Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Ku Trzeźwości Narodu: Ofiarom nałogów Kościół proponuje terapię Bożej miłości

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Ofiarom nałogów Kościół proponuje terapię Bożej miłości

Kochani, nasz św. Papież Jan Paweł II z wielką troską podchodził do problemu alkoholizmu i narkomanii. Wiele razy wypowiadał się na te trudne tematy. Jego słowa są nadal aktualne, bo dotykają istoty problemu utraty wolności. Dają też jasną, czytelną receptę wychodzenia z niewoli nałogów.

Kiedy w 1991 roku spotkał się w Rzymie z uczestnikami międzynarodowej konferencji „Narkomania i alkoholizm przeciw życiu” powiedział, że te dwa zjawiska „stanowią zagrożenie dla całego rodzaju ludzkiego”. Dlaczego? Bo niszczą nadzieję, która jest potrzebna do życia. Z jednej strony ważną przyczyną nadużywania alkoholu i sięgania po narkotyki jest pustka egzystencjalna. Z drugiej, ogromne trudności będące skutkiem tych nałogów, często prowadzą do zwątpienia i rozpaczy. Ta utrata nadziei dotyka nie tylko samych uzależnionych, ale także ich rodziny i osoby z najbliższego otoczenia.

Św. Jan Paweł II wyraźnie stwierdził, że narkomania i alkoholizm są przeciwne życiu. Człowiek „nie ma prawa szkodzić samemu sobie, nie może i nie powinien nigdy pozbawiać się osobowej godności danej mu przez Boga!”. Nałogi nie tylko szkodzą zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, ale odbierają „zdolność bycia we wspólnocie i ofiarowania siebie”. Inaczej mówiąc – niszczą miłość, czyli najbardziej istotną sprawę w życiu człowieka.

Nasz wielki Rodak z ojcowską troską prosił zwłaszcza  ludzi młodych: „Nie szukajcie doświadczeń, które są źródłem rozczarowań i tragedii! Nie ulegajcie ich pokusom!”. I pytał: „Po cóż wchodzić na drogę, która prowadzi donikąd? Dlaczego mielibyście rezygnować ze stopniowego osiągania dojrzałości i godzić się na przedwczesną starość? Po cóż marnować życie i siły, które przecież mogą znaleźć radosną afirmację w ideałach uczciwości, pracowitości, poświęcenia, czystości, prawdziwej miłości”.

Te pytania, kochani, także i od nas wymagają odpowiedzi. Czy przypadkiem nie wybieramy drogi prowadzącej donikąd? Drogi cierpienia, zwątpienia i beznadziei? Wchodzimy na nią wtedy, gdy tracimy wolność wewnętrzną. Gdy coś lub kogoś stawiamy wyżej niż Boga. Gdy odrzucamy Jego przykazania.

Gdzie szukać ratunku? Jaka jest skuteczna terapia w takich sytuacjach? Św. Jan Paweł II tak odpowiedział na to pytanie: „Ofiarom narkomanii i alkoholizmu, rodzinom i społecznościom, które tak dotkliwie cierpią z powodu tej słabości swoich członków, Kościół w imię Chrystusa  proponuje (…) terapię miłości”. Bóg jest miłością, kto zaś żyje w miłości, urzeczywistnia komunię z innymi i z Bogiem. Kto nie miłuje, trwa w śmierci. Kto jednak miłuje, zna smak życia i trwa w nim”. Taka właśnie jest recepta, którą daje nam Kościół.

Jakże piękne są świadectwa tych, którzy przeszli taką terapię miłości! Na jednej ze stron internetowych można przeczytać świadectwo Marka, który po 20 latach nałogowego picia przystąpił do spowiedzi świętej. Jest głęboko przekonany, że właśnie w tym sakramencie Bóg   go uzdrowił. Marek był człowiekiem wielkiego sukcesu. Miał kochającą rodzinę, dobrą pracę, pieniądze. To wszystko stracił na długie lata z powodu nałogu. W końcu, jak pisze, zaczął nienawidzić świat i ludzi. Chciał być zły. Trwał w pijaństwie bez oglądania się na konsekwencje, nie myśląc, że krzywdzi najbliższych. Pił z rozpaczy. Po ludzku nie widział wyjścia z tej sytuacji. Nie wyobrażał sobie, że można nie pić. Mimo to rozpaczliwie czekał na jakieś rozwiązanie. Ono przyszło, gdy przyjął zaproszenie na rekolekcje ewangelizacyjne. Stało się to dzięki pomocy kolegi i dzięki żonie, która prosiła Matkę Najświętszą o uratowanie rodziny i wyzwolenie z nałogu męża. W czasie generalnej spowiedzi usłyszał od kapłana słowa: „Bóg cię kocha. Widzi cię białym i czyściutkim. Twoje serce to czysty zeszyt. Idź, zapisuj go od początku i tylko czystymi literami. Idź”. Marek tak uczynił, a Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu zatroszczył się o wszystkie jego potrzeby. Na koniec Marek pisze: „Dziękuję Bogu, że ulitował się nad moją rodziną, że jesteśmy razem, i choć jak wszyscy borykamy się z problemami codziennego życia, nieobce są nam nieporozumienia, to jednak wszystkie trudy wspólnie pokonujemy, wybaczamy sobie na modlitwie, nie nosimy urazy i gniewu. Dziękuję Jezusowi za wszystkie łaski, które stały się moim i naszym udziałem”.

Kochani, bądźmy i my wobec braci i sióstr pogrążonych w nałogach, świadkami Bożej miłości. Proponujmy im terapię miłości, która polega na przyjęciu Bożego Miłosierdzia.

Autor D. T.

2025-09-12

Więcej informacji z tej kategorii