Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

31 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

CZWARTEK DWUDZIESTEGO PIERWSZEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 24,42-51

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby się włamać do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.
Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: «Mój pan się ociąga», i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

 

     „(...) bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.”
Słowa Jezusa mówiące o gotowości ludzkiej na Jego przyjście, na spotkanie z Nim, na to, by stojąc przed Nim zdać sprawę z tego, jak się przeżyło swoje życie tu, na ziemi. Może nieraz słuchając tych słów nie próbujemy ich odnieść do siebie samych, do naszego własnego życia. Może myślimy o tym w kategoriach: „kiedyś to nastąpi, ale za ileś lat...”; „jeszcze jestem stosunkowo młody, nie muszę więc myśleć o takich sprawach...”. Jednak różne wydarzenia, o których dowiadujemy się ze środków przekazu, wydarzenia, które niejednokrotnie także mają miejsce na naszych oczach, wydarzenia, które dotyczą osób nam znanych... – są przyczyną nagłej śmierci, nagłego odejścia na spotkanie z Sędzią żywych i umarłych. Dlatego też słowa Chrystusa są dla nas wezwaniem do pamięci o tym, że mamy być gotowi na to szczególne, ważne spotkanie ze Zbawicielem. Ale ta gotowość dla uczniów Pana, dla tych, którzy starają się żyć według nauki Ewangelii, powinna być złączona nie ze strachem, lecz z nadzieją, z ufnością pokładaną w prawdę słów Jezusa o królestwie niebieskim, o domu Ojca, w którym Chrystus przygotował nam miejsce. A ty – czy pamiętasz o Chrystusowym wezwaniu do czuwania? Czy jesteś gotów, by stanąć przed Nim? Warto sobie zadać to pytanie.

30 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZISTEGO PIERWSZEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 23,27-32

Jezus przemówił tymi słowami:
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: «Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków». Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków”.

 

     „Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.”
Te słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii brzmią bardzo mocno i ukazują nam obraz niezwykle mocny, choć jednocześnie wymowny. Mówi Chrystus o grobach na cmentarzu, które z zewnątrz mogą wyglądać nawet bardzo ładnie, bo są „pobielane”, jednak nie zmienia to faktu, że są to groby, że kryją w sobie ciała osób zmarłych, które – według praw biologii – są w stanie rozkładu. Posługując się tym obrazem Jezus mówi o swoich rozmówcach, o faryzeuszach i uczonych w Piśmie, których nazywa obłudnikami. Jednak my słysząc te słowa, możemy także dostrzec ich odniesienie od nas. Wydaje się, że człowiek nieraz próbuje zachować się w podobny sposób, zwraca wiele uwagi na sprawy zewnętrzne, na wygląd, na to, jak jest odbierany na zewnątrz, działa wiele – jak mówimy – „na pokaz”. Jednak jeśli temu nie towarzyszy jednocześnie troska o sprawy wnętrza, o serce, o sumienie, to z czasem da się zauważyć, że niewiele daje sama troska o tę stronę zewnętrzną. Serce bowiem jest ważniejsze, stan naszego wnętrza jest ważny – on także bardzo łatwo przekłada się na sprawy zewnętrzne, na to, jak się zachowujemy i postępujemy. Troszczmy się więc o nasze wnętrza, troszczmy się o nasze serce, o nasze sumienie!

29 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WSPOMNIENIE MĘCZEŃSTWA ŚW. JANA CHRZCICIELA

Mk 6,17-29

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę.
Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei.
Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”.
Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?”
Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”.
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”.
A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

 

     „Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę.”
Obchodzimy dziś w Kościele św. wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela. Przypominamy sobie to wydarzenie, które opisane zostało w Ewangelii, a które miało miejsce w dniu, kiedy u Heroda Antypasa odbywała się wielka uczta, która zgromadziła wielu biesiadników. Ścięcie Jana Chrzciciela, który był Poprzednikiem Chrystusa Pana, przygotowującym ludzi na Jego przyjście. Św. Marek przedstawia go nam jako męża świętego – i nawet Herod za takiego go uważał. Jan był bowiem bezkompromisowy w dawaniu świadectwa o tym, co prawe, co słuszne i sprawiedliwe – jasno i wyraźnie sprzeciwiając się złu, grzechowi. Czynił to także wtedy, kiedy trzeba było sprzeciwić się postępowaniu władcy i powiedzieć, że nie godzi się, by wiązał się z żoną swego brata. Wymagało to odwagi: skrytykowanie postępowania Heroda, danie świadectwa prawdzie w tej szczególnej sytuacji. Takiej właśnie postawy uczy nas patron dnia dzisiejszego: postawy odważnego świadectwa chrześcijańskiego, odważnego świadectwa o wartościach, których uczy nas Chrystus przez Swoją Ewangelię, odważnego świadectwa o tym, co sprawiedliwe, prawe. Uczmy się takiego świadczenia, uczmy się takiej postawy od św. Jana. A on sam niech się wstawia za nami, chrześcijanami XXI wieku, byśmy potrafili go naśladować w naszej codzienności.

