Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

5 listopada 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

TRZYDZIESTA PIERWSZA NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 23,1-12

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:
„Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

 

      „Największy z was niech będzie waszym sługą.”
Niechętnie przyjmujemy słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Wolimy, by nam służono, by nas obsługiwano w różnorodny sposób i w różnych miejscach. Traktujemy to jako dowartościowanie własnej osoby, przyjmujemy to jako docenienie nas przez innych ludzi, domagamy się tego jako prawa nam przynależnego... Jednak refleksja nad słowem Jezusa pokazuje nam prawdę, że prawdziwa wielkość, to ta, która ma swe źródło w służbie, w postawie pochylenia się nad potrzebami, nad brakiem, nad niedostatkiem i bólem naszego bliźniego. Sam Jezus dla nam przykład takiej postawy, kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy wziął misę i dzban z wodą oraz przepasał się ręcznikiem, aby następnie umywać nogi Swoim uczniom. Nie mówi o tym, że jako ich Mistrz i Pan miałby prawo domagania się tego, by taką posługę oni wykonali wobec Niego. On im ukazuje pokazuje postawę służby. Podobnie było zresztą w czasie całej Jego publicznej działalności, kiedy litował się nad potrzebującymi pomocy i dla nich dokonywał cudownych znaków: uzdrawiał chorych, wypędzał złe duchy, rozmnażał pokarm... A w szczególny sposób okazał Swą miłość dla ludzi w ofierze złożonej na Golgocie. Co chce nam powiedzieć Chrystus Pan przez Swe słowo i przez przykład służby, który nam pozostawił? Zadajmy sobie to właśnie pytanie.

4 listopada 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

SOBOTA TRZYDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 14, 1. 7-11

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Opowiedział wówczas zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
„Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: «Ustąp temu miejsca». I musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: «Przyjacielu, przesiądź się wyżej». I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.
Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

 

     „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca...”
Kontekst uczty, na którą Jezus został zaproszony, aby zasiąść do posiłku z innymi osobami, stał się jednocześnie sposobnością do tego, by Chrystus dal Swoim uczniom pewne wskazania co do postępowania w realiach codzienności. Słowa Jezusa dotyczące więc bardzo konkretnej sytuacji – zajmowania miejsca przy stole podczas jakiejś uczty – mają jednak swoje zastosowanie również do innych spraw w naszym codziennym życiu. Wzywa nas Pan do tego, byśmy unikali takich sytuacji, w których mielibyśmy stawiać siebie samych na pierwszym miejscu, byśmy unikali niepotrzebnego, niewłaściwego wywyższania siebie. A przecież często tak jest, że wokół nas dostrzegamy takie sytuacje, kiedy to ktoś „wywyższa siebie”, szuka dla siebie dobrej pozycji, zaszczytnego miejsca – przy tym chwaląc siebie, swoje zalety i zasługi, poniżając jednocześnie innych wokół, kiedy ktoś nawet „rozpychając się łokciami” (jak to określamy) stara się o zdobycie znaczenia, stanowiska, wpływów, korzyści... A może i my sami nie jesteśmy wolni od takiej postawy? Niech słowa Jezusowe z dzisiejszej Ewangelii skłonią nas do refleksji nad naszą postawą, naszym zachowaniem i relacjami. Może to i do nas Pan zwraca się słowami dzisiejszego fragmentu, abyśmy nie byli tymi, którzy dążą do zajmowania „pierwszego miejsca”...?

3 listopada 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PIĄTEK TRZYDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 14, 1-6

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.
Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: „Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?” Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił.
A do nich rzekł: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz nawet w dzień szabatu?” I nie mogli Mu na to odpowiedzieć.

