To był bardzo słaby żart – we wtorek wieczorem (01.04) do grajewskich policjantów wpłynęło zgłoszenie od mężczyzny, który przekazał, że został pobity, jest mu zimno i nie wie, gdzie się znajduje. Mężczyzna podał opis budynków, które widział podczas zgłoszenia , ale po dotarciu na miejsce policjanci nikogo nie znaleźli.
Okazało się, że zgłoszenie to primaaprilisowy żart:
-Policjanci od razu udali się we wskazane miejsce, jednak nikogo tam nie było. Przez dwie godziny 14 mundurowych szukało rzekomego pobitego, z którym w tym czasie nie było kontaktu. Dopiero po dwóch godzinach zgłaszający zadzwonił do dyżurnego policji podając informację, która pozwoliła funkcjonariuszom ustalić jego lokalizację. Ostatecznie patrol ujawnił go leżącego w rejonie Parku Niepodległości. Udawał nieprzytomnego, jednak po chwili wstał i zaczął się śmiać, twierdząc, że to tylko primaaprilisowy żart – przekazuje mł. asp. Sylwia Gosiewska z KPP w Grajewie
Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. 57-latek za takie zgłoszenie poniesie konsekwencje:
-Policjanci ustalają teraz zakres jego odpowiedzialności. Zgodnie z art. 66 §1 Kodeksu wykroczeń za bezpodstawne wywołanie alarmu lub zgłoszenie nieprawdziwej interwencji grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna do 1500 zł – mówi mł. asp. Gosiewska.
Mężczyzna po całej akcji został przekazany pod opiekę rodziny.









