Radio Nadzieja 103,6

Switch to desktop Register Login

8 sierpnia 2017

WTOREK OSIEMNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO

Mt 14,22-36

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.
Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.
A On rzekł: „Przyjdź”.
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”.
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.
Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

 

     „Panie, ratuj mnie!”
Szymon Piotr w ten sposób woła do Jezusa, kiedy zaczął tonąć we wzburzonych wodach jeziora. Najpierw przeżył czas wielkiego zaufania Jezusowi, kiedy posłuchał się Mistrza i wyszedł z łodzi, aby po wodzie iść ku Chrystusowi. Potem jednak przyszedł moment zwątpienia, moment zawahania – w obliczu burzy, która mocno uderzała w tym momencie. Piotr zawołał do Jezusa, a On wyciągnął ku niemu rękę i go uratował. Jakże w naszym życiu bywa podobnie. W wielu momentach mamy w sobie tę wielką wiarę i ufność pokładaną w Bogu, czujemy radość serca płynącą z bliskości z Nim (przeżywając rekolekcje, uczestnicząc we Mszy św., przyjmując Chrystusa w Eucharystii, odchodząc od konfesjonału po spowiedzi). Jednak przychodzą także i te chwile, kiedy czujemy się podobni do Piotra tonącego w wodach jeziora. W takich sytuacjach powinniśmy i my wyciągnąć swe ręce ku Chrystusowi i wołać do Niego: „Panie, ratuj mnie”. Musimy w szczególny sposób mobilizować siebie w takich momentach do zaufania naszemu Zbawicielowi i do oddania siebie, swoich spraw, swoich trudności i cierpień w Jego ręce. Oddać w Jego ręce z wewnętrznym przekonaniem, że On jest z nami, nam towarzyszy i na pewno Swoją mocą wesprze nas w tych szczególnych momentach. Mówi On także i do nas, mówi także w chwilach największych doświadczeń: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.

CEM SpesMediaGroup

Top Desktop version