Kolej w miastach średniej wielkości byłaby szansą, żeby ten trend depopulacji zatrzymać – mówił na naszej antenie poseł PiS Marcin Horała. Polityk dodał, że Donald Tusk dokonał „rzezi” programu kolejowego.
Rząd Donalda Tuska zrezygnował z koncepcji budowy linii kolejowych przecinających się w Baranowie. Zamiast tego proponuje szybkie połączenie kolejami wszystkich dużych polskich miast. Poseł Horała mówi, że jest to rzeź programu kolejowego, gdzie z blisko 2 tysięcy kilometrów nowych linii kolejowych, zostało 500, czyli tzw. „y”.
– I to w tej wersji przyspieszonej, a więc obsługującej w standardzie premium tylko 4 największe miasta. Więc z programu, który miał połączyć całą Polskę, który miał spowodować, że prawie każdy mieszkaniec Polski będzie miał pół godziny od stacji kolejowej, z której będzie miał kilka szybkich połączeń kolejowych z różnych miejsc w całej Polsce, a przez lotnisko z całym światem, zostaje program przyspieszenia podróży pomiędzy 4 największymi miastami – mówi poseł Horała.
Polityk PiS dodał, że wariant PiS byłby przełomowy dla miast średnich.
– Jeżeli np. obecnie z Kalisza jedzie się do Poznania 1,5 godziny, gdzie można byłoby dotrzeć w 35 minut, to powoduje, że można mieszkać w Kaliszu i pracować w Poznaniu lub mieszkać w Kaliszu, a korzystać z atrakcji jakie oferuje Poznań. Byłaby szansa, żeby ten trend depopulacji średnich miast zatrzymać. Grałyby tutaj rolę również ceny nieruchomości, które w mniejszym mieście są dużo tańsze.
Przypomnijmy, że w koncepcji rządu Mateusza Morawieckiego w ramach CPK miała powstać linia kolejowa Giżycko-Łomża-Ostrołęka z dojazdem do Warszawy.









