Pracę nad odnową moralną narodu trzeba zacząć od siebie
Kochani, temat obecnego roku w apostolstwie trzeźwości brzmi: „Odpowiedzialni za trzeźwość”. Jest to szczególne przesłanie, wobec którego nikt nie może pozostać obojętnym. Najpierw skłania nas ono do refleksji, jak osobiście wypełniamy obowiązek troski o trzeźwość? To ważne, aby szczerze, aby w prawdzie odpowiedzieć na to pytanie, bo przecież zdajemy sobie sprawę, że pracę nad odnową moralną rodziny, jakiejś większej grupy społecznej czy całego narodu, zawsze trzeba zacząć od siebie.
Może się wydawać, że odpowiedź na pytanie o trzeźwość w naszym życiu codziennym jest łatwa. Jednak w przestrzeni publicznej istnieje tak wiele przekłamań na ten temat, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że ma autentyczny problem z właściwym podejściem do środków czy czynności, które łatwo uzależniają, zwłaszcza do alkoholu. Zwraca na to uwagę prof. Krzysztof Wojcieszek pisząc, że wiele osób kultywuje pijaństwo najczęściej o tym nie wiedząc. Ten wybitny ekspert od uzależnień wyjaśnia, czym jest „pijaństwo”, które wywołuje tak wiele szkód w życiu milionów Polaków. Otóż „potocznie [pijaństwo] to stan, w którym człowiek traci kontrolę nad zachowaniami z powodu „przedawkowania” alkoholu etylowego. Ta subiektywna norma wprowadza wielu w błąd. Pijaństwo daje się ściśle zdefiniować jako spożycie „przy jednej okazji”, np. jednego wieczoru, 60 gramów czystego etanolu przez mężczyznę lub 40 g przez kobietę. To jest wyraźna granica upicia się. Pan Profesor dalej pisze, że zdarzają się osoby, które nie odczuwają swojego stanu „jako zaburzenia, co może być wynikiem indywidualnych cech organizmu lub treningu, zwanego w nauce zmianą tolerancji na alkohol”. Bowiem „wczesny i częsty kontakt z alkoholem etylowym powoduje pewne zmiany biologiczne, które sprawiają, że niekiedy nawet przy kilku promilach (w zasadzie dawka śmiertelna) ktoś nie odczuwa swego stanu jako upicia się, a nawet otoczenie tego nie wychwyci”. A osób, które w naszym społeczeństwie upijają się, jest naprawdę wielu. Według badań przynajmniej raz w miesiącu około 2/3 konsumentów alkoholu w wieku powyżej 15 lat „kultywuje osobiste pijaństwo i przekracza obiektywne normy”.
Ten fakt, kochani, powinien być stale obecny w świadomości naszego społeczeństwa. Powinien rodzić odpowiedzialność tych, którzy używają alkoholu, aby w swoim życiu zachowywali radykalny umiar. Co to znaczy? Przede wszystkim, aby używali tej substancji bardzo rzadko i w minimalnych ilościach. Aby też zawsze pamiętali, że naukowcy coraz częściej ostrzegają, że nie można określić bezpiecznej dawki alkoholu, gdyż nawet najmniejsza ilość dla danej osoby może okazać się niebezpieczna i szkodliwa. Trzeba też zawsze pamiętać, że dzieci i młodzież do ukończenia 18 roku życia muszą bezwzględnie przestrzegać abstynencji od alkoholu. Jakie jeszcze sytuacje wymagają całkowitej abstynencji? Jest to przede wszystkim stan błogosławiony i karmienie piersią; opieka nad dziećmi, kierowanie pojazdami, praca, choroba i używanie określonych leków, pełnienie ważnych, społecznych funkcji. To tylko niektóre sytuacje, które wymuszają zakaz sięgania po alkohol. Tutaj pragnę mocno podkreślić, że osoby uzależnione muszą bezwzględnie przestrzegać abstynencji. Ale przecież najważniejsze jest zrozumienie, że alkohol wcale nie jest potrzebny do życia. Nie jest potrzebny, aby odprężyć się po stresującym dniu, aby zapomnieć o problemach, znaleźć przyjaciół czy dobrze się bawić. Nie jest potrzebny, a wręcz jest wrogiem relaksu, wrogiem dobrej rozrywki, prawdziwej przyjaźni i rozwiązywania problemów życiowych.
Na jednym z portali internetowych ukazała się niedawno historia młodej kobiety, która ze względów zdrowotnych musiała na 2 lata zrezygnować z alkoholu. Z tego powodu doświadczyła w swoim środowisku niezrozumienia. Nawet naciskano na nią, żeby piła, chociaż znano jej problemy zdrowotne. Mimo tych trudności po pewnym czasie zrozumiała, że „życie bez alkoholu może być równie satysfakcjonujące, a trzeźwe wybory pozwalają lepiej poznać siebie i swoje potrzeby”.
Kochani, jako chrześcijanie pamiętajmy także o duchowych owocach praktykowania radykalnego umiaru, a najlepiej dobrowolnej abstynencji od alkoholu. Trzeźwość to dobra, żyzna gleba, na której wyrastają takie dobra jak pokój, bezpieczeństwo, radość, odpowiedzialność, zaufanie i wiele innych pięknych owoców, którymi możemy pożywić się sami, a także nasi bliźni.









