Rozmawiam z szefami firm zajmującymi się drogami i oni mówią o dramatycznej sytuacji – mówił na naszej antenie starosta łomżyński Lech Szabłowski. W Polsce jest coraz mniej inwestycji drogowych, stąd w przetargach swoje oferty zgłasza nawet kilkanaście firm.
Starosta łomżyński mówi, że do wykonania nawet niewielkiego remontu kilometrowego odcinka drogi chętne są firmy z różnych części Polski.
– Świadczy to o tym, że ten portfel zamówień kurczy się, że tych prac inwestycyjnych, zadań jest coraz mniej, a firmy muszą dbać o zachowanie płynności finansowej, żeby utrzymać załogę, firmę i związku z tym próbują podejmować się zadań nawet na minimalnych dochodach. Jak ja rozmawiam z szefami firm na przykład drogowych, to oni mówią o dramatycznej sytuacji, którą już widzą w perspektywie roku czy dwóch, jeśli sytuacja nie zmieni się i nie będzie więcej programów.
Ta sytuacja powoduje, że firmy muszą ze sobą konkurować, dlatego ceny w przetargach są niższe. Jednak jak podkreśla starosta łomżyński, jest to dobre tylko jeżeli chodzi o „tu i teraz”, a nie długofalowo.
– Nasza perspektywa działania i naszego patrzenia na gospodarkę, na rozwój powinna być szersza niż tylko miesiąc, dwa czy jeden rok – powinna być wieloletnia. Najlepsza sytuacja jest wtedy, kiedy ceny są stabilne, bo te kilka lat temu było dużo programów, dużo projektów przez co ceny były wysokie i musieliśmy angażować w realizację inwestycji dużo środków. Obecna sytuacja na rynku i to co jest przed nami też nie napawa optymizmem – mówi Lech Szabłowski.
Dobrym przykładem obecnej sytuacji na rynku jest między innymi budowa hali sportowej przy SP 4 w Łomży, gdzie oferty w przetargu złożyło czternaście firm.
Fot. Powiat Łomżyński









