Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Ku Trzeźwości Narodu: Odpowiedzialność za dziedzictwo Kościoła i narodu

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Kochani, w czwartek obchodziliśmy uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, głównego Patrona Polski. Życie tego wielkiego świętego było przez wieki i wciąż jest ważnym drogowskazem dla mieszkańców polskiej ziemi. Jest znakiem wskazującym, jaką drogą mamy kroczyć, abyśmy sami i cała nasza Ojczyzna pozostali wierni Chrystusowi i Jego Kościołowi. Wielkim czcicielem św. Wojciecha był kard. Stefan Wyszyński. Bł. Prymas poruszał przy jego grobie w Gnieźnie sprawy niezwykle istotne dla naszego narodu. Wzywał do naśladowania św. Wojciecha i do odważnej obrony wartości, za które oddał on swoje życie. W kwietniu 1977 roku kard. Wyszyński prosił wierzących, aby wzięli odpowiedzialność za dziedzictwo Kościoła i narodu. Mówił: „Pamiętajmy, że Ewangelia i Krzyż to nie są zabytki, że Kościół to nie archiwum – to aktualne życie! Nie wystarczy wspominać i mówić: Tak, to było dobre tysiąc lat temu, ale dziś? Właśnie i dziś aktualna jest Ewangelia i Krzyż Chrystusowy, i dziś jest potrzebna służba Kościoła Chrystusowego przez biskupów i kapłanów. Bo Kościół Chrystusowy to Kościół Boga Żywego, to Chrystus, który nie umiera. On żyje w nas. (…) Dlatego każdy z nas, ochrzczony w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, jest odpowiedzialny za swój chrzest, za życie w duchu Ewangelii, za swój udział w życiu Kościoła Chrystusowego! Mamy nie tylko posługiwać się tekstami Ewangelii, ale według słów Ewangelii kształtować nasze codzienne życie”.

To przesłanie bł. Prymasa, płynące do nas od grobu św. Wojciecha, skłania nas do rachunku sumienia. Czy rzeczywiście żyjemy według nauki Chrystusa? Czy autentycznie jesteśmy odpowiedzialni za Jego Kościół? Czy troska o trwanie wiary chrześcijańskiej na polskiej ziemi jest także naszą troską? Czy przypadkiem nie lekceważymy współczesnych zagrożeń dla wiary, dla jej trwania w polskich rodzinach? Czy rodzice w duchu odpowiedzialności za zobowiązania chrzcielne prowadzą swoje dzieci do kościoła, czy modlą się z nimi i głoszą im Dobrą Nowinę? Czy zdają sobie sprawę, że zajęcia szkolne i pozaszkolne nie dadzą dziecku pełnego rozwoju i prawdziwego szczęścia, jeśli zabraknie czasu i chęci na pogłębianie i praktykowanie wiary chrześcijańskiej? Czy troszczą się, aby nałogi nie niszczyły więzów wzajemnej miłości małżeńskiej, rodzinnej, także więzi z Bogiem?

Ten szczery rachunek sumienia jest konieczny, aby autentycznie wejść w proces odnowy moralnej narodu. Inaczej grozi nam bankructwo duchowe, które przekreśla piękne ideały, odbiera siły narodowi i niszczy nadzieję. Żywa wiara w Boga rodzi ufność, a to, jak uczył nas bł. Prymas Wyszyński jest „dźwignią narodu, jest hartem ducha w największych prześladowaniach, jest źródłem mocy i nadziei, nawet wbrew wszelkiej nadziei”.

Kochani, w roku wspaniałego jubileuszu, jakim jest 70-lecie Jasnogórskich Ślubów Narodu, sprawa odnowy moralnej powinna być dla nas priorytetem. Nie możemy się ociągać, patrzeć na innych, myśleć, że zagrożenia wiary i moralności, jakie dotykają nasze społeczeństwo, same znikną. Proces odchodzenia od wiary, odrzucania Bożych przykazań i nauczania Kościoła świętego będzie się pogłębiał, jeśli każdy z nas nie będzie odpowiedzialny za realizację Ślubów Jasnogórskich. Ta rocznica nie może być tylko wspomnieniem ważnego historycznego wydarzenia. Bo przecież „Ewangelia i Krzyż to nie są zabytki, [a] Kościół to nie archiwum – to aktualne życie!”. Stąd zobowiązania podjęte przez nasz naród w pamiętnym 1956 roku są aktualne także dzisiaj. Przy okazji kolejnych naszych spotkań będziemy zgłębiać treść tych zobowiązań, aby jak najlepiej przygotować się do sierpniowego jubileuszu.

Dzisiaj, kochani, pamiętając o ofierze z życia św. Wojciecha pragnę przywołać niezwykle ważne słowa bł. Prymasa. Kiedy w 1956 roku, kilka dni po wyjściu z więzienia, pojechał na Jasną Górę, ze wzruszeniem wspominał, jak bardzo chciał być razem z narodem podczas sierpniowych Ślubów. Mówił: „Czułem [jednak], że wielką chwałę Królowej Polski ktoś musi okupić. Że za nowy Jej triumf wśród ludu wierzącego trzeba wiele zapłacić. Że duchowe odrodzenie Narodu (…) musi bardzo kosztować”. Na koniec ten wyniszczony więzieniem Pasterz dodał z mocą: „gotów jestem zawsze na wszystko, byleby tylko Polska pozostała królestwem Maryi i Jej Boskiego Syna”.

Oby i w naszych sercach, kochani, była taka gotowość do ofiar, byleby tylko nasza Ojczyzna była rzeczywistym królestwem Maryi i Jezusa.

Autor D. T.

2026-04-24

Więcej informacji z tej kategorii