28 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK DWUDZIESTEGO PIERWSZEGO TYGODNIA ZWYKLEGO

Mt 23,1.13-22

Jezus przemówił do tłumów i do swoich uczniów tymi słowami:
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: «Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą». Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: «Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą». Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę?
Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada”.

 

     „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy (...)”
Bardzo mocno brzmią te słowa. Brzmią bardzo mocno, jeśli weźmie się pod uwagę, że Jezus jest miłosiernym Zbawicielem i czytając karty Ewangelii dostrzegamy jak wielokrotnie i w różnoraki sposób okazywał Swe serce w szczególności tym, którzy znajdowali się w trudnej sytuacji, którzy doświadczali różnego rodzaju cierpień i przeciwności. Jednak w zdecydowany sposób Jezus przeciwstawiał się postawie obłudy w zachowaniu tych, którzy Go słuchali. Właśnie faryzeuszy i uczonych w piśmie nazywa, jak słyszymy, obłudnikami. I od razu pierwszy zarzut pod ich adresem jest taki: „zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą”. Nie pozwalają wejść – bo utrudniają innym zdążanie do królestwa niebieskiego, bo na drodze stawiają przeszkody, zobowiązując do zachowania różnych przepisów i zasad, których w końcu jest tak wiele i są tak drobiazgowe, że trudno je wszystkie zachować... Utrudniają zdążanie do królestwa niebieskiego, bo sami nie dają dobrego przykładu, który by można naśladować. Choć sami znajdujemy się w innej sytuacji – my również możemy naszą postawą, naszym zachowaniem stawać się dla kogoś przeszkodą w drodze do Boga. Przeszkodą przez dawane zgorszenie, przez namowę do grzechu, przez zły przykład. Oby tak nigdy nie było!

26 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ

J 2,1-11

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa.
Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”.
Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”.
Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.
Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 

     „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.”
Maryja, obecna na weselu w Kanie Galilejskiej, była zatroskana o trudną sytuację, w jakiej znaleźli się nowożeńcy i ci wszyscy, którzy przygotowywali przyjęcie weselne. Udała się z tą trudnością do Jezusa, wierząc w to, że On na pewno znajdzie najlepsze rozwiązanie dla tej sytuacji. Wystarczyło jedno Jej zdanie: „Nie mają już wina”. Potem zwraca się do sług z poleceniem: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Wskazuje na Jezusa i mówi, że oni – posługujący podczas przyjęcia weselnego – powinni wykonać wszystko to, co On, Jezus im poleci. W dalszym przebiegu uroczystości okazała się słuszność tego wskazania Maryi, wskazania na Chrystusa, wskazania na konieczność realizacji Jego poleceń. Maryja, której uroczystość dziś obchodzimy – patrząc w kierunku Częstochowy, gdzie Ona odbiera cześć od Polaków od ponad 600 lat. Pani Jasnogórska mówi do nas te same słowa, co w Kanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek [On] wam powie.” Czyńcie w swoim życiu to, czego was uczy mój Syn, Jezus. Czyńcie Jego wolę. Czyńcie wszystko to, czego On was uczy. Może nie zawsze zrozumiecie Jego wolę, może nie zawsze łatwo czynić Jego naukę – ale Mu zaufajcie. On wskazuje wam drogę służącą waszemu prawdziwemu dobru. Przyjmijmy tę naukę Królowej Jasnej Góry, Królowej Polski. Czyńmy w naszym życiu wszystko to, czego Jej Syn nas uczy.

25 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PIĄTEK DWUDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 22,34-40

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”
On mu odpowiedział: „«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.

