednak i ci, którzy chcą i starają się obdarzać Boga „dobrym owocem”. „Poznacie ich po ich owocach.” A jeśli chodzi o nas? Jakie są owoce naszego życia?

27 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK DWUNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 7,6.12-14

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie dawajcie psom tego co święte i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami i obróciwszy się, was nie poszarpały.
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują”.

 

     „Wchodźcie przez ciasną bramę.”
Wymaganie Jezusa, które w pierwszym momencie wydawać się może niezrozumiałe. No, bo właściwie to człowiek woli wędrować, podróżować wygodnie, korzystając z dobrej drogi: równej, prostej, a nie wyboistej, krętej, najeżonej przeszkodami. Jednak Chrystus Pan mówiąc nam o drodze trudnej, o bramie ciasnej, mówi o przyjęciu tej drogi, którą On nam wskazuje w Swej Ewangelii, w Swoim nauczaniu, mówi nam o przyjęciu Jego wskazań jako dające nam kierunek postępowania w naszym codziennym życiu. I to stojąc przed tymi przykazaniami Bożymi, stojąc przed wymaganiami płynącymi z Ewangelii – mamy niejednokrotnie chęć powiedzieć, że to ciężkie, trudne, szukamy usprawiedliwień do tego, by inaczej postąpić... A musimy sobie jasno postawić sprawę, że to, co kosztuje, to, co wymaga wysiłku – może mieć swoją wartość, której w pierwszej chwili nie dostrzegamy. Podobnie jak sportowiec chcący osiągnąć dobry wynik musi poddać się długiemu, ciężkiemu, systematycznemu ćwiczeniu, by poprawiać swoje rezultaty aż do momentu, kiedy będzie mógł stanąć na podium. I on nie rezygnuje z tych wysiłków, bo chce cel stojący przed nim osiągnąć. Podobnie i my – w odniesieniu od naszego życia chrześcijańskiego. Panie Jezu, dopomóż zawsze iść drogą krętą i wchodzić przez ciasną bramę, jeśli to jest zgodne z Twoja wolą.

26 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK DWUNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 7,1-5

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: «Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka», gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

 

     „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.”
Przestroga Jezusa wypowiedziana przez Niego, jak zapisał ją nam św. Mateusz w tzw. Kazaniu na górze, pozostaje wciąż aktualna, aktualna także dla nas żyjących współcześnie. Unikać powinniśmy osądzania bliźnich, osądzania ich postaw, zachowania, decyzji. My jednak tak łatwo potrafimy wypowiadać swoje sądy: obmawiamy, krytykujemy, osądzamy, potępiamy. Musimy przecież nieustannie pamiętać o tym, że często nie znamy wszystkich motywów decyzji czy działań drugiego człowieka, a bez tego trudno dać obiektywną ocenę. A przecież bywa niejednokrotnie tak, że coś przysłania nam możliwość właściwego patrzenia na bliźniego i jego zachowania (mówi Jezus o tym, że w naszym oku może być „belka”, a więc coś o wiele większego, poważniejszego niż „drzazga” w oku brata). Wszelkie doskonalenie świata, otoczenia, bliźnich, wszelka praca nad poprawianiem musi się rozpoczynać od nas samych. To my musimy pytać się samych siebie o to, co my mamy zmienić w swoim postępowaniu codziennym. A nasza praca nad sobą, nasze wysiłki, byśmy sami stawali się lepsi, nasze dobre świadectwo – może pociągnąć innych do tego, by podobnie czynili. „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.” Panie Boże, broń nas przed pochopnym osądzaniem naszych braci i sióstr spotykanych na drogach naszej codzienności!

