Apostolstwo trzeźwości służbą życiu
Ojciec św. Leon XIV niedawno mówił o tym, że każdy z nas jest wezwany, aby za przykładem Jezusa, Zbawiciela świata, nieść pociechę i nadzieję bliźnim, zwłaszcza tym, którzy są zniechęceni i rozczarowani. Powiedział: „Aby żyć wiecznie, nie trzeba oszukiwać śmierci, ale służyć życiu – to znaczy troszczyć się o istnienie innych w czasie, który wspólnie przeżywamy”.
Kochani, apostolstwo trzeźwości jest jedną z pięknych form służby życiu. Jest wyrazem troski o bliźnich. Jest niesieniem im pociechy i nadziei. Wiemy, że nałogi sprowadzają na człowieka zniechęcenie i rozczarowanie życiem, a nawet rozpacz. Są one przeciwne chrześcijańskiej nadziei, która wypływa z wiary w Bożą miłość. Bóg, jak zapewnia nas sam Jezus, „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Ci, którzy praktykują stale cnotę trzeźwości, a także ci, którzy doświadczają łaski pokonania nałogu, którzy odzyskują trzeźwość, żyją nadzieją. Ona jak słońce opromienia serce człowieka. W jej promieniach rozkwitają i wydają wspaniałe owoce inne cnoty, takie jak cierpliwość i wytrwałość, odwaga i radość kroczenia za Chrystusem. Gorliwi apostołowie trzeźwości to autentyczni pielgrzymi nadziei na drodze do nieba. Sami trwają w Bożej nadziei i niosą ją bliźnim, zwłaszcza tym, którzy przez nałogi utracili dar wewnętrznej, Chrystusowej wolności.
Przeżywamy rok jubileuszowy, który w sposób szczególny wzywa nas do chrześcijańskiej nadziei. Dobrze byłoby, gdyby ten święty czas zaowocował w naszej Ojczyźnie wzrostem liczby apostołów trzeźwości, powstaniem wielu nowych wspólnot trzeźwościowych przy parafiach i odnową moralną całego narodu. Dzisiaj rozpoczynamy kolejny w naszym życiu sierpień – miesiąc abstynencji. Naprawdę warto wykorzystać tę szansę, którą daje nam dobry Bóg, abyśmy odtąd służyli Mu jako naród w prawdziwej wolności.
W poniedziałek w Miejscu Piastowym, w czasie Narodowej Modlitwy o trzeźwość, przywołałem słowa bł. ks. Bronisława Markiewicza, który powiedział: „Modlitwy moje i ofiary za Polskę tak dużo mogą”. I my, kochani, bądźmy przekonani, że jeśli gorliwie będziemy się modlić o trzeźwość naszego narodu, a do modlitw dołączymy duchowe ofiary, wtedy zostaniemy wysłuchani. Wtedy zmieni się oblicze polskiej ziemi. Nie będzie już ziemią ludzi nietrzeźwych, ale ludzi wolnych wewnętrznie.
Piękną duchową ofiarę możemy złożyć Bogu już dzisiaj podejmując decyzję o abstynencji w sierpniu. Wierzę, że znajdzie się także wielu rodaków, którzy staną się dobrowolnymi abstynentami na dłużej, może nawet na całe życie.
Kochani, na plakacie promującym inicjatywę sierpniową oprócz hasła: „Odpowiedzialni za trzeźwość” widzimy grafikę mówiącą o tym, że za trzeźwość jesteśmy odpowiedzialni wszyscy bez żadnego wyjątku. Taka jest prawda, jednak jak wybrzmiało w Apelu, „sprawa osobistej odpowiedzialności za trzeźwość własną oraz innych, nie dla wszystkich Polaków jest oczywista. Faktem jest wielka obojętność społeczeństwa na problemy alkoholowe, jakich doświadcza wielu rodaków. Faktem jest również akceptacja postaw i działań sprzyjających upijaniu się”. Chodzi tutaj przede wszystkim o to, że wielu rodakom brakuje woli życia w trzeźwości, bo upijanie się traktują jako należne sobie prawo. Lekceważą tragiczne skutki nadużywania alkoholu dla zdrowia i całokształtu życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Nie troszczą się o to, aby młode pokolenie wychowane zostało w koniecznej abstynencji, aby nie było zachęcane do wczesnej inicjacji alkoholowej. Naszemu społeczeństwu brakuje również determinacji w walce z tym, co wpływa na wzrost spożycia alkoholu, a więc z łatwym dostępem do alkoholu, a także z jego reklamą. Marazm społeczny panujący w tej przestrzeni jest dobrą pożywką dla tych wszystkich, którym zależy wyłącznie na czerpaniu zysków z alkoholu, a którym zupełnie nie zależy na dobrej kondycji narodu. A przecież, jak czytamy w Apelu, „obojętność, lekceważenie problemów alkoholowych, brak zaangażowania w propagowanie postaw trzeźwościowych, wyśmiewanie abstynentów – to swoisty rak toczący nasz społeczny organizm. To choroba, którą musimy sobie uświadomić i podjąć leczenie”.
Módlmy się, kochani, aby to się zmieniło. Aby Polacy pokochali trzeźwość, cenili sobie dar dobrowolnej abstynencji od alkoholu i z radością ją praktykowali.