 

     „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”
Jezus odpowiada na pytanie o „największe” przykazanie, Pytanie, które w kontekście mnogości przepisów znanych ludowi ST, miało swoje znaczenie. Odpowiedź bowiem pozwoliłaby na ułożenie tych wszystkich zobowiązań według jakiejś hierarchii ważności... Jezusowa odpowiedź jest jednak ważna także i dla nas. Najważniejsze przykazanie – to przykazanie miłości. Przykazanie miłości Boga i bliźniego. „Będziesz miłował Pana Boga swego...” – tak, bo jak można inaczej? Bóg darzy nas Swoją miłością i tego ciągle doświadczamy w naszym życiu. Jeśli więc On darzy nas miłością – w odpowiedzi powinniśmy miłować Boga. A jeśli będziemy mieli w sercu miłość dla Boga, to znajdziemy czas na modlitwę, znajdziemy możliwość bycia na niedzielnej Mszy św., weźmiemy do ręki Pismo św. Jeśli w naszym sercu będzie miłość dla Boga, to będziemy starali się realizować Jego naukę, zawartą w przykazaniach. „Będziesz miłował bliźniego swego...” – kto będzie nosił w sercu miłość dla swoich bliźnich, będzie realizował wszystkie przykazania uczące nas właściwego odniesienia do drugiego człowieka. Człowiek miłujący bliźniego czci rodziców, nie zabija, nie cudzołoży, nie kradnie, nie mówi fałszywego świadectwa, nie pożąda... Człowiek miłujący Boga i bliźniego zachowa całą naukę daną mu przez Pana. Zapytajmy siebie samych: czy miłujemy?

24 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚWIĘTO ŚW. BARTŁOMIEJA, APOSTOŁA

J 1,45-51

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”.
Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?”
Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”.
Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”.
Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”
Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”.
Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!”
Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: «Widziałem cię pod drzewem figowym»? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”.
Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

 

     „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”
Takie wyznanie wiary wypowiada Natanael, znany lepiej pod imieniem Bartłomiej, apostoł, którego święto dziś obchodzimy. Takie wyznanie wypowiada przed Jezusem, który mówi o tym, że widział go wcześniej pod drzewem figowym. Nie wiemy dokładnie o czym mówił Jezus; wystarczy jednak, że wiedział i zrozumiał ten, do którego Jezus te słowa skierował. Zrozumiał, że Ten, który do niego to mówi, jest Synem Bożym, jest Królem Izraela. I to swoje przekonanie, swoje wyznanie natychmiast głośno wypowiada. To tylko jedno świadectwo o Jezusie dane przez apostoła. Natanael i pozostali z grona apostolskiego wielokrotnie dawali świadectwo o Chrystusie, szczególnie spełniając mandat misyjny: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. To świadectwo dawali także inni: współpracujący z apostołami, ich następcy, kolejne pokolenia ludzi wierzących w Chrystusa i tę swoją wiarę głoszący innym. To świadectwo mamy my także dawać w czasach nam współczesnych wobec tych, których spotykamy. Wdzięczni Bogu za to świadectwo ewangeliczne, które sami otrzymaliśmy, mamy nieść innym tę naukę, mamy innym swoim życiem ukazywać naszą wiarę w Jezusa, Syna Bożego, Króla wszechświata. Panie Jezu, dopomóż nam, byśmy na wzór św. Bartłomieja i innych apostołów byli odważnymi Twoimi świadkami w dzisiejszym świecie.

23 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

ŚRODA DWUDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 20,1-16a

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: «Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam». Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: «Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?» Odpowiedzieli mu: «Bo nas nikt nie najął». Rzekł im: «Idźcie i wy do winnicy».
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: «Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych». Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich: «Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»
Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.

 

