Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Łomży Maciej Borysewicz poinformował w piątek (11.07), że, po pobraniu kolejnych próbek wody przez sanepid, okazało się, że woda przy ulicy Dwornej jest całkowicie niezdatna do picia. W kilku punktach miasta pojawiły się hydranty z wodą. Opozycja krytykuje natomiast reakcję władz miasta po tym, jak po raz kolejny w tym roku wykryto w wodzie bakterię z grupy coli.
Po czwartkowej informacji o wykryciu bakterii w wodzie pobranej w Zespole Szkół Katolickich, MPWiK przystąpiło do intensywnej pracy. – Pod okiem sanepidu pobrano kolejne próbki, które wykazały, że, na szczęście, nigdzie nie wykryto bakterii z grupy e-coli, ale np. w hydrancie na skrzyżowaniu ulic Dwornej i Sienkiewicza stwierdzono 23 sztuki bakterii coli – poinformował prezes zakładu Maciej Borysewicz.
– To oznacza, że na ulicy Dwornej woda nie nadaje się do spożycia przez ludzi, w związku z tym podjęliśmy decyzję o postawieniu tzw. zbiorników z wodą typu mauser na początku i końcu ulicy Dwornej oraz na ulicy Sadowej przed budynkiem szkoły – wyjaśnił Maciej Borysewicz.
Swoją konferencję prasową w tej sprawie zorganizowali z kolei opozycyjni radni. Marcin Mieczkowski z Przyjaznej Łomży zarzucił władzom miasta złą politykę informacyjną.
– Nikt nas, radnych, nie powiadomił, żebyśmy mogli coś odpowiedzieć mieszkańcom. Mieszkańcy dzwonili, pytając co się dzieje, a my nie potrafiliśmy im odpowiedzieć – alarmował.
Opozycja domagała się zwołania nadzwyczajnej sesji rady miasta, która najprawdopodobniej odbędzie się w następnym tygodniu. Tymczasem władze MPiK szukają przyczyn wystąpienia bakterii. Prezes Borysewicz złożył zawiadomienie w prokuraturze, natomiast jedną z rozważanych hipotez jest ta, że zanieczyszczenie wody pojawiło się w wyniku niedawnego pożaru budynku przy ulicy Sikorskiego.




















