Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Wiara: „Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie…”

Ramówka
Facebook
Twitter
Instagram

Niedziela Palmowa (albo Niedziela Męki Pańskiej) rozpoczyna Wielki Tydzień, wyjątkowy i najważniejszy w roku, który pozwala nam przeżyć tajemnicę Misterium Paschalnego Jezusa Chrystusa, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, poczynając od Jego mesjańskiego wjazdu do Jerozolimy.

To czas towarzyszenia zdradzonemu i umierającemu Jezusowi, aby wraz z Nim dojść do triumfu i chwały Zmartwychwstania. To czas głębokiego przeżycia niezgłębionej miłości Boga, który tak umiłował świat, że „Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Same święta wielkanocne, bez prawdziwego przeżycia poprzedzających je dni Męki, straciłyby swój głęboki sens, nie mogłyby być dla nas prawdziwym czasem przejścia ze śmierci do życia.

Najdawniejsze, znane nam, świadectwo liturgii Wielkiego Tygodnia pochodzi z IV w. Zostało zapisane przez Egerię, chrześcijańską pątniczkę, pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego, która między 381 a 384 rokiem odbyła pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Pozostawiony przez nią „Pamiętnik” (znany też jako „Pielgrzymka do miejsc świętych”) przedstawia dokładnie rozwiniętą liturgię w Jerozolimie, poczynając od niedzieli przed Paschą, a na Niedzieli Wielkanocnej kończąc. Tydzień ten, według Egerii, nosi nazwę Septimana Maior, ale spotykamy też nazwę: Megale Hebdomas („Wielki Tydzień”), czyli tak jak my go dzisiaj nazywamy. Według św. Cyryla Jerozolimskiego jest to „Tydzień Cierpienia”, a w niektórych językach współczesnych, np. w jęz. włoskim, jest to „Settimana Santa”, czyli „Święty Tydzień”.

Nazwa i treść Niedzieli Palmowej opiera się na wydarzeniu, które nie tylko zostało zapisane przez wszystkich Ewangelistów (por. Mt 21,1-11; Mk 11,1-11; Łk 19,28-38; J 12,12-16), lecz także zostało zapowiedziane już w Starym Testamencie przez proroka Zachariasza, który mówi: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9). Jezus Mesjasz jako Król i Pan wjeżdża do Miasta Świętego na zwykłym, skromnym osiołku, a właściwie młodym źrebięciu, co podkreśla ubóstwo i prostotę Zbawiciela oraz jego pokojowe zamiary. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna, Synowi Dawida, Temu, który przychodzi w imię Pańskie” (por. Mt 21,9).

Jednak entuzjazm tłumów i radosne „Hosanna” zapowiadają zgoła inną sytuację i inne wołanie: ci sami ludzie, którzy teraz Chrystusa witają, za kilka dni będą równie głośno krzyczeć: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Nie mamy króla poza cezarem!” (J 19,15).

Przypomina nam o tym wstrząsający opis Męki Pańskiej, czytany w czasie Mszy św. To kontrastowe zestawienie radosnego uwielbienia z nienawiścią musi nas pobudzić do refleksji nad zmiennością i niewiernością człowieka, każdego z nas. Jak łatwo i jak szybko zło wypiera z nas dobro, jak blisko jest od podziwu do nienawiści, jak niestała jest nasza wiara, jak łatwo jest pójść za pokusą konformizmu.

Kolejne dni Wielkiego Tygodnia, a szczególnie Triduum Sacrum Ukrzyżowanego, Pogrzebanego i Zmartwychwstałego Chrystusa prowadzą nas do samego serca Nieskończonej Miłości Boga do człowieka i triumfu Życia nad śmiercią. To droga przez Wieczernik, Golgotę i ciszę Wielkiej Soboty, aż po Światło nigdy niegasnące.

Wydarzenia Wielkiego Tygodnia dotykają i przemieniają ludzkie serce, o czym świadczy choćby niezwykłe świadectwo młodego Żyda, który w spotkaniu z liturgią Wielkiego Tygodnia znalazł Mesjasza i zapragnął przyjąć chrzest. Wydarzyło się to we Francji, w katedrze w Orlean, w Wielkim Tygodniu, w 1940 roku: „(…) wszedłem tam pewnego dnia – dzisiaj wiem, że to był Wielki Czwartek. Zatrzymałem się w południowym transepcie, gdzie lśniło mnóstwo ustawionych kwiatów i świateł. Zaskoczony, stałem tam przez dłuższą chwilę. Nie wiedziałem, dlaczego tam jestem, ani dlaczego dzieją się we mnie te rzeczy. Nie rozumiałem znaczenia tego, co widziałem. (…) Nazajutrz wróciłem do katedry. Chciałem znowu zobaczyć to miejsce. Kościół był pusty. Był pusty także duchowo. Przeżyłem doświadczenie tej pustki: nie wiedziałem, że to był Wielki Piątek – opisuję tylko materialną stronę wypadków – ale właśnie w tej chwili pomyślałem: chcę być ochrzczony”. Tym czternastolatkiem w orleańskiej katedrze był Aron Lustiger, późniejszy arcybiskup Paryża, kard. Jean Marie Lustiger, bliski współpracownik i wielki przyjaciel Jana Pawła II.

„Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie…”: Chrystus przychodzi, wydaje się za nas, umiera, zmartwychwstaje. I przemienia ludzkie życie.

ks. Zbigniew Skuza

Hits: 59

Autor P. G.

2022-04-10

Więcej informacji z tej kategorii