Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

16 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

SOBOTA DWUDZIESTEGO TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 6,43-49

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.
Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie», a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.
Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.
Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki”.

 

     „Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc.”
Owocowanie drzewa jest zależne od tego, jakie jest to drzewo, jest zależne od tego, w jakim środowisku rośnie (czy ma właściwe warunki nasłonecznienia, wodę, składniki mineralne w glebie), jest zależne od tego, jaki jest wysiłek ogrodnika-sadownika pracującego przy tym drzewie, starającego się o to, by plon był jak największy, jak najpiękniejszy. To owocowanie może być dla nas punktem odniesienia dla refleksji, dla naszej refleksji nad ludzkim owocowaniem, owocowaniem każdego z nas. Bóg bowiem pragnie, byśmy przynosili owoc w naszym życiu, byśmy korzystając z talentów, którymi nas obdarza, troszczyli się o pomnażanie dobra, którym Bóg nas darzy. „Przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” – usłyszeli te słowa uczniowie Jezusa w Wieczerniku i powinniśmy, my także, je usłyszeć jako skierowane do nas. A słysząc te słowa Jezusa o „dobrym” i „złym” owocu, pomyślmy o tym, jaki jest owoc naszego życia, na ile staramy się o to, by nasze owocowanie było dobre – by to, co od Boga otrzymaliśmy i codziennie otrzymujemy, było przez nas wykorzystywane dla dobra; na ile staramy się, by nasze życie było wypełnione dobrym owocem? Obyśmy byli tymi, których Jezus porównuje do dobrego drzewa dającego dobre owoce!

15 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WSPOMNIENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY BOLESNEJ

J 19,25-27

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

 

     „Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja.”
Dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej Bolesnej prowadzi nas na Golgotę, by zobaczyć jak pod krzyżem Jezusowym stoi Maryja, Matka Najświętsza i św. Jan, jeden z Apostołów, jeden z uczniów Jezusa. I słyszymy, jak m.in. Jezus umierający na krzyżu wskazując na Swoją Matkę mówi do Jana: „Oto Matka twoja”. Wskazuje Ją Swojemu umiłowanemu uczniowi, ale też wskazuje Ją wszystkim Swoim uczniom, wskazuje Ją nam także. Mówi Jezus do nas wszystkich, mówi do każdego z nas: „Oto Matka twoja”. Trzeba nam ciągle na nowo słyszeć to Jezusowe słowo i je przyjmować, trzeba nam ciągle na nowo przypominać sobie tę prawdę: Jezus oddał nas, Swoich uczniów, oddał cały Kościół św. pod opiekę Swojej Matki, Najświętszej Maryi Panny. Trzeba nam ciągle na nowo sobie tę prawdę przypominać: mamy kochającą nas Matkę w niebie. Ta, która wstawia się za nami u Swego Syna, która wyprasza potrzebne nam łaski, otacza nas płaszczem Swej matczynej opieki. Niech pamięć o tej prawdzie nam towarzyszy, kiedy przeżywamy dzisiejsze wspomnienie, niech pamięć o tej prawdzie nam towarzyszy podczas modlitwy różańcowej, recytacji czy śpiewu litanii loretańskiej, podczas pielgrzymek do sanktuariów maryjnych. Niech ta prawda prowadzi do tego, byśmy nasze sprawy, nasze intencje, powierzali Jej wstawiennictwu, byśmy samych siebie powierzali „pod Jej obronę”.

14 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

J 3,13-17

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

 

     „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”
Te słowa Jezusa, które są zapisane w III rozdziale Ewangelii wg św. Jana – a które czytamy dziś, w święto Podwyższenia Krzyża św. – w bardzo zwięzły sposób wyrażają jakże głęboka prawdę. „Bóg umiłował świat”: tak, bo Bóg jest Miłością, Bóg darzy nas, którzy jesteśmy Jego dziećmi, Swoją miłością. Wyrazem tej miłości jest to, że „dał Syna Swego Jednorodzonego”. Jezus, Jego Syn, Syn Boży, stał się Człowiekiem, przyjął naszą naturę ludzką, podobny do nas „we wszystkim oprócz grzechu”. Jezus narodził się w Betlejemskiej stajence, by potem złożyć Siebie w ofierze na ołtarzu Krzyża. Złożył Siebie w ofierze, by dokonać naszego Odkupienia, by pojednać nas z Ojcem – w ten sposób ukazuje nam Bożą miłość. A Krzyż, na który dziś szczególnie spoglądamy, jest przypomnieniem, potwierdzeniem tej miłości Boga dla nas, miłości Boga dla ciebie. Dlatego nasze spojrzenia na krzyż, każde spojrzenie na znak naszego Odkupienia, każde twoje spojrzenie na ten znak Bożej miłości niech będzie dla ciebie przypomnieniem o tym, że Bóg tak nas miłuje, że Bóg tak ciebie miłuje. Każde twoje spojrzenie na krzyż niech ci to przypomina. A to przypomnienie niech cię prowadzi do tego, by Bogu dziękować za tę Jego miłość.