     „Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
Zastanawia nas może nieraz ta przypowieść Jezusa o wynajętych pracownikach winnicy. Według naszego sposobu rozumowania wydawałoby się, że ci, którzy pracowali cały dzień powinni byli dostać większe wynagrodzenie od tych, którzy zostali przyjęci do pracy dopiero przed samym zakończeniem dnia. Jednak nie można zapomnieć, że ci pierwsi zatrudnieni dostali tyle, ile mieli otrzymać. Na takie wynagrodzenie się zgodzili podejmując pracę i denar był zwyczajowym wynagrodzeniem za dzień pracy. Dostali więc tyle, ile mieli dostać i nie zostali skrzywdzeni tym, że ci, którzy przyszli do pracy później otrzymali taką sama zapłatę. Niestety, bywa tak, że pojawia się w nas zazdrosna myśl, kiedy patrzymy na innych ludzi, kiedy ich porównujemy ich ze sobą. Zazdrościmy nieraz tego, że inni mają to samo, co my, mają tyle samo, co my. Chcielibyśmy pewnie (tak po ludzku oceniając), by drugiemu człowiekowi było gorzej, by miał mniej od nas, by znalazł się w trudniejszej sytuacji od nas... Taka jednak postawa byłaby nie do pogodzenia z postawą miłości bliźniego, do której Jezus wzywa nas, Swoich uczniów. Broń nas, Panie, przed postawą zazdrości, broń nas przed patrzeniem „złym okiem” na drugiego człowieka i na to, co on posiada czy też na to, w jakiej sytuacji się znajduje.

22 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

WSPOMNIENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY, KRÓLOWEJ

Łk 1,26-38

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”
Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

     „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”
Pytanie Maryi postawione archaniołowi w związku z tym, co on Jej wcześniej przedstawił jako słowo Boga, jako wolę Bożą względem niej. To pytanie nie jest pytaniem wyrażającym wątpienie czy brak wiary w to, co słyszy. Jest to pytanie, w którym Maryja wyraża pragnienie poznanie tego, w jaki sposób Bóg będzie realizował Swe słowo, aby jednocześnie Ona mogła wiedzieć jak Ona sama ma wypełnić to, czego Bóg od Niej oczekuje. Takiej postawy uczy nas nasza Matka i Królowa – a dziś właśnie obchodzimy wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej. Uczy nas Maryja wsłuchiwania się w Boże słowo, by je jak najlepiej poznawać, poznawać to, co Pan chce nam powiedzieć. A w tym słowie trzeba nam odnajdywać także wskazania dla naszego życia i postępowania, dla realizowania naszego chrześcijańskiego powołania, dla realizowania tych zadań, które spoczywają na nas, zgodnie z wolą Bożą. Dlatego też wsłuchując się w Boże słowo możemy tę wolę Bożą poznawać, aby ją następnie jak najlepiej móc wypełniać. Otwierajmy nasze serca na słuchanie Pana w czasie liturgii Mszy św., w czasie naszej osobistej codziennej modlitwy, ale także biorąc do ręki Pismo św., aby coraz lepiej poznawać to, co Pan do nas mówi. A słuchając czy czytając stawiajmy także często pytanie: co chcesz, abym ja czynił, Panie?

21 sierpnia 2017

Opublikowano w Słowo Życia Napisał

PONIEDZIAŁEK DWUDZIESTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 19,16-22

Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?”
Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania”.
Zapytał Go: „Które?”
Jezus odpowiedział: „Oto te: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”.
Odrzekł Mu młodzieniec: „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?”
Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”.
Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

 

     „(...) jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania.”
Raz jeszcze Jezus wskazuje nam przykazania jako drogowskazy życia codziennego. Uczymy się przykazań wraz z innymi częściami pacierza katechizmowego jeszcze jako małe dzieci w domu, przypominamy sobie ich treść przed I Komunią św. czy bierzmowaniem. Później może jednak je nieraz zapominamy, z modlitwą bywa różnie... Ale kiedy dziś słyszymy to wskazanie tak bardzo wyraźne: „... jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania.” – powinniśmy czuć się w sposób szczególny wezwani do tego, by taką właśnie drogą iść. Zachować przykazania: by tak czynić, to przede wszystkim trzeba sobie je przypomnieć – i ciągle na nowo je przypominać. Stąd mają one swe miejsce w pacierzu: byśmy przypominali sobie ich treść codziennie. Warto też czynić to z uwagą, bez pośpiechu, z zastanowieniem przy każdym zdaniu, przy każdym przykazaniu. A to po to, by zastanowić się nad treścią każdego z zobowiązań. Zastanowić się nad tym, czy ja naprawdę zachowuję każde z nich; czy ja rzeczywiście żyję według przykazań Bożych; czy te Boże słowa są drogowskazem dla mego życia. Bo można na „5” czy nawet na „6” zaliczyć u swego katechety egzamin – czy jednak te przykazania w życiu staram się realizować? Spróbujmy dziś (i każdego dnia w twoim życiu) zatrzymać się przy treści przykazań Bożych, by się zastanowić: czy je w życiu wypełniamy?

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version