24 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA ŚW. JANA CHRZCICIELA

Łk 1,57-66.80

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.
Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.
Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.
On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim.
Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

 

     „Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.”
Słowa mówiące o reakcji ludzi na wydarzenia związane z narodzinami Jana, syna Zachariasza i Elżbiety, mówią o tym, że w planach Bożych Jan miał jakże ważną rolę do odegrania. Elżbieta, mimo podeszłego wieku, stała się matką. Zachariasz, kapłan, któremu trudno było uwierzyć słowom zapowiedzi przekazanej przez Gabriela – stał się niemy aż do momentu, kiedy po urodzeniu syna napisał na tabliczce: „Jan będzie mu na imię”. Tak, bo ten został przez Boga wybrany, by przygotować ścieżki na przyjście obiecanego Mesjasza. On miał prostować drogi na Jego przyjście. On wskazał Go ludziom mówiąc: „Oto Baranek Boży!”. „Kimże będzie to dziecię?”: wiemy, kim był Jan, kiedy dorósł, kiedy nad Jordanem wzywał ludzi do przygotowania się na spotkanie z Jezusem. A dziś, kiedy obchodzimy uroczystość jego narodzenia – uświadamiamy sobie, że wezwanie Jana Chrzciciela do nawrócenia, do prostowania ścieżek życia, do gotowości na spotkanie z Panem – jest wciąż aktualne. I to nie tylko w okresie Adwentu, kiedy to Kościół św. stawia przed nami w sposób szczególny tego proroka – ale zawsze. Niech słowa św. Jana, poprzednika Pana, wciąż nas mobilizują do tego, by „prostować ścieżki naszego życia”, by były one zawsze według woli Chrystusa, naszego Odkupiciela.

23 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

Mt 11,25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

     „ (...) uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem...”
Dziś, po zakończeniu oktawy Bożego Ciała, kiedy to kierowaliśmy w szczególny sposób nasze spojrzenie na Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, przeżywamy w Kościele św. uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jezus, Syn Boży wskazuje nam na Swoje Serce, miłujące każdego z nas bez wyjątku. On nam Swoją miłość w sposób tak bardzo wymowny okazał składając Siebie w ofierze na drzewie Krzyża. On nam okazuje Swoją miłość dając nam Swe Ciało i Krew jako Pokarm – przychodząc do nas podczas każdej Mszy św. Jezus jednocześnie wskazuje na Siebie mówiąc nam, byśmy uczyli się od Niego. „Uczcie się ode Mnie...” – On jest dla nas Wzorem. Mamy uczyć się od naszego Zbawiciela cichości i pokory serca. On, który przyszedł na świat, Syn Boży, stał się Człowiekiem. Narodził się nie gdzie indziej, jak właśnie w stajence w małej miejscowości Betlejem w Judei. On, choć Pan i Mistrz, podczas Ostatniej Wieczerzy służył Swoim uczniom umywając im nogi. On wziął na Swe ramiona Krzyż i umarł śmiercią zbrodniarzy Imperium Rzymskiego. „Uczcie się ode Mnie”: uczmy się od Chrystusa Pana: Jego miłości, Jego cichości, Jego pokory serca. I choć – jako ludzie – nigdy nie będziemy tacy, jak Jezus, nie zwalnia nas to od tego, by starać się o to upodabnianie się do naszego Mistrza i Wzoru.

22 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

CZWARTEK JEDENASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 6,7-15

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”.

 

     „Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz...”
Podaje nam Jezus wzór modlitwy, modlitwy codziennej, modlitwy Jego uczniów. Tekst ten bardzo dobrze znamy. Każdy uczy się modlitwy „Ojcze nasz”, już w dzieciństwie, jako jedną z pierwszych modlitw. Powtarzamy ją codziennie: w pacierzu, w modlitwie różańcowej, uczestnicząc we Mszy św. czy odmawiając modlitwę brewiarzową. Dobrze by było jednak z uwagą wypowiadać te słowa, z coraz większą uwagą i starannością – bo tekst ten ma tak wielkie bogactwo treści, jako nauka tego, jak powinna wyglądać nasza modlitwa, każda modlitwa. Chociażby jej pierwsze dwa słowa: „Ojcze nasz”. Popatrzmy: Jezus mówi, byśmy do Boga zwracali się jako do Ojca. Nasza relacja z Bogiem, nasze słowa do Niego kierowane, nasze zaufanie i zasłuchanie w Jego słowa – powinny wypływać z pamięci o tym, że Bóg jest naszym, kochającym nas Ojcem, a my Jego dziećmi. Ale też Jezus nam mówi, byśmy w modlitwie zwracali się do naszego Ojca (nie mojego), a więc ja staję przed Bogiem prosząc nie tylko w swoich intencjach, ale staję przed Tym, który jest naszym wspólnym Ojcem. I mam w modlitwie pamiętać o moich braciach i siostrach, o tych, dla których On również jest Ojcem. „Ojcze nasz”: spróbujmy tak bez pośpiechu modlić się tymi słowami i następnymi słowami modlitwy, której Jezus nas nauczył, byśmy mogli się też zastanowić nad tym, co mówimy do naszego Ojca w niebie.