13 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZIESTEGO TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 6,20-26

W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

 

     „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.”
Kolejny raz słyszymy jak Jezus wskazuje nam drogę życia, mówiąc o tym, kto jest prawdziwe błogosławionym. I zapewne nasuwać się może niepewność, kiedy słyszymy jak Chrystus ukazuje nam kolejne grupy osób, które On włącza do błogosławionych, do szczęśliwych. No, bo jakże to – może ktoś powiedzieć – szczęśliwi są ubodzy, głodujący, płaczący, znienawidzeni przez innych? Wydaje się, przynajmniej z ludzkiej perspektywy, że takie osoby żadną miarą nie są szczęśliwe. Jednak głębsza refleksja nad każdą z grup wyliczonych przez Jezusa pokazuje, że jest niesamowita słuszność w Jego nauce. Popatrzmy choćby na pierwszą grupę. Czy rzeczywiście szczęścia mamy szukać w bogactwie, w posiadaniu wartości ziemskich? Są to rzeczy ulegające zniszczeniu, mające wartość przemijającą, przy ich zdobywaniu i posiadaniu może dochodzić do grzechu... Zresztą, i tak trzeba będzie wszystko to zostawić u kresu naszego ziemskiego życia, kiedy staniemy przed Bogiem. W tej sytuacji lepiej jest być „ubogim”, w sensie nieprzywiązywania się do tego, co się posiada, w postawie gotowości do dzielenia się z bliźnimi, do pomocy tym, którzy są w potrzebie. Do takich bowiem „należy królestwo Boże”. Wsłuchajmy się w słowa Jezusowych błogosławieństw, by zobaczyć, co przez nie Jezus chce nam powiedzieć.

12 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WTOREK DWUDZIESTEGO TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 6,12-19

Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.
Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu, przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

 

     „ (...) Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.”
Słowa te, jak je znajdujemy w relacji ewangelicznej zapisanej przez św. Łukasza, ukazują nam bardzo ważną część działalności publicznej Jezusa – przez co On, nasz Pan, staje się nam szczególnym przykładem do naśladowania. Chodzi mianowicie o Jego modlitwę. Właśnie św. Łukasz niejednokrotnie w swej Księdze mówi nam o modlitwie Jezusa, mówi nam, że Jezus trwa na modlitwie, że znajduje czas na rozmowę z Ojcem. Jest to widoczne także przed ważnymi momentami w czasie życia publicznego Jezusa (tak, jak i w naszej dzisiejszej Ewangelii, gdzie czytamy o powołaniu grona 12 Apostołów spośród większego grona Jego uczniów). Nawet „całą noc spędził na modlitwie”. Ta myśl o Jezusowej modlitwie, o Jego rozmowie z Ojcem, każe nam zastanowić się nad naszą modlitwą, nad naszym czasem poświęconym na to, by spotkać się z Nim, by z Nim rozmawiać, by Jemu polecać swoje życie, swoje sprawy, swoje nieraz niełatwe decyzje... Bo może próbujemy je rozwiązać sami, bez pomocy Bożej, ufając tylko we własne siły i możliwości (niczym przysłowiowa „Zosia samosia”). A Bóg pragnie nam pomóc w niesieniu naszego krzyża. Może więc – zamiast narzekania na mnóstwo zajęć i braku czasu na modlitwę – warto byłoby wygospodarować w swoim rozkładzie dnia czas na spotkanie z Panem, czas na modlitwę?

