Sztuczna inteligencja
W liturgiczne wspomnienie św. Tomasza z Akwinu (zm. 1274), tj. 28 stycznia br., dwie watykańskie dykasterie, Nauki Wiary (jej prefektem jest argentyński kardynał) oraz ds. Kultury i Edukacji (jej prefektem jest portugalski kardynał), wydały „notę” pod tytułem „Antiqua et nova” („stara i nowa”, w domyśle: „rzecz/mądrość stara i nowa”; por. Mt 13,52). Dokument ten kilka dni wcześniej, 14 stycznia, zaaprobował papież Franciszek, a zatem mamy tu aktualnie do czynienia ze zwyczajnym magisterium papieskim. Tekst obejmuje 117 punktów (numerów lub akapitów) i zaopatrzony jest w ogromną liczbę przypisów (215), aczkolwiek odwołania do publikacji informatyków pozostają znikome. Cel dokumentu został precyzyjnie określony w podtytule, chodzi mianowicie o nakreślenie relacji między „sztuczną inteligencją” a „inteligencją ludzką”.
Numery 7-12 odnoszą się do definicji „sztucznej inteligencji”, sygnowanej na ogół jako AI, od angielskich słów: artificial i intelligence. Autorzy Noty wychodzą z roboczej definicji, którą stworzył w 1956 roku amerykański informatyk John McCarthy (1927-2011): „skonstruowanie maszyny, o której dałoby się powiedzieć, że funkcjonuje jak inteligencja ludzka”.
Zasadnicza teza watykańskiego dokumentu sprowadza się do przekonania, że w przypadku AI mamy faktycznie do czynienia „nie ze sztuczną formą ludzkiej inteligencji, lecz produktem ludzkiej inteligencji” (n. 35). Ludzka inteligencja wiąże się przecież z integralnością osoby ludzkiej, natomiast ta sztuczna redukuje się do „danych ilościowych” (n. 30), „ram logiczno-matematycznych” (n. 31) i „technologii obliczeniowej” (n. 8), powielając charakterystyczne dla ludzkiego umysłu kroki w formie cyfrowej (por. n. 10). AI dysponuje „wyrafinowanymi umiejętnościami do wykonywania pewnych zadań, ale nie zdolnością myślenia” (n. 12). Sztuczna inteligencja „nie uwzględnia pełni szerokiego zakresu ludzkiego doświadczenia, obejmującego abstrakcję, emocje, kreatywność oraz wrażliwość estetyczną, moralną i religijną” (n. 11). Tymczasem ludzka inteligencja dotyczy tego, jak „cała osoba angażuje się w rzeczywistość” (n. 26). W efekcie „sztuczna inteligencja powinna być wykorzystywana wyłącznie jako narzędzie uzupełniające ludzką egzystencję, a nie zastępujące jej bogactwo” (n. 112).
Watykan przypomina, że żadna działalność naukowo-techniczna nie jest neutralna, lecz ma wymiar etyczny, w tym sensie, że to tylko człowiek, a nie jego technologiczny wytwór, pozostaje „podmiotem moralnej odpowiedzialności” (n. 39). „Zawsze należy unikać błędnego przedstawiania sztucznej inteligencji jako osoby” (n. 62). Sztuczna inteligencja w rękach człowieka może być „nastawiona zarówno na pozytywne, jak i negatywne cele” (n. 40), stąd też „musi być kierowana przez ludzką inteligencję” (n. 48). Dokument watykański szczególnie przestrzega przed generowaniem „zmanipulowanych treści i fałszywych informacji” (deepfake i fake news; por. n. 85-89).
Niezwykle ciekawie brzmią akapity dotyczące odniesienia AI wobec Boga (n. 104-107). W niektórych kręgach uczonych i futurystów istnieje optymizm, że AI „może osiągnąć nadludzkie zdolności” (n. 104), a nawet bałwochwalczo „zastąpić Boga” (n. 105). Tymczasem „żaden człowiek nie może stworzyć boga/Boga” (n. 106). Watykan zaniepokojony jest również tym, że coraz więcej ludzi od dzieciństwa ulega przyzwyczajeniu, by „pragnąć tylko tego, co mogą dać maszyny”; i na tym właśnie w praktyce polega wspomniany wcześniej „cyfrowy redukcjonizm” (n. 112).
W ramach osobistego komentarza chciałbym zauważyć, że słowo „komputer” sięga etymologicznie łacińskiego czasownika computare – obliczać. Fenomen świata cyfrowego (digital) sprowadza się do tego, że każdą informację zapisuje się umownie za pomocą dwóch cyfr: zera i jedynki. Niezwykła prostota! Trzeba jednak być pewnym, że wraz z technologicznym udoskonalaniem komputerów i ich wszelakiego rodzaju oprogramowania nieprzekraczalna pozostanie granica bycia osobą; komputer, w tym także AI, nigdy nie staną się świadomymi i wolnymi osobami ludzkimi. Ale… No właśnie ale: czy można wykluczyć, że sam Bóg w pewnym momencie posłuży się tym naszym narzędziem/maszyną w komunikacji z ludzkością? Hm! Tym z Czytelników niniejszego felietonu, którzy chcieliby mi teraz zarzucić fantastykę pseudonaukową, przypominam, że święty Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w 2002 roku, pisząc niezwykle pozytywnie o dobrodziejstwie Internetu, pytał retorycznie: „Czy z tej galaktyki internetowych obrazów i dźwięków wyłoni się oblicze Chrystusa? Czy da się usłyszeć Jego głos? Albowiem dopiero wtedy, gdy się ujrzy Jego Oblicze i usłyszy Jego głos, świat pozna dobrą nowinę o naszym odkupieniu”. Jestem w tym względzie optymistą na równi z naszym największym Rodakiem…
Z Bogiem!
(Hope)