21 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA JEDENASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 6,1-6.16-18

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

 

     „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli...”
Bardzo zdecydowane ostrzeżenie ze strony Jezusa, który każe nam się zastanowić nad motywacją naszych dobrych uczynków. Bywa bowiem tak niejednokrotnie, że czynimy coś dobrego, ale zasadniczym motywem takiego postępowania jest to, by inni nas widzieli, by nas dobrze oceniali, by nas chwalili: naszą dobroć, wspaniałomyślność, hojność. A wtedy w pewnym sensie dobro przez nas czynione „blednie”, bo to, co jak się wydaje, powinno być dobrem realizowanym bezinteresownie, z miłości – staje się czynem bazującym na egoizmie, na poszukiwaniu pochwał, na chęci zabłyśnięcia. Spróbujmy przypatrzeć się naszym dobrym uczynkom, tym uczynkom, o których Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii. Nasza modlitwa, a więc czas zarezerwowany dla Boga w codziennym życiu, na rozmowę z Nim, na słuchanie Jego głosu. Nasz post: nie tylko związany z niejedzeniem potraw mięsnych, ale wszelkie nasze wyrzeczenia ofiarowane Bogu. I nasza jałmużna, a więc dzielenie się z bliźnimi tym, co mamy, czym możemy się podzielić. Czy takie uczynki są obecne w naszym życiu? Jeśli nie, to czas, by o nich pomyśleć. Bo one są częścią życia chrześcijańskiego. Ale pamiętajmy też o tym, co mówi Jezus: nie czyńmy tych dobrych uczynków po to, by nas widziano i chwalono...

20 czerwca 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK JEDENASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 5,43-48

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

 

     „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski...”
„Bądźcie doskonali” – w tych słowach Jezusa odkrywamy, że stawia On niesamowicie wysoką „poprzeczkę”, do której jednocześnie każe nam, Swoim uczniom, sięgać. Być doskonałym, doskonałym jak Ojciec, Bóg. Od razu odpowiadamy, że nie jesteśmy doskonali i nigdy takimi nie będziemy. Każdy z nas, jak dobrze wiemy, ma swe słabości, wady, niedoskonałości. Człowiek upada, grzeszy, okazuje w jakimś stopniu swoje nieposłuszeństwo Bogu i Jego przykazaniom. Czemu Jezus stawia nam więc takie wymaganie, jeśli wiadomo, że nie uda się nam je nigdy zrealizować? Tak, to prawda, „doskonali” nie będziemy. Ale nie zwalnia nas to od ciągłej, systematycznej pracy nad sobą, od ciągłego wysiłku dążenia wzwyż, od tego by, jak mówimy, „wypłynąć na głębię”. Trzeba nam wciąż starać się o to, by walczyć z grzechem, z naszymi wadami, z naszymi złymi przyzwyczajeniami. Musimy wkładać nasz wysiłek w to, by tę poprzeczkę stawianą coraz wyżej pokonywać (podobnie jak sportowiec trenuje, by coraz lepsze rezultaty osiągnąć). I nawet jeśli tej „najwyższej” wysokości nie osiągniemy – to jednak z Bożą pomocą nasz wysiłek nad doskonaleniem siebie samych może przynieść obfity owoc. O tę Bożą pomoc prośmy pokornie, byśmy potrafili stawać się lepsi każdego dnia.

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version