11 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK DWUDZIESTEGO TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 6,6-11

W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę.
Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.
On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?”
I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

 

     „Uczeni zaś w piśmie i faryzeusze śledzili Go...”
Taką postawę okazywali uczeni w piśmie, faryzeusze, osoby sprzeciwiające się Jezusowi, nie chcący przyjąć Jego nauczania. Tak bardzo byli zajęci szukaniem tego, o co mogli by go oskarżyć, potępić, wykazać Jego złe postępowanie – że nawet cuda przez Niego zdziałane nie przyczyniły się do tego, by uwierzyli. „Uczeni w Piśmie i faryzeusze śledzili Go.” Czy czasami my nie jesteśmy podobni do nich w naszym zachowaniu? A może tak być, kiedy patrzymy się na naszych bliźnich, kiedy przypatrujemy się ich postawie i postępowaniu, kiedy słuchamy ich słów – po to przede wszystkim, by wykazać ich błędy, by ich wyśmiać, skrytykować, potępić. Wtedy tak łatwo zapominamy o zobowiązaniu do miłości bliźniego, wtedy łatwo przeoczyć to, co dobre w postępowaniu drugiego człowieka (kiedy się szuka tylko to, co złe). A przecież powinniśmy także próbować dostrzegać to, co dobre w drugim człowieku, w każdym człowieku bez wyjątku; przecież taka postawa potępienia, a nie braterskiego upomnienia, nie ułatwia temu drugiemu człowiekowi poprawianie siebie; przecież takie zachowanie bardzo szybko burzy różne relacje międzyludzkie, a nam powinno zależeć na tym, by te więzi budować i umacniać... „A oni śledzili Go...” – tak wrogo nastawieni do Jezusa do Niego się odnosili. Oby twoje odniesienie do bliźniego nie było podobne...

9 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

SOBOTA DWUDZISTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 6,1-5

W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli.
Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: „Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?”
Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: „Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać”.
I dodał: „Syn Człowieczy jest panem szabatu”.

 

     „Syn Człowieczy jest panem szabatu.”
Szabat. Dzień święty, jeden dzień w tygodniu przeżywany w szczególny sposób przez Naród Wybrany. Dzień odpoczynku, ale i szczególnej modlitwy, oddawania czci Bogu, Stworzycielowi świata i człowieka oraz Wybawicielowi z niewoli egipskiej. Jako chrześcijanie, uczniowie Jezusa Chrystusa także przeżywamy jeden dzień każdego tygodnia jako dzień szczególny, dzień święty, dzień modlitwy i pamięci o Bogu. Tym dniem jest niedziela, dzień Zmartwychwstania Pana, dzień zstąpienia Ducha Świętego na Maryję i uczniów Jezusa zgromadzonych na modlitwie. W tym dniu każdego tygodnia chcemy nie tylko odpocząć po trudach pracy czy nauki minionego tygodnia i nabrać sił do czekających nas nowych zadań i obowiązków. Jest to dzień, w którym jako Kościół św. mamy gromadzić się na wspólne świętowanie zwycięstwa Chrystusa, na wspólne przeżywanie Ofiary Eucharystycznej. W tym dniu dobrze by było poświęcić także więcej naszego czasu na pogłębienie własnej relacji z Bogiem. Pomocą w tym może być osobista modlitwa, spotkanie ze słowem Bożym poprzez czytanie Pisma św., chwile poświęcone na lekturę prasy czy książki religijnej. Warto czas ten wykorzystać także na spotkania w gronie rodzinnym, w kręgu krewnych czy znajomych. Spróbujmy w tym kontekście zastanowić się i zadać sobie pytanie: jak przeżywamy nasz dzień święty?

8 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Mt 1,18-23

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emanuel”, to znaczy „Bóg z nami”.

 

