Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Wiara: Miłosierny Samarytanin

Ramówka
Facebook
Twitter
Instagram

Dla faryzejskiej mentalności wystarczyło odpowiednie zinterpretowanie pojęcia „bliźni”, aby usprawiedliwić się z niekochania drugiego człowieka bez podważania przykazania miłości. Nauka Jezusa jest zupełnie inna: „Nie pytaj, kto jest twoim bliźnim, aby go kochać, ale zastanów się, dla kogo ty jesteś bliźnim?”. Ani pochodzenie, ani religia, ani narodowość, a nawet grzeszność nie mogą usprawiedliwić niekochania bliźniego. Kochajmy bliźniego, jak siebie samego!

 

A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?». (Łk, 10, 25)

Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. (…) To czyń, a będziesz żył. (Łk 10, 27-28)

 Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!» (Łk, 10, 36-37)

 

We fragmencie Ewangelii według św. Łukasza (Łk 10, 25-37) kolejny raz uczony w Piśmie chce wystawić Jezusa na próbę i wciągnąć Go w niepotrzebną dyskusję. Chce wybadać, czy poglądy Chrystusa są zgodne z nauką. Jezus nie podejmuje dyskusji z uczonym w Prawie, ale pozwala mu się wypowiedzieć, doceniając jego wiedzę. Jednocześnie jednak sugeruje, że wiedzę tę trzeba jeszcze przełożyć na konkretne czyny – czyny miłości. Wskazuje uczonemu w Piśmie drogę prowadzącą do życia wiecznego: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego” (Łk 10, 27). Ewangelia jako wzorcową przedstawia nam postawę miłosiernego Samarytanina. Wędrowiec nie waha się uczynić inaczej niż ci, którzy wcześniej obojętnie mijali pokrzywdzonego.

 

Bliźni, czyli kto?

Kto jest naszym bliźnim? To tak, jakbyśmy zapytali, komu mamy pomagać i na kogo możemy liczyć w potrzebie? Czy są nimi wyłącznie ci, których zaliczamy do grona rodziny i przyjaciół? Ale przecież to właśnie oni – nasi najbliżsi niejednokrotnie nas rozczarowują, porzucają i zapominają o nas, gdy mamy kłopoty. W potrzebie pomoc przychodzi właśnie stąd, skąd się jej najmniej spodziewamy, czasami nawet od nieprzyjaciół. Dla chrześcijanina każdy człowiek jest bliźnim. Dlatego musimy nieustannie czynić wysiłki, aby ciągle obalać mur swoich uprzedzeń. A tym narzędziem jest bezwarunkowa miłość!

 

Miłość bliźniego

W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie Jezus wyjaśnia, na czym polega miłość bliźniego. Kapłan i lewita przeszli obojętnie wobec cierpiącego człowieka. Mieli wymówkę, by nie pomóc potrzebującemu. Spieszyli się zapewne do świątyni, by mówić ludziom o miłości Boga do człowieka, by wzywać innych do miłości. Sami jednak z miłości nie zdali egzaminu.

Chrystus ukazuje żywy przykład prawdziwej miłości drugiego człowieka, której niestety nie posiadł ani kapłan, ani lewita. Byli oni egoistami znieczulonymi na potrzeby drugiego człowieka. Miłosierdzie potrzebującemu bliźniemu okazał dopiero Samarytanin, który był uważany przez Żydów za kogoś gorszego. Dla Jezusa pochodzenie nie ma znaczenia, liczy się natomiast dobre, miłosierne serce człowieka. Dlatego Chrystus nie pochwala żydowskiego kapłana czy lewity, a dobry uczynek niemal potępionego przez Żydów Samarytanina.

 

„Idź, i ty czyń podobnie!”

Jezus zaprasza wszystkich do naśladowania przykładu miłosiernego Samarytanina: „Idź, i ty czyń podobnie!” (Łk 10, 31). Słowa te skierowane są do wszystkich ludzi, bez wyjątku. Są one zaproszeniem do świadczenia samarytańskiej, czyli wielkodusznej, bezinteresownej miłości bliźniego. Miłości, która nie szuka własnych, ziemskich interesów, lecz na względzie ma jedynie dobro duchowe i nagrodę nieba.

Chrystus tłumaczy, że okazane komuś miłosierdzie jest wyrazem miłości bliźniego, a przez nią – miłości do Boga. Tę prawdę podkreśla św. Jan: „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (1 J 3, 17-18).

 

Dbajmy o powołania

Dziś spotykamy wiele osób zarażonych egoizmem świata. Jako chrześcijanie mamy do spełnienia pewną misję. Powinniśmy wychowywać w naszych rodzinach nowe powołania kapłańskie i zakonne w duchu prawdziwie samarytańskiej miłości bliźniego. Jeżeli rodziny nie wypełnią dobrze tych zadań, to pojawi się kryzys powołań, a w Kościele będzie działo się coraz gorzej. Jeśli nie chcemy do tego dopuścić, musimy uczynić wszystko, aby w naszych rodzinach, w których wzrastają, dojrzewają i kształtują się nowe powołania kapłańskie i zakonne, panowała atmosfera życia z Bogiem, w Bogu i przez Boga. Powinniśmy zachęcać wszystkich do zapalania płomieniem miłości bliźniego oraz wierności wobec Prawa Bożego.

