– Można byłoby się zastanowić, aby tą kadencyjność ujednolicić – mówił na naszej antenie starosta łomżyński Lech Szabłowski o ograniczeniu kadencji nie tylko w samorządach, ale i w parlamencie.
Doświadczony samorządowiec podkreśla, że kadencyjność dla gmin i miast nie jest najlepszym rozwiązaniem dlatego, że ogranicza się mieszkańcom możliwość wyboru często ludzi sprawdzonych.
– Często to może być ewidentna strata dla samorządów dlatego, że dobrzy, sprawdzeni ludzie nie będą mogli kandydować, bo zostaną odsunięci. Po drugie osoba, która pełni funkcje drugą kadencję obawiam się, że w wielu przypadkach, przynajmniej od połowy drugiej kadencji będzie skupiona na przygotowaniu sobie jakiegoś miejsca do życia, do zarabiania po ustaniu kadencji.
Starosta łomżyński zwraca również uwagę, że wójt, burmistrz i prezydent miasta po skończonej kadencji może mieć kłopot ze znalezieniem pracy
– Ci ludzie są ograniczeni w sensie podjęcia pracy w firmach, instytucjach na terenie swojej gminy w stosunku do których wydawali decyzje administracyjne czy podatkowe. Czyli tak naprawdę wójt, burmistrz, który zakończy swoją pracę po dwóch kadencjach pewnie powinien szukać miejsca pracy, może miejsca zamieszkania poza swoją gminą. Jest to w cudzysłowie kara dal kogoś, kto dwie kadencje bardzo dobrze pracował.
Po zakończeniu kadencji wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast obowiązują roczne ograniczenia w zatrudnieniu w firmach współpracujących wcześniej z gminą. Starosta na pytanie o to jak walczyć z „zabetonowaniem” mniejszych samorządów odpowiada, że mogłoby tutaj pomóc zwiększenie kompetencji kontrolnych rad gmin i miast.









