Zadłużenie wynosi około 60 tysięcy złotych i trwa od lipca ub.r. – to bilans zaległości Łomżyńskiego Klubu Sportowego wobec Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Potwierdziła to na naszej antenie Bernadeta Krynicka, dyrektor MOSiR-u.
Od dłuższego czasu w przestrzeni medialnej pojawiają się doniesienia o poważnych problemach finansowych Łomżyńskiego Klubu Sportowego, który w tym roku świętuje 100-lecie.
– To są zaległości za udostępnienie obiektu na mecze, opłaty za bieżące utrzymanie i też opłaty za najem, bo biuro jest z przetargu. ŁKS ma w użyczenie dwie szatnie i tak proporcjonalnie do powierzchni płacą nam za utrzymanie bieżące: to jest energia, ciepło. ŁKS regularnie dostawał informacje o zaległościach, bo i odsetki są naliczane. To jest ustawowe, więc my nie możemy inaczej. Logiczne, że czekamy i przypominamy – mówiła Bernadeta Krynicka.
Ostatni przelew, jaki ŁKS wykonał na konto MOSiR-u miał miejsce w grudniu ubiegłego roku na zaskakującą kwotę.
– Ostatnio po jakimś długim czasie zadzwonił do mnie prezes. Wcześniej czyli na koniec roku w grudniu rozmawialiśmy o tym, że są zaległości. Obiecał, że trochę nam zapłacą, ale faktura była opłacona na chyba 34 złote… – wspominała dyrektor MOSiR-u. – Faktury nie są wysokie, bo to naprawdę minimum. Jestem cierpliwa, to ich problem, ale za faktury muszą zapłacić – dodała.
Redakcja Radia Nadzieja już 11 lutego br. skierowała do Zarządu ŁKS zapytania dotyczące sytuacji finansowej klubu, jednak do dziś pozostaje to bez odpowiedzi. Z nieoficjalnych informacji wynika, ze cierpliwość tracą sami piłkarze, którym klub zalega z wypłatą wynagrodzeń. W ostatnich dniach mieli oni nie uczestniczyć w treningach. W sobotę (14.03) ŁKS zagra z rezerwami Wisły Płock.
Fot. FB/Miasto Łomża









