Od kwietnia nie będzie prac domowych w szkołach podstawowych. Premier Donald Tusk przekazał, że w klasach 1-3 nie będzie ich wcale, a w klasach 4-8 będą „tylko dla chętnych i bez oceniania”. Co o tej decyzji sądzą nauczyciele?
Nauczycielka Szkoły Podstawowej w Szczuczynie, Paulina Wiśniewska mówi, że takie rozwiązanie ma swoje plusy i minusy.
– Jako nauczyciel często tych prac domowych nie zadaje, ale są przypadki, że niestety, ale trzeba, aby dziecko troszeczkę się zdyscyplinowało. One musi przyswoić wiedzę, ale niech nie będą to takie obszerne prace domowe jak niektórzy zadają. Ale z drugiej strony osobiście uważam, że są one troszeczkę zbędne. Dzieci też powinny odpocząć.
Zalety i wady tej decyzji dostrzega również Mateusz Gryglik, nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 9 w Łomży.
– Ja jako nauczyciel historii rzadko zadaję pracę domową. Wychodzę z założenia, że wiedzę powinno się przekazywać w szkole, aczkolwiek są przedmioty, tematy, nawet w przedmiocie, którego uczę, że czasami trzeba uczniów poprosić, żeby w domu przejrzeli jakieś dodatkowe źródła informacji. Jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe, to żeby poćwiczyli umiejętności poznane na lekcji. Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy te prace domowe powinny być czy nie, bo jest to kwestia bardzo złożona. Zależy od przedmiotu, materiału, tematyki zajęć, rodzaju wiedzy, umiejętności wprowadzanych na lekcjach.
Mateusz Gryglik dodaje również, że ciężko jest dzisiaj namówić dzieci do samodzielnej pracy, a między innymi to był cel prac domowych.
– Często jest tak, że dzieci same w domu nie potrafią pracować i korzystają z korepetycji. Nie mają jakiejś takiej motywacji, żeby samemu usiąść i zmusić się do samodzielnej pracy. Jednak ta praca domowa powinna uczyć systematyczności, umiejętności samodzielnej pracy, więc w wielu wypadkach ta praca domowa powinna być, ale ograniczona.
Minister Barbara Nowacka mówiła również o tym, że po kilku latach prace domowe w szkołach średnich również zostaną zniesione.









