Do tragedii zabrakło niewiele, ale najgorszego udało się uniknąć dzięki przytomności umysłu kilku osób. W niedzielne (09.08) popołudnie Czteroletnia dziewczynka wypadła z piątego piętra jednego z łomżyńskich bloków. Na szczęście, upadek zamortyzował koc, który rozciągnęli sąsiedzi dziecka.
O szczegółach zgłoszenia mówi Urszula Brulińska z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
– Wczoraj (09.08) dyżurny łomżyńskiej policji otrzymał zgłoszenie, że na ulicy Sybiraków dziecko wisi na barierce balkonu. Zgłoszenie wpłynęło do nas o 14:14. Jeszcze przed przyjazdem służb dziewczynka spadła z wysokości piątego piętra. Dzięki reakcji świadków, upadek czterolatki został zamortyzowany przez rozciągnięty koc. Z ustaleń policjantów wynika, że dziecko mogło przebywać na balkonie od około godziny. W pewnym momencie zaczęło przemieszczać się po balustradzie i w ten sposób przedostało się na sąsiednie balkon z którego spadło – relacjonowała Urszula Brulińska.
Niebezpieczną sytuację zauważyły przebywające w pobliżu osoby, które błyskawicznie zareagowały.
– Czterech mężczyzn chwyciło koc i ustawiło się pod balkonem. Dzięki temu wypadek nie był w skutkach tragiczny. Policjanci na miejscu zbadali 27-letnią matkę na zawartość alkoholu w organizmie i okazało się, że kobieta w swoim organizmie miała 0,7 promila alkoholu. Dziecko, wraz z matką, zostało zabrane do szpitala w Białymstoku, gdzie przebywa do chwili obecnej. Na tą chwilę matka nie usłyszała żadnych zarzutów. Trwają czynności zmierzające do ustalenia szczegółów tego zdarzenia, a w związku z tym ewentualnego zakresu odpowiedzialności karnej matki, która w tym czasie sprawowała opiekę nad dziewczynką – wyjaśniła Urszula Brulińska.
Kobiecie, za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, może grozić do pięciu lat pozbawienia wolności.
Fot. FB/KM PSP w Łomży









