Od kilku dni trwa protest pracowników służby zdrowia w Warszawie. Sytuacja w ratownictwie medycznym była omawiana podczas posiedzenia sejmiku województwa mazowieckiego.
– Jesteśmy w czasie bardzo trudnym dla krajowej służby zdrowia. Działania rządu w tej sprawie są niegodne – ocenia przewodniczący sejmikowej Komisji |Zdrowia i Kultury Fizycznej Krzysztof Strzałkowski:
– Wszystko to związane jest z permanentnym niedofinansowaniem między innymi wynagrodzeń pracowników służby zdrowia. Szczególną grupą zawodową są ratownicy medyczni, którzy to na co dzień dbają o to, by karetki na czas i w odpowiednie miejsce docierały do potrzebujących.
Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy postuluje m.in. podwyżkę wynagrodzeń, wzrost nakładów na służbę zdrowia bądź zwiększenie liczby pracowników w systemie:
– Mamy sytuację niewątpliwie bardzo trudną. Okazuje się, że od 10 lat stawki, jeśli chodzi o ratownictwo medyczne nie zostały zwiększone. Od 10 lat wycena tak zwanej dobokaretki jest na takim samym poziomie. W tym czasie, co się zmieniło? Zmieniły się koszty pracy. Zmieniły się koszty bieżące utrzymania. Przede wszystkim światło, energia, ale też wynajem pomieszczeń. W związku z tym my, jako samorząd wojewódzkiego, absolutnie podejmujemy wszelkie działania, aby wesprzeć nasze ratownictwo medyczne – mówi członek zarządu województwa mazowieckiego, Elżbieta Lanc.
Protest, zdaniem medyków, ma trwać do skutku.
kr/maz









