Od 4 kwietnia, decyzją wojewody podlaskiego Bohdana Paszkowskiego, Hotel MOSiR funkcjonuje jako izolatorium dla osób, które czekają na wyniki testu na obecność COVID-19. Jak mówi dyrektor MOSiRu, Andrzej Modzelewski, pracownicy są bezpieczni, bo obsługą osób przebywających w izolatorium, sprzątaniem i dezynfekcją, oraz wszelkimi kontaktami z osobami objętymi opieką zajmie się szpital.
– Ja o wszystkim dowiadywałem się w ostatniej chwili. Zresztą nie ma się czemu dziwić, bo wszyscy jesteśmy zaskoczeni. Nigdy nie mieliśmy w naszym kraju, a nawet na świecie do czynienia z taką sytuacją, która teraz dotyka nas wszystkich. Ja dostałem taką informację, że wojewoda wyznaczył te miejsce. Nie dyskutowałem z tym, bo to nie jest czas na jakieś dyskusje, tylko poddałem się do dyspozycji – mówi Andrzej Modzelewski i dodaje, że doszło do spotkania z dyrektorem szpitala, który nakreślił jak to będzie wyglądało. – Tu były też negocjacje, bo zależało mi na tym, żeby nasi pracownicy byli bezpieczni. Żeby oni nie musieli obsługiwać izolatorium, bo nie są do tego przeszkoleni i gotowi na tego typu prace z osobami chorymi.
Modzelewski sam obecnie przebywa na kwarantannie, bo dyrektor łomżyńskiego Jacek Roleder został zakażony koronawirusem. Dyrektor MOSiR apeluje o zostanie w domach i nie piętnowanie osób, które są na kwarantannie czy też zakażone. – To może spotkać każdego.
Z Andrzejem Modzelewskim, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łomży rozmawiała Beata Borkowska.









