Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

3 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK DWUDZIESTEGO SZÓSTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 9,51-56

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy.
Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”
Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

 

     „Nie przyjęto Go jednak...”
Jezus zdąża do Jerozolimy, w kierunku miejsca, gdzie zostanie pojmany i skazany na śmierć. Św. Łukasz właśnie w tym miejscu swej Ewangelii (jak czytamy w tekście dzisiejszej liturgii) zaznacza w sposób wyraźny to, że Chrystus podejmuje tę właśnie drogę prowadzącą Go do Miasta Świętego. A to w tym celu, by tam mógł Siebie złożyć w ofierze na ołtarzu Krzyża. I oto Ewangelista mówi nam o tym, że mieszkańcy jednej z miejscowości Samarii nie chcieli przyjąć Zbawiciela. To nie przyjęcie Chrystusa podczas Jego działalności publicznej miało miejsce niejednokrotnie. Nie wszyscy chętnie słuchali Go, kiedy głosił im Ewangelię o Królestwie Bożym. Nie wszyscy chcieli przyjąć tę naukę, z którą On do nich przychodził. Byli ci, którzy odchodzili, którzy mówili: „Trudna jest to mowa, któż może jej słuchać”. Byli i ci, którzy twierdzili, że On wyrzuca złe duchy dzięki pomocy Belzebuba. Dziś, w czasach nam współczesnych, sytuacja nieraz jest tak bardzo podobna. Także są ci, którzy odrzucają Jezusową naukę, którzy nie chcą jej przyjąć, którzy mówią, że jest za trudna... A czy my przyjmujemy w całej rozciągłości naukę Pana? Czy chcemy Go słuchać – po to, by tym słowem prowadzeni iść ścieżkami swego życia? A może należymy do tych, którzy nie chcą tak naprawdę, całkowicie, do końca przyjąć Chrystusa? Oby tak nie było!

2 października 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WSPOMNIENIE ŚWIĘTYCH ANIOŁÓW STRÓŻÓW

Mt 18,1-5.10

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?
On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł:
Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.

 

     „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”
Stać się „dzieckiem” – do tego wzywa także nas Jezus słowami dzisiejszej Ewangelii. Stać się dzieckiem, a więc stawać się coraz bardziej kimś, kto przeżywa swoje codzienne życie z dziecięcym zaufaniem pokładanym w Bogu, który jest naszym Ojcem. To ciągła pamięć o tym, że On, nasz Pan i Stwórca, jest Tym, który darzy nas także prawdziwą ojcowską miłością i każe nam modlić się słowami tej modlitwy, która się zaczyna: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Nasz Bóg Ojciec, darzący nas Swą miłością troszczy się o nas. Wyrazem tej troski jest także to, że posyła Swoich aniołów, by nami się opiekowali, by nas strzegli. Mówi nam o tym dzisiejszy dzień wspomnienia Świętych Aniołów Stróżów. Dzisiejsze wspomnienie z pewnością przypomina nam też modlitwę znaną już od najmłodszych lat, kiedy to uczeni przez rodziców, babcię czy może inną osobę – prosiliśmy o opiekę naszego Anioła Stróża na drogach codziennego życia. I choć, co prawda, mijają lata naszego życia, stajemy się coraz starsi... – to jednak o tej modlitwie do Anioła Stróża nie powinniśmy zapominać. Prośmy jej słowami każdego dnia z dziecięcą ufnością o tę opiekę i pomoc Anioła Stróża, o pomoc, która jest naszym udziałem dzięki Bożej miłości dla każdego z nas.

30 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

SOBOTA DWUDZIESTEGO PIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 9,43b-45

Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”.
Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

 

