„Pan umył nogi uczniom i nakazał im miłość”
Dobiega końca kolejny Wielki Post w naszym życiu. Jak go przeżyliśmy? Czy spotkaliśmy Chrystusa pełnego miłości i miłosierdzia? Czy otworzyliśmy przed Nim swoje serca? Czy na nowo powstaliśmy z naszych upadków? Czy praktykowaliśmy modlitwę, post i jałmużnę? Te pytania wymagają od nas odpowiedzi, czyli głębokiej refleksji nad sobą i podjęcia konkretnych czynów. Jeśli coś nam nie wyszło, coś zaniedbaliśmy, to przecież nie możemy czekać do następnego Wielkiego Postu, aby zmienić swoje życie. Musimy to uczynić natychmiast. Wielkopostne wezwanie do nawrócenia musi być stale przez nas słyszane i stale realizowane. Wtedy radość ze zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią, nad złem będzie też stale naszym udziałem.
W Wielki Czwartek, wpatrywaliśmy się w Chrystusa spożywającego z apostołami Ostatnią Wieczerzę. Byliśmy świadkami wielu ważnych wydarzeń, a wśród nich jednego z najbardziej poruszających nasze serca. Oto Zbawiciel umywa swoim uczniom nogi. Cyryllonas, diakon Kościoła w Edessie, który żył w drugiej połowie IV wieku, napisał „Hymn o umywaniu nóg”. Jego piękne strofy ukazują Pana, który „ochoczo umywał uczniom nogi, z radosnym obliczem im służył. (…) Oczyścił ich ze śladów wysiłku i zmęczenia, i umocnił na drogę. Zbliżał się z miłością w jednakowy sposób do wszystkich. Przystąpił też do Judasza i ujął mu nogi (…). Gdy ręka Pana dotknęła zbrodniarza, nie wyjawił Mistrz jego złości, lecz odniósł się do niego tak samo, jak do innych”. Diakon kończy swój hymn ważnymi słowami: „Pan umył nogi uczniom i nakazał im miłość”.
Kochani, chcę w tym miejscu przywołać wspomnienie św. Matki Teresy z Kalkuty, które w sposób szczególny pokazuje, że wydarzenia Wieczernika są zawsze aktualne. Że są i dla nas wielkim wyzwaniem, aby żyć Chrystusową miłością. Pewnego razu do Misjonarek Miłosierdzia w Kalkucie przyjechała młoda dziewczyna. Tak jak inne siostry miała następnego dnia pracować w domu dla umierających. Po Mszy świętej Matka Teresa powiedziała do niej: „Czy widziałaś, z jaką miłością, z jaką pieczołowitością kapłan dotykał Ciała Jezusa w Hostii? Czyń tak samo, jak pójdziesz do umieralni, ponieważ tego samego Jezusa znajdziesz w poranionych ciałach naszych biedaków”. Po kilku godzinach Święta spotkała tę dziewczynę, a ta radośnie uśmiechnięta powiedziała jej: „Matko, od trzech godzin dotykam Ciała Chrystusa”. I wyjaśniła: „Jak przyszłam do umieralni, przyniesiono akurat człowieka, który wpadł do kanału. Wyciągnięto go dopiero po pewnym czasie. Był poraniony, brudny, obeszły go robaki. Umyłam go i zrozumiałam, że właśnie w tej chwili dotknęłam Ciała Chrystusa”.
Kochani, czas Wielkiego Postu powinien wyostrzyć nasz wzrok duchowy, abyśmy w bliźnich, których spotykamy – także w tych pogrążonych w nałogach, potrafili zobaczyć Chrystusa. Zdajemy sobie sprawę, że jest to trudne zadanie, ale wytrwale powinniśmy uczyć się takiej postawy. Uczyć, jak radziła św. Matka Teresa, podczas Ofiary Mszy świętej. Kiedy wpatrujemy się w białą Hostię, którą kapłan podnosi do góry po Przeistoczeniu, widzimy prawdziwe Ciało Chrystusa. Właśnie po to Pan Jezus ustanowił sakrament kapłaństwa, aby Jego słudzy, kapłani, sprowadzali Go na ziemię, aby mógł z nami być aż do skończenia świata. Posłuchajmy wzruszających słów zmarłego w 1965 roku ks. Aleksandra Fedorowicza, proboszcza w Izabelinie. W refleksji na temat poszczególnych dni Triduum Paschalnego, w Wielki Czwartek napisał: „W czasie Podniesienia było bardzo cicho, kiedy podnosiłem nad ich pochylonymi głowami Hostię i kielich z Krwią Najświętszą. Potem ich karmiłem, jak matka karmi dzieci, kiedy im sama pożywienie do ust kładzie. Parafia jest chyba obok rodziny najpiękniejszą społecznością ludzką. Taka właśnie parafia stojąca dookoła ołtarza, wpatrzona w to, co Najświętsze, nasycona Bogiem”.
Dzisiaj w Wielki Piątek wpatrujemy się w Chrystusowy Krzyż. Od Chrystusa chcemy uczyć się ofiarnej miłości. Chcemy z pokorą i godnością dźwigać nasze codzienne niezawinione krzyże: krzyże cierpienia, krzyże choroby, krzyże pracy i odpowiedzialności za bliźniego. My chrześcijanie nie zatrzymujemy się tylko na Wielkim Piątku. Wiemy dobrze, że nie na tym dniu kończy się zbawcza historia Jezusa: wiemy, że przyjdzie Wielkanoc – zmartwychwstanie, zwycięstwo życia nad śmiercią.
Pragnę w sposób szczególny podziękować wszystkim, którzy w Wielkim Poście praktykowali dobrowolną abstynencję od alkoholu. Ten piękny dar jest wyrazem miłości do Chrystusa i do bliźnich, którzy tak często cierpią z powodu nadużywania alkoholu. W wielu polskich kościołach wierni byli zachęcani do wpisania swego daru do parafialnej księgi trzeźwości. Wszystkim, którzy to uczynili, dziękuję za świadectwo troski o trzeźwość. Dziękuję też kapłanom abstynentom i wszystkim troszczącym się o trzeźwość, że swoją postawą i pracą duszpasterską niosą nadzieję, że nasza Ojczyzna zostanie uwolniona z niewoli pijaństwa.
Proszę też wszystkich o przeżycie zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego bez alkoholu. Niech nic nie przeszkodzi nam w radosnym świętowaniu zwycięstwa naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
Ks. Bp Tadeusz Bronakowski









