Kochani, czasy, w których przyszło nam żyć, są bardzo niespokojne. W tak wielu miejscach na świecie, także blisko nas, toczą się wojny, giną niewinni ludzie. Coraz więcej niechęci między narodami, coraz więcej nienawiści. W sercach ludzi budzi się uzasadniona trwoga przed kolejną globalną wojną. Także w wielu rodzinach, mniejszych i większych wspólnotach życia, często panuje niechęć, brakuje zrozumienia, serdeczności i tym samym nie ma tam prawdziwego pokoju.
14 sierpnia 1977 r. bł. kard. Stefan Wyszyński wygłosił w Niepokalanowie kazanie. Nawiązując do zagrożenia wojną atomową wskazał na postać o. Maksymiliana i powiedział: „Oto światło dla wystraszonej rodziny ludzkiej, żyjącej dziś w trwodze o przyszłość! Różni publicyści (…) pytają: Co robić, bo świat jest zagrożony? Co robić? – Miłować! Zniszczyć magazyny zbrodnicze, nie wydawać pieniędzy na zbrojenia, bo te potworne budżety zbrojeniowe są rakiem, toczącym narody i ludzkość. Otworzyć zaciśnięte pięści, wydobyć na wierzch serce, jak to kazał uczynić Chrystus na krzyżu i przyjrzeć się człowiekowi. Zobaczyć, że nie nosi on w sobie pocisku, lecz serce, które miłuje. I zrozumieć, że do serca nie można dobierać się pięścią ani pociskami (…), tylko miłością! Jedynie ona uratuje ludzkość. A pierwszym dowódcą odradzającej się ludzkości współczesnej jest ojciec Maksymilian Maria Kolbe, w lichym habicie, przepasany powrozem. To jest zwycięzca, który może nas obronić przed trzecią wojną światową. A uruchomiona przez niego na nowo Ewangelia ofiary i służby, za przykładem Chrystusa, może odnowić oblicze ziemi”.
Kochani, dzisiaj 14 sierpnia, wspominając św. Maksymiliana Marię Kolbego, kapłana i męczennika, który oddał swoje życie za ojca rodziny, pamiętajmy o tych słowach bł. Prymasa. Tylko miłość może uratować świat i tylko Chrystusowa Ewangelia ofiary i służby może odnowić oblicze naszych rodzin, wspólnot i całej Ojczyzny. Wiemy, że kard. Wyszyński był wielkim czcicielem o. Maksymiliana. Kiedyś wyznał: „Każdego dnia kiedy opuszczam swoje mieszkanie, idę do kaplicy obok fotografii o. Kolbego, patrzę na nią i całuję mu stopy. Proszę go o siłę i moc, by sprawy Kościoła świętego w Polsce były prowadzone po Bożemu”.
Ci dwaj wielcy patrioci, niezwykli czciciele Matki Najświętszej, gorliwi apostołowie trzeźwości, także nam – współczesnym ludziom wskazują ratunek. Mamy żyć dla Boga na wzór Niepokalanej i ofiarnie pomagać bliźnim troszcząc się o ich zbawienie.
Św. Maksymilian w czasie podróży do Rzymu w 1930 roku zanotował: „Pijak w rowie; zbawić duszę pijaka, który wstał z łóżka i poszedł do rowu”. Te słowa są świadectwem jego wielkiej troski o dobro człowieka, który nadużywając alkoholu poniża swoją godność jako osoby i jako dziecka Bożego. Jako ratunek św. Maksymilian zalecał głębokie nabożeństwo do Niepokalanej. Uczył: „Niećcie wszędzie miłość i ufność ku Maryi Niepokalanej, a ujrzycie, że nawet z oczu najzatwardzialszych grzeszników popłyną łzy, opróżnią się więzienia, zwiększy się zastęp trzeźwych pracowników, a ogniska domowe zabłysną cnotą, pokój i szczęście wyniszczy niezgodę i ból”.
Przypominają się także słowa bł. Prymasa, które wypowiedział do zakonników w Zakroczymiu. Prosił ich, aby zaszczepiali w sercach wiernych ideę zadośćuczynienia za grzechy pijaństwa. Aby zachęcali wszystkich, a zwłaszcza osoby starsze, chore, cierpiące, samotne do modlitwy i ofiarowania swoich cierpień Bogu w intencji tych, którzy się upijają. Mówił: „Będzie to właściwe, chrześcijańskie podejście do bolesnych problemów, bo przecież mamy obowiązek jeden drugiego brzemiona nosić. Będzie to również włączenie się i wspaniała realizacja dzieła pomocników Matki Kościoła, niesienie pomocy ludziom zagrożonym, przez składanie za nich swoich cierpień w dłonie Maryi”.
Dzisiaj, kochani, także my – za przykładem św. o. Maksymiliana Marii Kolbego i bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, włączmy się w to błogosławione dzieło ratowania bliźnich, którzy przez pijaństwo niszczą swoją godność. Prośmy, aby cały nasz naród żył w trzeźwości, w chrześcijańskiej miłości i w trwałym pokoju.









