Mróz nie odpuszcza i stanowi realne zagrożenie dla życia. W niektórych miejscach w Polsce temperatury mogą niebawem przekroczyć minus 20 stopni.
Jakub Zimnoch, ratownik Grupy Ratowniczej „Nadzieja”, apeluje, by reagować, jeśli podejrzewamy, że komuś może grozić niebezpieczeństwo.
– Przede wszystkim – powiadommy służby. To powinien być nasz pierwszy krok oraz zorientujmy się, co z tą osobą faktycznie się dzieje. Nawiążmy z nią kontakt, sprawdźmy jej stan przytomności. Kolejne czynności będą zależne już od stanu w samej osoby poszkodowanej – powiedział.
Ratownik radzi też, jak się zachować, jeśli zauważona przez nas osoba jest nieprzytomna.
– Sprawdzenie oddechu jest bardzo istotne – metodą „widzę, słyszę, czuję”. Czyli widzę unoszącą się klatkę piersiową, staram się wyczuć ten oddech na policzku, usłyszeć go. Prawidłowy oddech jest to co najmniej dwa oddechy na 10 sekund. Dlatego przez te 10 sekund sprawdzamy ten oddech i kontrolujemy stan tej osoby co minutę – wyjaśnił.
O tym, jak niskie temperatury są niebezpieczne, może świadczyć tragiczne zdarzenie z gminy Gorzków w województwie lubelskim. W miniony weekend z powodu wychłodzenia zmarł tam 74-latek. Mężczyzna najprawdopodobniej przewrócił się, wracając do domu.