     „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy «Bóg z nami»”.
Oto Ewangelista, św. Mateusz, powołuje się na słowa z księgi proroka Izajasza, mówiąc swoim czytelnikom, że w osobie Jezusa spełnia się to Boże słowo przekazane przez proroka. Jezus jest naprawdę Emmanuelem, a więc jest (jak możemy przetłumaczyć to imię hebrajskie) „Bogiem z nami”. I tak jest rzeczywiście: Jezus jest bowiem Bogiem, On jest Synem Bożym. On przyjął naturę ludzką, On zamieszkał pośród ludzi przez Wcielenie i Narodzenie w Betlejemskiej stajence. On jest rzeczywiście Bogiem-z-nami także, bo realizuje to, co nam obiecał nam przed Swoim Wniebowstąpieniem: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. On jest Emmanuelem, bo mówi do nas przez Swoje słowo, bo przychodzi do nas podczas Mszy św., kiedy chleb i wino ofiarowane Bogu stają się Jego Ciałem i Krwią. On jest z nami, albowiem w Najświętszym Sakramencie w tabernakulum czy w monstrancji wystawiony – oczekuje na nas w naszych kościołach i kaplicach. On także jest z nami, bo mówi o tym, że to, co uczynimy (lub nie uczynimy) jednemu z naszych braci, to tak, jakbyśmy to uczynili (lub nie) Jemu samemu. Jezus – Emmanuel – Bóg z nami. Bóg jest z nami i nam towarzyszy na naszych codziennych drogach życia. Czy o tym pamiętamy?

7 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

CZWARTEK DWUDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 5,1-11

Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”.
A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”.
Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.
I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali: jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”.
I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

 

     „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.”
Tak odpowiada Jezusowi Szymon Piotr. Pierwsza część jego słów zdaje się być bardzo zrozumiała, bo przez nią przemawia doświadczony rybak, który mówi o bezowocności trudu całej nocy spędzonej na połowie na jeziorze. Jeśli więc przez „całą noc” nie dało się złowić żadnej ryby – to tym bardziej (myśląc z perspektywy ludzkiej) nic nie przyjdzie z tego, by teraz, „za dnia”, zarzucać sieci. Ale tu pojawia się druga część wypowiedzi Piotra, w której jest obecna ogromna wiara i zaufanie do Jezusa. To zaufanie prowadzi Piotra do tego, by w tej sytuacji („na Twoje słowo”, a więc dlatego, że Jezus tak polecił) jeszcze raz rzucić sieci do wody jeziora. I oto okazało się, że to zaufanie Chrystusowi zaowocowało obfitym połowem. Połów tak wielki, że sieci zaczęły się rwać pod ciężarem złowionych ryb. Chcieć zaufać Jezusowi, umieć zaufać naszemu Panu w codziennych wydarzeniach życia, pośród różnych spraw, które spotykamy: tych łatwych, ale i tych trudnych. Umieć wsłuchać się w to, co On, nasz Zbawiciel, mówi do nas – i tak czynić. Uczmy się takiej postawy od rybaka, Szymona Piotra, którego Chrystus potem postawił na czele Swego Kościoła. „Na Twoje słowo, Panie”: chcę, Panie, według Twego słowa zawsze postępować – niech taka będzie nasza postawa!

6 września 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZISTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Łk 4,38-44

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią.
On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im.
O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich.
Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem.
Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich.
Lecz On rzekł do nich: „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”.
I głosił słowo w synagogach Judei.

 

     „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany.”
W ten sposób Jezus mówi o zadaniu, które przed Nim stoi. On przyszedł na świat przynosząc ludziom Dobrą Nowinę, Ewangelię o królestwie Bożym. Jego pragnieniem jest, by ta nauka docierała do jak największej liczby ludzi, do mieszkańców poszczególnych miejscowości Palestyny. Stąd podjął On czas Swej publicznej działalności, podjął wędrówkę, był ciągle w drodze, by móc ze Swoim nauczaniem docierać do ludzi, którzy gromadzili się by Go słuchać. Dlatego nie pozostaje w Kafarnaum, choć prosili Go o to mieszkańcy. Możemy powiedzieć, że pragnienie Jezusa, by Jego nauka docierała do ludzi jest wciąż aktualne. Realizację tego zadania przekazał On Kościołowi św., wszystkim Swoim uczniom, wszystkim ochrzczonym. Naszym zadaniem jest nieść Jego słowo, Jego Ewangelię, Jego naukę w różne miejsca i sytuacje naszej codzienności. Mamy być świadkami Jego nauczania wobec różnych ludzi, których spotykamy na drogach naszej codzienności. My też – odnosząc się do słów Jezusa – „musimy głosić” słowo Boże, które nam zostało powierzone. Podejmujmy więc ten wysiłek w naszym codziennym życiu, by ta powinność, to zadanie spoczywające na nas jak najlepiej realizować w każdym miejscu, w którym się znajdziemy i wobec każdej osoby, którą spotkamy.

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version