 

     „Gdy Jezus przybył do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili.”
Ewangelista informuje nas o zachowaniu przywódców żydowskich wobec Jezusa. Śledzili Chrystusa faryzeusze, przywódcy ówczesnej społeczności. Czynili to po to, by móc znaleźć jakąś niekonsekwencję w Jego zachowaniu, by znaleźć coś, o co można by Go było oskarżyć, ośmieszyć, skrytykować, by doprowadzić do skazania Go za Jego postępowanie – albo przynajmniej doprowadzić do tego, by Jego słuchacze odsunęli się od Niego, by nie przychodzili tak tłumnie słuchać Jego słów i prosić Go o uzdrowienie z choroby. Zastanówmy się jednak przez chwilę: czy i my nieraz jesteśmy podobni do tych przywódców żydowskich? Czy i my nieraz nie przypatrujemy się i przysłuchujemy się słowom drugiego człowieka z wolą, z zamierzeniem szukania błędów, potknięć, niedoskonałości? Czy czasami nie śledzimy zachowania innych po to właśnie, by z triumfem następnie mówić o naszym „odkryciu”, o naszym oburzeniu z powodu takiego postępowania drugiego człowieka? A czy w takiej postawie jest coś z miłości bliźniego, która winna kierować naszym codziennym postępowaniem? Panie Jezu, broń nas przed taką postawą wobec naszych bliźnich. Obyśmy potrafili zawsze z miłością odnosić się do tych, których spotykamy na drogach codzienności.

2 listopada 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARLYCH

Łk 23,44-46.50.52-53; 24,1-6a

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.
Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha.
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o Ciało Jezusa. Zdjął Je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.
W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach.
Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”.

 

     „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha Mojego.”
Słowa Jezusa wypowiedziane z wysokości Krzyża na Golgocie, kiedy w Wielki Piątek składał Siebie w ofierze, by dokonać odkupienia rodzaju ludzkiego. Słowa, które brzmią szczególnie dziś, w dniu wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych (nazywanym Dniem Zadusznym), kiedy to udajemy się na cmentarze, kiedy modlimy się za naszych zmarłych polecając ich Bożemu miłosierdziu. Myśl o naszych zmarłych to także przypomnienie tego, że każdy z nas będzie musiał stanąć przed Panem u kresu życia ziemskiego. Każdy z nas przez swoje życie doczesne zdąża na to spotkanie z Bogiem, a On przecież chce każdego z nas obdarzyć radością Swego Królestwa. W tej prawdzie jest źródło naszej nadziei, nadziei chrześcijańskiej. Dlatego też powinniśmy słowa Jezusa z Krzyża uczynić naszą modlitwą – i siebie samych powinniśmy powierzać w ręce kochającego nas Ojca, Boga. I w tym powierzeniu siebie Jemu zawrzeć prośbę o to, by dopomagał nam iść drogami naszej codzienności na spotkanie z Nim, by dopomagał nam w dążeniu do Królestwa Niebieskiego, by radością tego Królestwa obdarzył nas i naszych zmarłych. W tym czasie listopadowym, kiedy odwiedzamy nasze cmentarze i stajemy przy grobach naszych zmarłych – prośmy o radość wieńczą dla nich. Naszych zmarłych i nas samych powierzajmy Bogu miłosiernemu, powierzajmy naszemu Ojcu w niebie.

31 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK TRZYDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 13, 18-21

Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach”.
I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”.

 

     „[Królestwo Boże] podobne jest do ziarnka gorczycy... Podobne jest do zaczynu...”
Jak możemy się przekonać czytając teksty Ewangelii, Pan Jezus posługiwał się przypowieściami, by Swoim słuchaczom przybliżyć prawdę o Królestwie Bożym. Mówi i do nas słowami tych właśnie przypowieści. Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii to porównanie do ziarnka gorczycy, do zaczynu wkładanego do ciasta. I w jednej, i w drugiej sytuacji stajemy jako obserwatorzy pełni podziwu. Małe ziarenko gorczycy może stać się rośliną, może się rozwinąć, ma w sobie taką siłę... Podobnie i siła zaczynu: choć w niewielkiej ilości włożony do mąki i innych składników ciasta, może on spowodować, że całość ciasta zostaje zakwaszona, że ciasto rośnie – i zyskuje smak, którego możemy doświadczyć po upieczeniu. Małe ziarenko, mała ilość zaczynu: potrafią dokonać wielkich rzeczy. Zastanówmy się: jakże niejednokrotnie człowiek może wiele dokonać, kiedy działa, wsparty Bożą pomocą. Wielki może być owoc naszego wysiłku dla głoszenia Królestwa Bożego, dla szerzenia tego Królestwa w naszej codzienności. Nawet jeśli (tak po ludzku sądząc) wydaje się, że sami niewiele znaczymy, niewiele możemy zrobić. A jednak, z pomocą naszego Pana ten nasz trud głoszenia Dobrej Nowiny może owocować. Prośmy więc Pana o to, by błogosławił nasz trud dawania świadectwa o Jego Ewangelii.

