„Naród sam musi brać w ręce odpowiedzialność (…) za swoje wady i cnoty narodowe, społeczne…” (św. Jan Paweł II)
Kochani, podczas tegorocznych naszych spotkań zastanawiamy się, jak rozumieć i wypełniać w swoim życiu hasło: „Odpowiedzialni za trzeźwość”. Bowiem zdajemy sobie sprawę, że bez tej wielkiej wartości, jaką jest trzeźwość, nie jest możliwy nasz osobisty wzrost w człowieczeństwie i pomyślny rozwój naszych rodzin, parafii i całego narodu. Wiemy także, że odpowiedzialność, w tym odpowiedzialność za trzeźwość, ściśle związana jest z wolnością. Dar wolności otrzymaliśmy od Boga. Stwórca złożył go w nasze ręce, abyśmy odpowiedzialnie z niego korzystali dla dobra własnego i bliźnich. Ks. prof. Janusz Królikowski zwraca uwagę, że „człowiek sam z siebie jest istotą zniewoloną. Źródłem tego zniewolenia albo – właściwiej mówiąc – wielu zniewoleń wewnętrznych i zewnętrznych, których doświadcza człowiek, jest pierwotny upadek – grzech pierworodny, niebędący niczym innym, jak przegranym doświadczeniem wolności”. Dlatego tak ważne jest przyjęcie prawdy, że „w świetle objawienia Bożego i teologii wolność ludzka jest zawsze widziana jako wolność wobec Boga, który działa w dziejach zbawienia. Człowiek wolny jawi się jako sprzymierzeniec Boga”.
Sługa Boży, o. Jacek Woroniecki uczył, że „każdy chrześcijanin świadomy swego wielkiego powołania ma życiem swym zdać egzamin z cnót teologicznych wiary, nadziei i miłości. Egzamin to trudny, wymagający zaparcia się siebie i głębokiego poddania się od wewnątrz działaniu Bożemu”. Możemy, kochani, w tym miejscu śmiało powiedzieć: egzamin z wolności wewnętrznej, egzamin z trzeźwości jest bardzo trudny i wymaga od każdego z nas determinacji w codziennej pracy nad sobą. Wymaga też naszej ufnej, pełnej miłości relacji do Boga, który darzy nas swoją łaską.
Co jednak z tymi, którzy przegrali swoją wolność? Którzy może już nie wierzą, że mogą być wolni, że mogą żyć w trzeźwości? Co z tymi, których bliscy popadli w nałogi i są dla nich źródłem nieustającego cierpienia? Dla nich musimy stać się pielgrzymami niosącymi nadzieję na prawdziwą wolność w Chrystusie. Przede wszystkim sami musimy mocno wierzyć w prawdę, którą pięknie wyraził przywołany wcześniej o. Woroniecki. On mocno podkreślał, że każdy człowiek „ma zawsze aż do ostatniego tchu możność postępu, i zależnie od [jego] wysiłków i od ilości tych, którzy się na podobne wysiłki zdobędą, całe społeczeństwo, w którym żyją ma też zawsze możność postępu i podniesienia poziomu swego życia moralnego”.
Musimy więc, kochani, wierzyć w zwycięstwo dobra nad złem, musimy wierzyć w odnowę moralną naszego narodu i tą wiarą, nadzieją zarażać innych. Ci, którzy odzyskali trzeźwość, niech pomagają innym, niech świadczą o tej wspaniałej łasce wskazując na prawdziwe jej źródło, którym jest sam Bóg. Ci, którzy troszczą się o swoją trzeźwość, niech staną się gorliwymi apostołami w swoim środowisku. Wspaniałą drogą świadectwa i niesienia nadziei innym jest podjęcie decyzji o dobrowolnej abstynencji i radosne trwanie w takiej błogosławionej postawie. Jeśli takich apostołów trzeźwości będzie wielu w naszej Ojczyźnie, wtedy z pewnością podniesiemy poziom życia moralnego. Wtedy staniemy się narodem, który trzeźwo myśli, trzeźwo decyduje i trzeźwo postępuje strzegąc swego chrześcijańskiego dziedzictwa.
Od nas, kochani, zależy, czy rzeczywiście tak będzie. Dlatego nie lękajmy się wziąć odpowiedzialności za trzeźwość polskiego narodu. Nie mówmy, że to przegrana sprawa, że już nic nie da się zrobić, bo „piło się zawsze, pije się teraz i będzie się piło”. Naprawdę nie jesteśmy skazani na pijaństwo! Jesteśmy powołani i przeznaczeni do prawdziwej wolności, do życia w chrześcijańskiej radości i pokoju. Św. Jan Paweł II nawiązując do Ślubów Jasnogórskich jasno wskazał nam jedyną słuszną drogę mówiąc, że „Naród sam musi brać w ręce odpowiedzialność za swoje dzieje, za swój byt, za fundamenty tego bytu, za swoją moralność, za swoje wady i cnoty narodowe, społeczne, za swoją kulturę, za każdego człowieka, który się poczyna w łonie matki musi brać odpowiedzialność! I musi znaleźć siłę, żeby tę odpowiedzialność wziąć, żeby jej nie pozwolił sobie wyjąć z rąk!”. A to, czy naród polski autentycznie weźmie w swoje ręce odpowiedzialność za swoje dzieje i zrealizuje program wewnętrznej wolności wyznaczony przez Śluby Jasnogórskie, nasz święty Papież nazwał „warunkiem przyszłości”. Tak więc od naszej, kochani, odpowiedzialności za wolność, której podstawą jest trzeźwość, zależy przyszłość Ojczyzny.