     „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi.”
Jezus zapowiada Swoją Mękę tym, którzy Go słuchają. Będzie On, jak mówi, „wydany w ręce ludzi”. Tak, bo to ludzie Go aresztują w Ogrodzie Oliwnym, zaprowadzą do Annasza i Kajfasza, doprowadzą potem do Poncjusza Piłata. To przez ludzi zostanie wyśmiany, biczowany, ukoronowany koroną cierniową i skazany na śmierć. Przez ludzi zostanie poprowadzony na wzgórze Golgoty i rękoma ludzi zostanie tam przybity do Krzyża – gdzie złoży Siebie w ofierze, by dokonać odkupienia rodzaju ludzkiego. Mówi przy tej zapowiedzi Jezus, według zapisu Ewangelisty, św. Łukasza: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa”. Mieli to uczynić współcześni Jezusowi, słuchacze Jego nauk, którzy byli przez Niego także przygotowywani do mających nastąpić wydarzeń. Powinniśmy i my tak uczynić: wziąć sobie dobrze do serca te słowa, tę prawdę o tym, co wydarzyło się na całej drodze Jezusowej Męki i Śmierci. Powinniśmy to wziąć do serca, by pamiętać o wielkiej miłości Chrystusa Pana do nas – miłości, która była u fundamentu tego wszystkiego, co Jezus wycierpiał dla nas. Wziąć powinniśmy do serca – by Bogu dziękować za tę miłość, za dar Jego Ofiary. Wziąć powinniśmy to do serca – by zastanawiać się nad naszą odpowiedzią na tę miłość nam okazaną.

29 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, GABRIELA I RAFAŁA

J 1,47-51

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”.
Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”
Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”.
Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!”
Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: «Widziałem cię pod drzewem figowym»? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”.
Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

 

     „Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych...”
Chrystus Pan w rozmownie z Natanaelem, kiedy ten został do Niego przyprowadzony przez Filipa, mówi mu o otwartych niebiosach i o widzeniu aniołów. „Otwarte niebiosa”: to znak otwartości Boga dla człowieka, znak Bożej opatrzności, Bożej troski dla każdego z ludzi. Wyrazem tej troski jest ustanowienie aniołów jako Bożych posłańców, których On posyła do ludzi z misją przekazania Jego woli lub okazania w szczególny sposób Bożej opieki, Bożej pomocy dla człowieka. W sposób szczególny widzimy to w odniesieniu do trzech archaniołów, których święto dziś obchodzimy. Jest to Michał, ukazywany na kartach Biblii szczególnie jako walczący ze złymi duchami. Kolejny to Gabriel, głoszący Boże słowo ludziom Starego i Nowego Testamentu, m.in. Zachariaszowi i Maryi, Matce Bożej (o czym mówi nam św. Łukasz w swej Ewangelii). Trzecim zaś jest Rafał, który w Starym Testamencie opiekował się Tobiaszem i jego rodziną. Tę Bożą pomoc widzimy w tym, że Bóg obdarzył nas aniołami stróżami, którzy nami się opiekują – i której to opiece polecamy się od najmłodszych lat odmawiając specjalną modlitwę. A może trzeba, byś ją sobie przypomniał, bo już dawno tej modlitwy nie odmawiałeś...? Odmawiaj tę modlitwę codziennie – i dziękuj Panu Bogu za to, że właśnie przez posyłanie Swoich aniołów okazuje nam Swoje zatroskanie o nas. I Swoją miłość dla nas.

28 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

CZWARTEK DWUDZIESTEGO PIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 9,7-9

Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał.
Lecz Herod mówił: „Ja kazałem ściąć Jana. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?” I chciał Go zobaczyć.

 

     „Ja kazałem ściąć Jana. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?”
Herod Antypas zastanawia się nad tym, kim jest Jezus. Docierały do niego różne wieści na temat publicznej działalności Jezusa z Nazaretu, wieści o cudach przez Niego czynionych, ale prawdopodobnie również informacje o słowach Jego nauczania, o licznych osobach, które się gromadziły, by Go zobaczyć, by Go słuchać czy też prosić o uzdrowienie z choroby czy uwolnienie z wpływu złego ducha. Wszystkie te wiadomości docierały do niego, jednak nie był w stanie powiedzieć, kim jest Jezus. Można powiedzieć, że my – jako uczniowie Chrystusa Pana, członkowie Jego Kościoła św. – nie mamy takich trudności z powiedzeniem kim On jest. Możemy powtórzyć słowa wyuczone z tzw. pacierza katechizmowego, z wyznania wiary. Możemy przytoczyć to, co usłyszeliśmy w sali katechetycznej, czego się nauczyliśmy przygotowując się do przyjęcia I Komunii św. czy Bierzmowania. Tak, możemy te słowa przypomnieć. Czy jednak naprawdę wyrażają one naszą wiarę, czy one mówią o tym, kim naprawdę dla nas jest Jezus Chrystus? Nasze słowa powinny bowiem wyrażać to, co nosimy w sercu, powinny wyrażać to, jakie jest nasza wiara. Nie mogą to być tylko słowa powtarzane ustami bez zaangażowania serca, bez zaangażowania woli, bez pragnienia postępowania według nauki Tego, który jest Bogiem i Panem naszym. Kim jest więc dla nas Jezus Chrystus?

