W czasie naszych spotkań często słyszycie zachętę, aby być apostołami trzeźwości. Zachętę, aby zaangażować się w to piękne i potrzebne dzieło. Dlaczego jest to takie ważne? Ktoś może powiedzieć, że przecież istnieje rozbudowana sieć pomocy osobom uzależnionym i ich rodzinom. Że są liczne programy profilaktyczne, liczne instytucje i organizacje, które mają za cel pomoc w problemach alkoholowych i innych uzależnień. A jednak Kościół wkłada duży wysiłek w rozwój apostolstwa trzeźwości. Czy ten wysiłek jest naprawdę potrzebny?
Zdajemy sobie sprawę, że duszpasterska troska Kościoła o trzeźwość wypływa z nadprzyrodzonych motywów. Tak, jak zresztą cała posługa Kościoła, opiera się na Bożej miłości, na Jego łasce. Bóg pragnie, aby nikt z nas nie zginął, ale by wszyscy ludzie szli drogą świętości i osiągnęli szczęście wieczne w królestwie niebieskim. Angażując się w apostolstwo trzeźwości wypełniamy tę Jego świętą wolę. Walczymy w swoim życiu o to, by zawsze być trzeźwymi i prawdziwie wolnymi. Walczymy również o Chrystusową wolność w życiu naszych braci i sióstr, zwłaszcza tych, którzy są pogrążeni w nałogach.
Niezwykle ważną nadprzyrodzoną formą troski o trzeźwość jest modlitwa. Modlitwa gorliwa, wytrwała i ufna. W niej wypraszamy łaskę trwania w cnocie trzeźwości dla siebie i bliźnich. Chrystusowe przykazanie, abyśmy się wzajemnie miłowali, jak On nas umiłował, przynagla nas do modlitwy za bliźnich, którzy cierpią na skutek nałogów. Szczególne znaczenie ma tutaj Msza święta, ofiarowana w tej ważnej intencji. Wierzymy i doświadczamy tego, że właśnie Eucharystia jest szczytem i pełnią modlitwy Kościoła. Niech wśród intencji Mszy świętych nie zabraknie tych o wolność wewnętrzną Polaków.
Pięknym dziełem miłosierdzia są wszelkie wspólnoty modlitewne, które spotykają się systematycznie i modlą się o trzeźwość swoją i innych. Wiele osób, które powstały z nałogów, świadczy, że to właśnie dzięki modlitwie innych, dostąpili wielkiej łaski życia w wolności. Takie wspólnoty są umocnieniem dla dobrowolnych abstynentów, wsparciem dla walczących o odzyskanie trzeźwości i często ostatnią deską ratunku dla pogrążonych w nałogach, którzy już tracą nadzieję, że mogą stać się wolnymi.
Jako apostołowie trzeźwości mamy świadomość, jak wiele cierpień i tragedii przynosi nadużywanie alkoholu, a także inne nałogi. Dlatego nie tylko prosimy Boga o łaskę trzeźwego życia, ale zanosimy do Niego modlitwy przebłagalne i wynagradzające za grzechy popełniane przez nietrzeźwych, za krzywdy wyrządzane przez tych, którzy trwają w nałogach.
Jakże potrzebne są nabożeństwa o charakterze pokutnym, czuwania modlitewne w intencji trzeźwości, pielgrzymki, dni skupienia i rekolekcje! W naszej Ojczyźnie jest ich wiele, ale jednak wciąż za mało. Wciąż są wspólnoty parafialne, które nie podejmują tych potrzebnych inicjatyw. Sługa Boży Ks. Franciszek Blachnicki w Krościenku w 1979 r. powiedział: „Ojciec Święty liczy na nas – z takim smutkiem i z takim gorącym zwrócił się do nas apelem – „Polacy, odrzućcie to wszystko co poniża godność człowieka, co może zagrażać aż egzystencji naszego narodu”. W ostatniej swojej homilii na błoniach krakowskich tak wołał do narodu: „Polacy, nie pozwólcie sobie odebrać tej wolności, którą was obdarował Chrystus”, a my pozbawiamy się tej wolności, popełniamy narodowe samobójstwo”. Dane Światowej Organizacji Zdrowia z 2019 roku wskazują, że w populacji powyżej 15. roku życia na głowę każdego Polaka przypadało prawie 12 litrów czystego spirytusu. A już 8 litrów uznaje się za poziom progowy dla postępującej degradacji narodu. Popełniamy narodowe samobójstwo.
Pamiętajmy, kochani, że najpewniejszą gwarancją życia wolnego, pięknego, życia, które ma sens, jest przyjaźń z Jezusem Chrystusem. Trwajmy zatem w łączności z Nim poprzez głębokie życie sakramentalne. Bądźmy prawdziwymi, odważnymi apostołami trzeźwości w swoich rodzinach, parafiach i wszędzie, gdzie On nas pośle.
Ks. Bp Tadeusz Bronakowski









