Sprawiedliwy Józef to człowiek prawy, trzeźwy, godny zaufania i głęboko ludzki (kard. J. Ratzinger)
Kochani, Akatyst ku czci św. Józefa, którego uroczystość obchodziliśmy w tym tygodniu nazywa go „Opiekunem Władcy Najpotężniejszego”. Jego „dom stał się mieszkaniem Najmocniejszego”, pod jego „dachem zamieszkał Bóg”, on mieszkał z Mądrością Bożą, „piastował Miłość Przedwieczną, kołysał Najwyższego, wychowywał Chleb Życia wiecznego, poił Wodę Życia, nauczał Wszechwiedzącego, pieścił Niedostępnego”.
Te poetyckie określenia roli, jaką odegrał św. Józef w dziele zbawienia, oddają prawdę o Bożej miłości i wspaniałej odpowiedzi, jaką człowiek może udzielić Bogu, jeśli jest Mu posłuszny. Św. Józef był posłuszny woli Bożej w sposób doskonały i dlatego jest najpiękniejszym i najważniejszym wzorem dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla mężczyzn. Za tym wzorem idą wciąż nowe pokolenia mężczyzn ucząc się wierności danemu słowu, miłości i odpowiedzialności za swoje rodziny, ucząc się nieustannej troski o ludzi, których Bóg powierzył ich opiece.
Kard. Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, w kazaniu z 1984 roku tak powiedział: „Św. Józef jest sprawiedliwy, a to oznacza, że jest człowiekiem prawym, trzeźwym, godnym zaufania i głęboko ludzkim. Jego sprawiedliwość jest także dobrocią”. Ta myśl jest bardzo głęboka i dobrze definiuje cnotę moralną, jaką jest sprawiedliwość. Otóż człowiek sprawiedliwy to człowiek prawy, trzeźwy, godny zaufania – inaczej mówiąc: odpowiedzialny i głęboko ludzki, czyli po prostu pełen dobroci. To ważna wskazówka dla wszystkich mężczyzn, aby w ich codziennym życiu była obecna troska o trzeźwość. Ona jest bowiem podstawą szlachetności charakteru, odpowiedzialności i prawdziwej miłości. Jeśli mężczyzna ma być ojcem na wzór św. Józefa, musi prowadzić trzeźwe, wolne od nałogów życie.
Warto w tym miejscu przypomnieć słowa ostrzeżenia, jakie bł. kard. Stefan Wyszyński skierował do ojców rodzin: „Pieniądze zarobione nie mogą przepływać strugą wódki, ale muszą przez pożywienie przepływać w krew i siły fizyczne powierzonych mu przez Boga dzieci. Nie daj Boże, by z dna pustego kieliszka patrzyły na ciebie, ojcze, wybladłe i wystraszone oczy dzieci twoich! Nie marnuj sił danych ci przez Boga dla twej rodziny”. Te słowa powinny poruszyć serca tak wielu polskich ojców, którzy nadużywając alkoholu stają się krzywdzicielami swoich najbliższych.
Kochani, zdajemy sobie sprawę, że bez silnych Bogiem mężów i ojców, bez trzeźwych i odpowiedzialnych mężczyzn, polskie rodziny nie ostoją się w toczącej się wojnie cywilizacyjnej. Czeski kardynał Dominik Duka powiedział kiedyś trafnie, że „przeciwko rodzinie toczy się wojna atomowa”, że „zaplanowana zagłada rodziny przez konkretne prądy ideologiczne to poważna i bolesna rzeczywistość”. Właśnie ten niszczycielski atak na rodzinę sprawia, że „społeczeństwo pozostaje w chaosie, niepewności i beznadziejności”. Doświadczamy tego, kochani, i w naszym kraju. Jakże bardzo potrzeba odważnych obrońców rodzin katolickich w naszym społeczeństwie! Tutaj rola ojców rodzin, ale także ojców duchownych – kapłanów jest niezastąpiona. Mają oni być przednią strażą, dzielnie broniącą rodziny przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć, pozbawić chrześcijańskich korzeni, zdemoralizować i zantagonizować. Nieprzyjaciel ma wiele niszczycielskich narzędzi. Jednym z nich jest promocja nietrzeźwości, pogłębianie mentalności sprzyjającej nadużywaniu alkoholu i wchodzeniu w różne groźne nałogi. Czy zdołamy się obronić? Niektórzy badacze współczesnej rodziny ostrzegają, że tę wojnę cywilizacyjną jako chrześcijanie możemy przegrać, jeżeli prześpimy moment koniecznej obrony moralności i chrześcijańskiej tożsamości. Najwyższy czas, by w naszej Ojczyźnie mężczyźni dawali przykład szczególnej czujności i odpowiedzialności, by pielęgnowali trzeźwość na wzór św. Józefa. Oby Wielki Post był dla nas wszystkich czasem radykalnej zmiany życia na takie, które podoba się Bogu, które niesie prawdziwą wolność i szczęście.
Wołajmy, kochani, z wielką ufnością do Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny: „O Józefie ratuj nas, w życiu, w śmierci, w każdy czas”.