27 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZIESTEGO PIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 9,1-6

Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.
Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”.
Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

 

     „Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.”
Dzisiejszy tekst Ewangelii ukazuje nam posłanie Dwunastu, aby ci szli i głosili Ewangelię o królestwie Bożym. To, co czynili w czasie ziemskiego życia Jezusa kontynuowali po Jego wstąpieniu do nieba. Wtedy szli „aż po krańce ziemi”, aby nauczać „wszystkie narody” – jak możemy przeczytać na kartach Nowego Testamentu. Zwróćmy uwagę na to, że zarówno w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, jak i w innych tekstach wyraźnie widzimy powszechność misji ewangelizacyjnej. Dobra Nowina ma być głoszona „wszędzie”, „wszystkim narodom”, „aż po krańce ziemi”. Dwunastu apostołów realizowało to zadanie, podobnie ich następcy. Dziś również to zadanie realizuje Kościół św. Jednak każdy z nas ma mieć w tym zadaniu swój udział. Starajmy się o tym pamiętać, m.in. w odniesieniu do misyjnego dzieła Kościoła św. Misjonarze bowiem w wielu miejscach świata głoszą Ewangelię – a my powinniśmy ich wspierać. Jeśli sami nie udajemy się „w świat”, by nieść naukę Jezusa jako misjonarze, to starajmy się pamiętać w naszych modlitwach w intencji misji, o potrzebne siły dla misjonarzy i owocność ich posługi. A także: wspierajmy, według naszych możliwości, naszymi ofiarami ich pracę. W ten sposób także pokażmy, że jesteśmy zatroskani o sprawę głoszenia Ewangelii naszego Zbawiciela.

26 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK DWUDZIESTEGO PIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 8,19-21

Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego z powodu tłumu.
Oznajmiono Mu: „Twoja matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”.
Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

 

     „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.”
Chrystus w szczególny sposób podkreśla znaczenie słuchania słowa Bożego oraz jego wypełniania w życiu. Czytając te słowa dzisiaj zatrzymajmy się również na refleksji nad naszym słuchaniem tego słowa w codziennym życiu. Jest bowiem prawdą, że słowo Boże dociera do nas w różny sposób. Jest ono czytane podczas liturgii Mszy św. czy sakramentów św. Jest ono nam przekazywane w czasie rekolekcji, misji św. czy dni skupienia. Możemy je poznawać podczas katechezy szkolnej czy parafialnej. Rodzice mają zadanie przekazywać podstawy wiary swoim dzieciom w domu rodzinnym. Przy pomocy tekstów drukowanych (egzemplarze Biblii, książki, prasa katolicka) możemy poznawać to Boże słowo skierowane do nas. Tak, w różny sposób to Boże słowo jest nam przekazywane i mamy możliwość jego słuchania i przyjmowania. Tylko pozostaje istotne pytanie: czy słuchamy? Czy rzeczywiście jesteśmy otwarci na przyjmowanie słowa Bożego kierowanego do nas? Czy chcemy słuchać Boga mówiącego do nas? A także druga część tych słów Jezusa: nie tylko słuchanie, ale wypełnianie, realizowanie tego, o czym to przyjęte słowo Boże mówi. To jest także zadanie, które stoi przed nami. Jeśli przyjmujemy słowo od Boga, powinniśmy przyjąć to, co On nam poleca czynić. Obyśmy potrafili naprawdę słuchać Boga, kiedy On do nas mówi!

25 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK DWUDZIESTEGO PIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 8,16-18

Jezus powiedział do tłumów:
„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”.

