Trzej mieszkańcy Warszawy przyjechali do Łomży, by… okradać sklepy. Mężczyźni, z których jeden działał w warunkach recydywy, ukradli towary o wartości przekraczającej trzy tysięcy złotych i sami byli zaskoczeni, że tak szybko na ich trop wpadli łomżyńscy kryminalni.
O złodziejskiej wycieczce ze stolicy opowiada Urszula Brulińska z Komendy Miejskie Policji w Łomży.
– Sprawcami okazali się mężczyźni w wieku 20, 22 i 41 lat. Kryminalni zatrzymali ich na jednym z łomżyńskich parkingów po tym, jak otrzymali zgłoszenie, że w sklepie nieopodal doszło do kradzieży. Mężczyźni mieli plan, aby trochę sobie dorobić. Wynajęli w Warszawie auto, a na miejsce skoku wybrali Łomżę, bo tu ich nikt nie zna i zdziwili się, że tak szybko wpadli. Na początku próbowali jeszcze wymyślić różne historie i tym zwieść policjantów, ale po tym, jak w ich samochodzie kryminalni znaleźli przedmioty opatrzone sklepowymi i zabezpieczeniami, ich plan posypał się – relacjonuje Urszula Brulińska.
Okazało się, że podczas kilkugodzinnego pobytu w Łomży, mężczyźni zdążyli odwiedzić trzy sklepy.
– Ich łupem padały perfumy i drobna elektronika. Mężczyźni upatrzone wcześniej przedmioty brali z półek i wkładali do specjalnie przygotowanej torby tłumiącej zabezpieczenia tak, aby sklepowe bramki nie piszczały. Straty łącznie wyniosły ponad trzy tysiące złotych. Policjanci odzyskali wszystkie wyniesione ze sklepów rzeczy. Jak się okazało, 41-latek był już wcześniej karany za podobne przestępstwo umyślne i odbywał karę pozbawienia wolności. W związku z tym odpowie w warunkach recydywy – wyjaśnia Urszula Brulińska.
20- i 22-latek zarzekali się z kolei, że był to pierwszy raz, kiedy coś ukradli. Wszyscy trzej usłyszeli już po dwa zarzuty każdy. Sprawa ma jednak charakter rozwojowy, a zarzuty mogą zostać rozszerzone.
Fot. KMP w Łomży









