Połowa miejsc mniej i znacznie niższe opłaty – tak ma wyglądać strefa płatnego parkowania w Łomży po analizie raportu z konsultacji społecznych. Mówił o tym na naszej antenie wiceprezydent miasta Piotr Serdyński.
Mieszkańcy wyraźnie wskazali, że cennik jest niedostosowany do możliwości finansowych oraz negowali obszar planowanej strefy. Wiceprezydent Łomży Piotr Serdyński mówił na naszej antenie, że miasto uwzględni głosy mieszkańców.
– Zwrócimy się instytucji finansującej po to, aby ograniczyć ilość tych miejsc, które miałyby się znaleźć w strefie o przynajmniej połowę. Do tego znacznie niższe ceny niż w tym proponowanym projekcie. Te propozycje opłaty za godzinę były w okolicach 2,80 zł. Teraz myślę, że będzie to około 2 złotych, może trochę nawet mniej. To będzie poprzedzone pogłębioną analizą. W tej chwili nie chcę składać ostatecznych deklaracji.
Wiceprezydent Serdyński wyjaśnia, że celem wprowadzenia strefy nie jest poprawienie sytuacji budżetu miasta, bo te opłaty mają co najwyżej rekompensować koszty jej funkcjonowania.
– Liczba samochodów wzrasta, a miejsc parkingowych nie przybywa. Jeżeli mielibyśmy budować kolejne miejsca, to by się wiązało między innymi z wycinką drzew, ograniczeniem terenów zielonych, placów zabaw. Ma to spowodować rotację, bo przedsiębiorcy argumentowali potrzebę utworzenia SPP tym, że klienci, którzy chcą skorzystać z ich usług nie mają gdzie zaparkować.
Propozycje zmian będą przedstawione radnym w podkomisjach. Finalny kształt będzie musiał zostać przegłosowany przez radę miasta. Miasto na realizację Strefy płatnego parkowania dostało dofinansowanie z programu zrównoważonej mobilności miejskiej z funduszu europejskich dla polski wschodniej.