 

     „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem...”
To zdanie z dzisiejszej Ewangelii, zdanie wypowiedziane przez Jezusa, jest bardzo zrozumiałe. Lampa zapalona służy po to, by dawała światło, by oświetlała miejsce wokół siebie. Dobrze wiemy, że nie miałoby sensu takie postępowanie, gdyby ktoś chciał lampę zapalić, a następnie ją przykryć, zasłonić, schować w takie miejsce, w którym lampa ta nie spełniałaby swego zadania. Prawdą jest jednak i to, że Chrystus nazywa Swoich uczniów, nazywa nas „światłem świata”. On w nas chce widzieć serca zapalone, świecące wiarą; życie oparte o wiarę; świadectwo o naszej wierze na drogach codziennych. Nam nie wolno tego naszego światła skrywać, chować – bo nie spełnilibyśmy tego zadania, którym Jezus nas obdarza, zadania bycia „światłem świata”. Czy jesteśmy „światłem” dla naszych bliskich? Musimy sobie takie pytanie zadać. Czy świecimy światłem wiary od Chrystusa otrzymanej tak, by każdy człowiek, z którym się spotykamy, mógł dostrzec w naszym postępowaniu postawę Chrystusowego ucznia? A może wstydzimy się przyznać do Chrystusa, może chowamy światło naszej wiary tak, by inni tego nie zobaczyli... Panie Jezu, broń nas przed tym, byśmy mieli się wstydzić naszej wiary, naszej przynależności do Ciebie. Dopomóż nam być „światłem” dla naszych bliźnich w codziennym życiu!

23 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

SOBOTA DWUDZIESTEGO CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 8,4-15

Gdy zebrał się wieki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: „Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”.
Przy tych słowach wołał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.
Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść.
On rzekł: „Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu.
W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość”.

 

     „Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże.”
Dziś czytamy podczas liturgii Mszy św. przypowieść Jezusa o ziarnie. Jest to jedna z przypowieści Chrystusa, którą On sam także wyjaśnia, wskazując nam drogę dla naszej refleksji nad usłyszanym słowem. Słowo Boże jest ziarnem zasiewanym przez Boga oraz przez tych, których On posyła z zadaniem głoszenia Jego Dobrej Nowiny w różnych miejscach i sytuacjach, w różnych miejscach codziennego życia. To słowo Boże przyjmujemy uczestnicząc we Mszy św. czy też w liturgii poszczególnych sakramentów św. Boże słowo przyjmujemy podczas lat dorastania i wychowania w domu rodziny chrześcijańskiej oraz biorąc udział w katechezie szkolnej czy parafialnej. Możemy sięgać do Bożego słowa zapisanego na kartach Biblii czy też wyjaśniane nam w tekstach książek, prasy czy innych mediów katolickich. Tak, w różny sposób to Boże ziarno jest zasiewane w nasze serca i w różny sposób możemy do tego słowa docierać. Ważną rzeczą jednak jest, byśmy się starali do tego słowa docierać, przyjmować je ochotnym sercem i rozważać je tak, by coraz lepiej odczytywać wolę Bożą względem nas samych, byśmy potrafili następnie ją realizować, czynić z niej drogowskaz dla codziennego życia. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że rzeczywiście troszczymy się o to, by to Boże ziarno przynosiło prawdziwy owoc, owoc obfity – według Bożego pragnienia.

22 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PIĄTEK DWUDZIESTEGO CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 8,1-3

Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

 

     „Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym.”
Jezus „wędrował”. To było częścią Jego działalności publicznej. Wędrował, a więc przechodził od miejscowości do miejscowości, by tam, dokąd docierał, głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym tym, których spotykał, którzy do Niego przychodzili gotowi słuchać, którzy przychodzili także prosić o łaskę uzdrowienia, o zmiłowanie dla siebie samych bądź dla swych bliskich. Jezus „wędrował”. My także „wędrujemy”, bo przemierzamy nasze codzienne drogi życiowe. Są to różne drogi, ścieżki, trasy, które przychodzi nam pokonywać. Są to drogi prowadzące do miejsca pracy czy szkoły, drogi prowadzące do domu, do naszych krewnych czy znajomych, drogi prowadzące do miejsc, w których załatwiamy nasze różne sprawy, drogi prowadzące do kościoła, drogi, które prowadzą do miejsc wakacyjnego odpoczynku... Tak, różne są te nasze drogi. Ale na wszystkich tych drogach mamy być (podobnie jak Jezus) głosicielami Jego Ewangelii. Mamy być świadkami Jego nauki na tych wszystkich naszych drogach codziennych. Tak, by ci, których na tych drogach spotykamy, dostrzegli w nas uczniów Jezusa, dostrzegali w nas członków Kościoła św., dostrzegali nas jako ludzi naprawdę wierzących. Panie Jezu, dopomóż nam nieść Twoją Ewangelię na drogach naszego życia!

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version