 

Rachunek sumienia

Zastanówmy się, jak zachowujemy się, gdy spotykamy kogoś będącego w jakiejś potrzebie materialnej czy duchowej? Jak często powtarza się dzisiaj podobna do opisanej w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie sytuacja? Jak często przechodzimy obojętnie obok znajdującego się w potrzebie bliźniego, tłumacząc się, że nie mamy czasu i czekają na nas inne zadania?

Któż z nas, widząc pobitego człowieka, chętnie poda mu pomocną dłoń? Ludzki lęk często podpowiada dalekie od miłosierdzia postawy. Jezus stawia tu za wzór postępowanie Samarytanina, pochwala ofiarność, bezinteresowność i współczucie. Miłosiernym Samarytaninem jest więc każdy człowiek, który zatrzymuje się i z gotowością pochyla nad cierpieniem bliźniego.

Chrystus nigdy nie zapomni sytuacji, w której „był głodny, a daliśmy Mu jeść; był spragniony, a daliśmy Mu pić; był przybyszem, a przyjęliśmy Go; był nagi, a przyodzialiśmy Go; Wszystko bowiem, co uczynimy jednemu z tych braci najmniejszych to i Jemu czynimy” (por. Mt 25, 35). Z nauki Jezusa wiemy, że kto daje – zyskuje podwójnie.

Czy modlimy się o nowe, święte powołania kapłańskie i zakonne, które wyrosną na prawdziwych Bożych Samarytan, służących bliźnim w potrzebie, zgodnie z Wolą Bożą, czyli zgodnie z zasadami Ewangelii Jezus Chrystusa? Przeprośmy Boga za nasze zaniedbania, winy i grzechy, z pokorą prosząc o ich przebaczenie.

 

Miłość Boga i bliźniego

Dla Jezusa nie ma znaczenia stan, ani pochodzenie, lecz jedynie to, co człowiek czyni zgodnie z wolą i upodobaniem Ojca Niebieskiego. Przykazanie miłości Boga i bliźniego stanowi całość. Nie można ich oddzielać. Jeżeli nie kochamy Boga, źródła miłości, to miłość bliźniego jest iluzją. Jeśli nie kochamy bliźnich, to nie łudźmy się, że kochamy Boga. Sensem naszego życia, jego fundamentem i najważniejszym przykazaniem powinna być miłość. Miłość w potrójnym wymiarze: Boga, bliźniego i siebie. Mamy tylko jedno serce i nim powinniśmy kochać Boga i ludzi. Nasza relacja z ludźmi jest „barometrem” więzi z Bogiem. Zauważmy, że przecież Bóg stał się człowiekiem i utożsamia się z człowiekiem. Jeśli kochamy bliźniego, okazujemy tym samym miłość do Boga.

 

Liczą się czyny

Historia o miłosiernym Samarytaninie jest opisem konkretnego wydarzenia. Sens Chrystusowych słów jest jasny: człowiek, który chce osiągnąć życie wieczne, powinien kierować się w życiu ziemskim miłością do innych ludzi. Ta miłość ma się przejawiać w konkretnych czynach, a nie tylko w słowach.

Bóg nie jest stronniczy, lecz jest Sędzią sprawiedliwym i dlatego nie patrzy na godności i stanowiska człowieka, lecz na jego czyny. Dobro, które człowiek czyni dzięki pomocy łaski Bożej, czyni jako wolę Bożą, więc zostanie hojnie nagrodzone w postaci szczęścia wiecznego.

Jezus kocha wszystkich ludzi i pragnie, aby osiągnęli niebo. Stąd wyjaśnienie miłości bliźniego kończy wezwaniem: „Idź, i ty czyń podobnie!”. Te słowa skierowane są dziś także do każdego z nas. Nie ma nic piękniejszego niż miłość i miłosierdzie wobec bliźnich. Niejednokrotnie posiadamy szeroką wiedzę religijną: znamy sceny z życia Jezusa, Jego naukę, Boże przykazania. Sama teoria jednak nie wystarczy! Potrzebna jest jeszcze praktyka!

Przyjrzyjmy się jeszcze raz przesłaniu przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, a następnie idźmy i czyńmy podobnie! Pamiętajmy: „Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2, 26). Zechciejmy uczyć się od Samarytanina i wszystkich ludzi wielkiego serca postawy, która w życiu codziennym uszlachetniać będzie w nas samych obraz Jezusa Miłosiernego.

 

Anna Borawska

 

Video: YouTube

Autor ES

2022-10-03

Więcej informacji z tej kategorii

Rozmowy o Kościele: Wspólnota

Rozmowy o Kościele: Wspólnota

W ostatniej audycji "Rozmowy o Kościele" gościliśmy Księdza Jacka Dąbrowskiego, który opowiedział o wspólnocie...

Słowo Życia: 2 grudnia

Słowo Życia: 2 grudnia

PIĄTEK PIERWSZEGO TYGODNIA ADWENTU   Mt 9, 27-31 Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno...