Tykocińska Akademia Kresów to refleksja o naszych utraconych Kresach wyrażona w piosence, filmie oraz sylwetkach poetów, reżyserów i aktorów.
Za nami szósty dzień naszej kresowej zadumy. Rozpoczęliśmy go prelekcją „Agresja sowiecka na Kresy. Lwów, Białystok”. Dyskusję poprowadził Grzegorz Rogowski – redaktor związany z Muzeum Emigracji w Gdyni, Filmoteką Narodową oraz Muzeum Historii Polski, publikujący między innymi na łamach „Rzeczypospolitej” i „Ale Historia”. Warto uwzględnić, że jego książka „Pod polską banderą przez Atlantyk” otrzymała nominację w kategorii najlepszej książki popularnonaukowej poświęconej historii Polski w XX wieku w konkursie „Książka Historyczna Roku”. Druga książka pt. „Skazane na zapomnienie polskie aktorki filmowe na emigracji” opowiada o trudnych losach polskich kobiet, którym wojenna zawierucha pokrzyżowała plany.
– Gdy zajrzymy do życiorysów polskich aktorek przebywających na emigracji z powodów politycznych, dostrzeżemy tam ból, poczucie osamotnienia, depresję i przygnębienie. Znaczna większość wspomnianych w mojej książce bohaterek to postacie poniekąd tragiczne, choć zdarzają się akcenty pozytywne – powiedział Grzegorz Rogowski.
Prelekcję Grzegorza Rogowskiego dopełniła projekcja filmu „Wyzwolenie” w reż. Aleksandra Dowżenki. Sam Dowżenko to urodzony w końcówce XIX stulecia jeden z pionierów kina ukraińskiego. Ciekawostką jest, że był w swoim życiu wielokrotnie zmuszany do produkcji filmów na temat socrealizmu, często banalnych i patetycznym. „Wyzwolenie” to nic innego jak tylko propagandowy majstersztyk poświęcony wyzyskiwaniu ukraińskich chłopów przez polskich panów. Film ukazuje Związek Sowiecki jako wybawcę gwarantującego wolność i świetlaną przyszłość Ukrainie.
Kolejną dzisiejszą projekcją były „Zaklęte rewiry” Janusza Majewskiego – głośny film, do którego reżyser zaprosił aktorów między innymi z Polski i Czech. Produkcja o tyle ciekawa, że pokazująca młodego człowieka broniącego się ze wszystkich sił przed moralnym upadkiem i wyzbyciem wrażliwości, nie rezygnującego jednak z kolejnych szczebli kariery. Doskonała rola Marka Kondrata i Romana Wilhelmi, warto polecić ten film każdemu.
Jedną z kluczowych idei towarzyszącej powołaniu Tykocińskiej Akademii Kresów było wspomnienie wybitnych osobowości polskiego kina, pochodzących właśnie z Kresów. Należał do nich bez wątpienia Wojciech Pszoniak – człowiek niebanalny, jeden z najciekawszych aktorów polskiej sceny ostatnich pięćdziesięciu lat. Kreacje Wojciecha Pszoniaka w filmach chociażby Andrzeja Wajdy przyniosły mu międzynarodową sławę. O życie Wojciecha Pszoniaka pytał jego przyjaciół dr Łukasz Jasina w trakcie spotkania poświęconego artyście. Rozmowę dopełnił seans filmu „Papkin. Sztuka aktorska” w reż. Krystyny Nawrockiej.
Tuż po „Papkinie” publiczność mogła obejrzeć w zabytkowych murach Kina Hetman film dokumentalny „Ostatni klezmer” w reżyserii Janusza Majewskiego. Nad ta produkcją również wypada się zatrzymać. Stanowi on zapis koncertu Leopolda Kozłowskiego – pianisty, kompozytora i dyrygenta, a co ważne – ostatniego przedstawiciela przedwojennych klezmerów w Polsce. Już samo słowo „klezmer” nabrało na przełomie ostatnich dziesięcioleci zupełnie odmiennych definicji. Początkowo oznaczało muzyka żydowskiego grającego w karczmach i na przyjęciach, później „klezmerem” zaczęto ogólnie nazywać muzykantów o wyjątkowych umiejętnościach, by wreszcie współcześnie określać tym mianem kiepskich muzyków grających wyłącznie dla pieniędzy, bez miłości do instrumentu. „Ostatni klezmer” to film o świecie, który zanika, podobnie jak nadszarpnięta przez ząb czasu pamięć o Kresach.
Poniedziałkowy program dopełniły również między innymi koncert Magdaleny Warzechy wykonującej utwory Zbigniewa Herberta przy muzyce flecisty Pawła Iwaszkiewicza oraz projekcja filmu „U Pana Boga w Ogródku” na tykocińskim rynku.









































