Czyżby rodziła się jakaś tradycja medialna? Rok temu „lekturę na dobry początek” Wielkiego Postu stanowiła „Septologia” Jona Fossego, norweskiego laureata Nagrody Nobla z literatury. To była siedmiodniowa opowieść o dokonywaniu się w nas „nowego stworzenia” w sensie duchowym.
W tym roku trzymam w ręku książkę innego Norwega, którego już poznaliśmy, a mianowicie Erika Vardena, biskupa Trondheim; książka nosi tytuł „Uzdrawiające rany” (Kraków 2026; oryginał angielski „Healing Wounds” powstał w 2025 roku). To on właśnie wygłosi w Watykanie pierwsze w tym pontyfikacie rekolekcje wielkopostne dla papieża Leona XIV i pracowników Kurii Rzymskiej (w dniach 22-27 lutego).
Urodził się w rodzinie luterańskiej w 1974 roku; chrzest katolicki przyjął w 1993 roku. Wstąpił do trapistów (skrót OCSO) w Wielkiej Brytanii, składając w 2007 roku śluby zakonne. Kapłanem został w 2011 roku, a sakrę biskupią otrzymał w 2020 roku.
Książka „Uzdrawiające rany” stanowi jego autorską medytację inspirowaną słynnym poematem średniowiecznym, który badacze przypisują niderlandzkiemu mnichowi o imieniu Arnulf z Louvain (1200-1248). Wiadomo o nim tyle, że w 1240 roku został wybrany na opata cystersów w Villers, ale 8 lat później zrezygnował z urzędu, by poświęcić się medytacji i studium; jeszcze w tym samym roku zmarł. Jego najsłynniejsze dzieło nosi łaciński tytuł: „Rhythmica oratio ad unum quodlibet membrorum Christi patientis et a cruce pendentis” – „Rytmiczna modlitwa do każdego z członów Chrystusa cierpiącego i wiszącego na krzyżu”. Każda z 7 części poematu składa się z 10 zwrotek, poza sekcją Ad cor, która ma ich 14; czyli łącznie 74 zwrotki. W Wj 24,10-11 mamy obraz 74 Izraelitów wspinających się na górę, by ujrzeć Boga.
Książka bpa Vardena obejmuje 3 nierównie część: Cierpienie (s. 11-33); Przemiana (s. 36-202) i Rozkwitanie (s. 205-226). Ta środkowa część to efekt uczynienia ran Chrystusa przedmiotem współczesnej medytacji. Składa się z 7 rozdziałów: Ad pedes – Do stóp; Ad genua – Do kolan; Ad manus – Do rąk; Ad latus – Do boku; Ad pectus – Do piersi; Ad cor – Do serca i Ad facie – Do twarzy.
Medytacja rozpoczyna się „od stóp”, a zatem opat Arnulf leży w prostracji przed Ukrzyżowanym. Natomiast bp Varden formułuje modlitwę: „Panie Jezu, niech widok Twoich zranionych stóp przypomina mi o obietnicy i konsekwencjach każdego kroku, jaki czynię moimi stopami” (s. 59).
Kolana służą do klęczenia, które jest charakterystyczne dla Biblii. Jezus w Getsemani także „padł na kolana” (Łk 22,41) i trwał w adoracji. A podsumowująca modlitwa norweskiego biskupa brzmi tak: „Panie Jezus, nie pozwól mi nigdy ugiąć kolan przed niczym niegodnym czci; prędzej poraź me kolana, jeśli musisz. Niech Twoja święta męka uczyni mnie silnym, abym wytrwał w modlitwie i abym w swoim wytrwaniu, połączonym z Twoim, odnalazł pokój” (s. 82).
Ręce to symbol wszelkiej twórczości, także duchowej formacji, na wzór garncarza. „Panie Jezu, trzymaj mnie delikatnie, lecz pewnie w swoim ręku, ukształtuj mnie według swego zamysłu, uczyń pięknym i wolnym. Zachowaj mnie od wszelkich oszukańczych podstępów. Nie pozwól mi zapomnieć o ranach na Twoich dłoniach, przyrzeczeniach miłości, przy których modlę się, żeby mnie wciąż bardziej zadziwiały” (s. 105).
Przebity bok Chrystusa to spektakularny symbol otwarcia się dla nas słodkiego źródła zbawienia: „Panie Jezu, spraw, bym nigdy nie zranił Twojego ciała, obecnego dla mnie w tajemnicy dzięki Twojemu Kościołowi. Pozwól mi czerpać uświęcającą siłę z krwi i wody wypływających z Twego boku, abym mógł słodko chronić się w rozpadlinie jedynej prawdziwej, zbawczej Skały” (s. 126). Cdn.
Z Bogiem!