30 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK TRZYDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 13, 10-17

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować.
Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.
Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu”.
Pan mu odpowiedział: „Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?”
Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.

 

     „A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?”
Jezus dokonał szczególnego znaku uzdrawiając kobietę, która od osiemnastu lat cierpiała, nie mogąc się wyprostować. Sam fakt uzdrowienia nie spotkał się z krytyką przełożonego synagogi, ale fakt, że do doszło do niego w dzień szabatu. Kieruje wiec do zgromadzonych w domu modlitwy słowo, w którym mówi o tym, że powinni prosić o zdrowie czy o inną pomoc w pozostałe dni tygodnia, zostawiając szabat jako dzień odpoczynku. Chrystus Pan jednak sprzeciwia się takiej interpretacji szabatu. Wskazuje na to, że nawet w tym dniu odpoczynku są pewne prace, które są wykonywane, m.in. zatroskanie o zwierzęta, by je napoić. Jeśli więc – wyciąga On wniosek – taka troska o zwierzęta jest możliwa, a nawet konieczna, to tym bardziej powinno się zatroszczyć o człowieka, szczególnie człowieka dotkniętego cierpieniem. Jeśli jest jakaś możliwość przyjścia z pomocą, by okazać serce, by czynić miłosierdzie, by dać ulgę w cierpieniu – należy to uczynić, nie czekając na inną okazję, nie odkładając tego na inny czas. Niech te słowa nas mobilizują do tego, by czynić dobro w każdym momencie, każdego dnia wtedy, kiedy mamy ku temu możliwość. Nie czekajmy z czynieniem dobra, nie zwlekajmy z okazywaniem serca!

28 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW SZYMONA I JUDY TADEUSZA

Łk 6, 12-19

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.
Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

 

     „W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.”
W ten sposób przedstawia nam św. Łukasz Ewangelista to, co poprzedziło wybór grona 12 Apostołów. Nim został on dokonany, nim ogłosił Jezus tych, których wybrał – mówi nam autor trzeciej Ewangelii – „modlił się” Jezus, a nawet „całą noc spędził na modlitwie do Boga”. Tak poprzedzone są ważne momenty z życia Chrystusa Pana, poprzedzone modlitwą, poprzedzone czasem spędzonym na rozmowie z Ojcem. Ta postawa Jezusa powinna być dla nas przykładem, drogowskazem postępowania. Spróbujmy się zastanowić nad tym, czy i my potrafimy nasze wydarzenia życiowe, nasze zadania do zrealizowania, nasze ważne decyzje – także poprzedzać modlitwą. Bo dla nas jest to jakże potrzebne: z Bogiem razem iść przez życie, Jemu powierzać te nasze decyzje, Jego prosić o światło przy dokonywaniu naszych wyborów. I ten czas zawsze znajdować. Bo często człowiek się usprawiedliwia brakiem czasu. Wymawia się tym, że ma tyle ważnych rzeczy do wykonania, ze nie starcza czasu na modlitwę... A właśnie ten czas musi się znaleźć, to spotkanie z Bogiem stanie się wtedy dla nas ogromnym wsparciem dla właściwego zrealizowania tych naszych spraw. Obyśmy o tym pamiętali. Obyśmy potrafili naśladować naszego Pana znajdującego czas na rozmowę z Ojcem.

27 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PIĄTEK DWUDZIESTEGO DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 12, 54-59

Jezus mówił do tłumów: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: «Deszcz idzie». I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: «Będzie upał». I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?
Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia.
Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka”.

