Praktykowanie trzeźwości dowodem odpowiedzialności za Kościół święty
Odpowiedzialność za Kościół to ważne zadanie wszystkich, którzy przyjęli w nim sakrament chrztu świętego. Jednak nie zawsze to zadanie jest dobrze rozumiane i wypełniane. Nie jest to problem tylko naszych czasów. Właściwie zawsze w historii Kościoła byli tacy jego członkowie, którzy siebie łatwo rozgrzeszali z odpowiedzialności i z jeszcze większą łatwością przerzucali ją na innych. Św. Grzegorz Wielki, który był papieżem na przełomie VI i VII wieku, zachęcał wierzących, aby przypatrzyli się swojemu życiu i w prawdzie ocenili, czy są już robotnikami Pana: „Niech każdy oceni to, co czyni i osądzi, czy pracuje w winnicy Pańskiej” – apelował. Jest to bardzo ważna wskazówka, którą powinniśmy stosować w swoim życiu, jeśli chcemy wzrastać w wierze, nadziei i miłości.
W kwietniu 1963 roku bł. Kard. Stefan Wyszyński podzielił się z wiernymi zgromadzonymi w kościele św. Anny w Warszawie, ciekawą refleksją na ten temat. Mówił tak: „Jest tylu katolików, którzy umieją Kościołowi nieustannie dyktować, co i jak ma czynić, jakim być powinien (…). O jakże wielu jest chętnych, którzy wypisują Kościołowi recepty! Ale jakimi mają być oni, jakim ty masz być?!”. Bł. Prymas wytłumaczył też, jak należy rozumieć „otwartą postawę Kościoła”. Otóż jest to przede wszystkim „serce otwarte na wielką miłość ku Chrystusowi, żyjącemu w Kościele”. „Kościół otwarty” jest to więc „wielka miłość ulokowana w Kościele i rozdawana wszystkim przez Kościół, który jest głosicielem prawdy Bożej i rozdawcą mocy sakramentalnych”.
Rozumienie swojego miejsca w Kościele i postawa odpowiedzialności za jego stan i rozwój ma swoje ważne odniesienie także do spraw związanych z troską o trzeźwość. To właśnie bł. Kard. Wyszyński może być dla nas wzorem odpowiedzialności za Kościół i przykładem zaangażowania w apostolstwo trzeźwości. On zawsze najpierw wymagał od siebie, a potem od współpracowników i wszystkich powierzonych swojej pieczy. Był abstynentem i do złożenia takiego daru zachęcał przede wszystkim kapłanów, ale także wiernych świeckich. Wszystkich nauczał, że praktykowanie cnoty trzeźwości jest konieczne, aby w sercach ludzi wzrastało królestwo Boże. Prosił, aby zawsze pamiętać, że „człowiek pełen ducha Bożego, prawdziwie mocny, jest wolny od nałogów i zbędnych przyzwyczajeń”. Upominał, że „nieumiarkowanie i uleganie złym popędom jest cechą ludzi zapominających o swoim związku z Bogiem, [ludzi] nie mających nadziei na zmartwychwstanie”.
Kochani, wydaje się, że świat, w którym przyszło nam żyć, jest pełen takich ludzi, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z Bogiem, z Kościołem. Którzy nie myślą o życiu wiecznym. Jako członkowie Kościoła jesteśmy powołani do tego, aby wszystkim głosić Chrystusa. Aby wołać, jak św. Jan Paweł II: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Żeby to wołanie dotarło do zamkniętych ludzkich serc, potrzeba świadectwa naszej jedności. Musimy być zjednoczeni, jak pierwsi chrześcijanie, o których mówiono: „Patrzcie, jak oni się miłują”. Stąd każde nasze działanie, każde apostolstwo powinno być przeniknięte Chrystusową miłością. Nie marnujmy czasu na porównywanie się z innymi, na sądzenie i ocenianie, kto jest lepszy, kto bardziej prawy. Dawajmy natomiast odważne świadectwo wierności Chrystusowej Ewangelii, świadectwo miłości do Jego Kościoła i odpowiedzialności za Jego rozwój. Dlatego tak bardzo potrzebujemy trzeźwego myślenia, trzeźwego przeżywania i działania. To jest warunkiem praktykowania innych ważnych wartości chrześcijańskich. Warunkiem kroczenia drogą świętości. Warunkiem obrony przed współczesnymi zagrożeniami. Jasno to wyraził bł. Kard. Stefan Wyszyński odpowiadając na pytanie, jak obronić się przed „inwazją najrozmaitszych wad, błędów i nałogów, które krzywdzą człowieka, rodzinę i naród”. „Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko postanowić, aby duchem zmartwychwstałego Chrystusa przeniknąć życie osobiste i budzić w sobie zdrowe ambicje do nowego, chrześcijańskiego, ewangelicznego, Chrystusowego życia”.
A nawiązując do słów św. Jana Pawła II, że „Dekalog jest jak kompas na burzliwym morzu, który umożliwia nam trzymanie kursu i dopłynięcie do lądu, proszę Was – trzymajmy się niewzruszenie Kościoła świętego, a bezpiecznie dotrzemy po burzliwym morzu życia do portu zbawienia.
ks. bp Tadeusz Bronakowski