 

     „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: «Deszcz idzie». I tak bywa.”
O czym mówi Jezus w tym fragmencie Ewangelii? Punktem wyjścia Jego słów jest nawiązanie do znaków związanych ze zmianami pogodowymi. Ci, którzy obserwują poszczególne zjawiska pogodowe mogą z jakimś stopniem prawdopodobieństwa przewidzieć nadchodzące opady deszczu, zbliżający się czas upału i suszy, czy też inne elementy codziennej aury pogodowej. Dlatego też współcześnie przysłuchujemy się prognozom synoptycznym czy też szukamy ich w mediach, by zaplanować rożne nasze codzienne zajęcia czy też sposób ubrania się na czas wyjścia z domu... Jezus mówi nam o „czasie obecnym” i o tym, że my również powinniśmy ten czas rozpoznawać i w odpowiedni sposób kształtować swoje zachowanie w obliczu tych sytuacji, które dostrzegamy w nasze codzienności. Zapewne wiele jest takich spraw, które napotykamy na drodze naszego życia osobistego, rodzinnego, zawodowego... Musimy podejmować w odniesieniu do nich rożne decyzje, musimy zająć właściwą postawę... Powinniśmy być zatroskani o to, by nasza postawa i nasze decyzje zawsze były realizowane w świetle Bożej nauki, Bożego słowa. Stąd trzeba nam sięgać do Bożego słowa, wsłuchiwać się w Jego naukę na modlitwie, by do tych spraw „obecnego czasu” zawsze odnosić się w sposób właściwy dla chrześcijan. Troszczmy się o taką postawę!

26 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

CZWARTEK DWUDZIESTEGO DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 12, 49-53

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadani wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

 

     „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.”
Zastanawiające są słowa Jezusa, które czytamy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Słyszymy, jak Chrystus Pan mówi, że pragnie, by ogień zapłonął na ziemi. Mówi On – jak się wydaje – o Swoim ogniu, ogniu Swojej miłości w ludzkich sercach. On Sam nas darzy Swoim ogniem, darzy nas Swoją wielką miłością. Możemy się o tym przekonać, możemy to zobaczyć tak bardzo wyraźnie w wydarzeniach związanych z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa, w wydarzeniach związanych z Jego działalnością publiczną, w wydarzeniach związanych z Jego ofiarą złożoną dla naszego Odkupienia na Golgocie. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał” – powie nam św. Jan Ewangelista. Tę miłość miłosierną widzimy podczas Jezusowego nauczania – kiedy dokonuje cudów, kiedy naucza o Królestwie Bożym („Ulitował się nad nimi, bo byli jak owce bez pasterza”: takie słowa komentarza możemy odnaleźć w Ewangelii). I Krzyż: tam, gdzie widzimy, że On „do końca nas umiłował”. Jeśli tak nas miłuje Chrystus, to bądźmy wdzięczni. Dziękujmy Mu za Jego miłość. A także: takiej miłości się uczmy, by nasze serca nie były „zimne jak lód”, ale by – także przez nasz wysiłek w odpowiedzi na Jezusowy dar – ogień miłości płonął w sercach ludzi na całym świecie.

25 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZIESTEGO DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 12,39-48

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?”
Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: «Mój pan ociąga się z powrotem», i zacznie bić sługi i służebnice, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.
Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”.

 

     „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie...”
Nic dziwnego w tych słowach Chrystusa Pana, które mamy zapisane w dzisiejszej Ewangelii. Komu wiele dano, kto otrzymał wiele, komu powierzono wiele: ten proporcjonalnie do tego powinien także i wykazać się zaangażowaniem, pracą, trudem, odpowiedzialnością. W ten sposób chcemy dostrzegać tych, którzy zostali obdarzeni jakąś funkcją w społeczności: funkcją polityczną, samorządową, zarządzającą... Obdarzeni zostali kredytem zaufania ze strony innych ludzi, powierzono im pewne środki materialne, określone dobra, mają możliwości podejmowania pewnych decyzji (które nieraz mogą mieć bardzo daleko idące konsekwencje) – i chcemy mieć nadzieję, że ci ludzie dobrze ten mandat zaufania wypełniają, że odpowiedzialnie będą podchodzić do zadań im powierzonych, że będą rzeczywiście trudzić się o dobro wspólne, o dobro innych ludzi, a nie tylko i wyłącznie o swoje sprawy. Bóg każdemu z nas także dał i wciąż daje bardzo wiele. Dał nam dar życia ziemskiego, dał nam Siebie jako Pokarm w Eucharystii, dał nam wszystkie sakramenty św., przez które otrzymujemy Jego łaskę w wieloraki sposób. A jak my korzystamy z tych Bożych darów? Bóg chce, byśmy też robili dobry użytek z darów złożonych w nasze ręce – czy tak czynimy? Zechciejmy się nad tym zastanowić.

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version