Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Wiara: Sekretarka Bożego Miłosierdzia

Ramówka
Facebook
Twitter
Instagram

Faustyna była w trudnej sytuacji, Chrystus poddawał ją wielkiej próbie duchowej. Modliła się o dobrego kierownika duchowego. Było jej przykro jak byłoby każdemu człowiekowi, kiedy słyszała, że kłamie, histeryzuje, a takie informacje do niej dochodziły – mówi w rozmowie z Anną Czytowską dr Ewa Czaczkowska, pracownik naukowy Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiedgo o w Warszawie, autorka biografii św. Faustyny.

 

– Dlaczego otoczeniu św. Faustyny tak trudno było uwierzyć, że to ona została wybrana na sekretarkę Bożego Miłosierdzia?

 

– Nic w tym dziwnego. My patrzymy na s. Faustynę z dzisiejszej perspektywy, jako wielką świętą, jedną z największych mistyczek w historii Kościoła. Proszę jednak pamiętać, że rozeznanie czy czyjeś objawienia są prawdziwe, wymagają czasu. Takich, którzy uważają, że mają objawienia jest całkiem sporo, ale większość z nich jest nieprawdziwa. Potrzeba ostrożności i tak się działo z Faustyną. Wymagało to rozeznania ze strony ks. Michała Sopoćki, jej przełożonych. Ale nawet wtedy, kiedy ks. Sopoćko był pewny, że to jest Boże objawienie, a matki przełożone pomagały Faustynie, była część ludzi, także w zakonie, którzy nie uznali prawdziwości objawień.

 

– Chyba nie jest łatwo mieć mistyczkę w zakonie.

 

– Oczywiście, że nie. Bądźmy szczerzy, sam tylko z tym kłopot. To jest osoba inna, wyróżniająca się, trzeba z nią inaczej postępować, znaleźć dobrego duchownego przewodnika, który będzie znał się na mistycznej duchowości. To jest kłopot w tym sensie, że taka osoba wyrasta ponad przeciętność, jej życie duchowe jest głębsze, inne. Proszę sobie wyobrazić jak trudno musi być przełożonej, kiedy przychodzi do niej siostra i mówi, że rozmawia z Chrystusem, który stawia konkretne życzenia dotyczące życia całego Kościoła. To zaburza ustalony, sprecyzowany rytm życia zakonnego. To burzy życie ludzi przyzwyczajonych do schematów.

 

Faustyna słyszała, że histeryzuje i fantazjuje? Jak do tego podchodziła?

 

– S. Faustyna bardzo mocno to przeżywała. Był taki okres najtrudniejszy w jej życiu, między lutym 1931r., a listopadem 1932r., kiedy nie znalazł się nikt, żaden spowiednik ani ksiądz, który powiedziałby jej, że to jest prawda. Matka przełożona z Płocka zupełnie nie wierzyła w jej objawienia, jednocześnie zakonnicy ukazywał się Chrystus mówiący, że ma być posłuszna przełożonym. Miał też życzenia związane z namalowaniem obrazu, wprowadzeniem święta Bożego Miłosierdzia. Faustyna była w trudnej sytuacji, Chrystus poddawał ją wielkiej próbie duchowej. Modliła się o dobrego kierownika duchowego. Było jej przykro jak byłoby każdemu człowiekowi, kiedy słyszała, że kłamie, histeryzuje, a takie informacje do niej dochodziły. Później, kiedy już spotkała ks. Sopoćkę, który ją prowadził i kierował, było jej łatwiej.

 

– Z czego wynikała ostrożność Kościoła w stosunku do orędzia przekazanego przez s. Faustynę?

 

– W 1959 r. została ogłoszona notyfikacja Świętego Oficjum Stolicy Apostolskiej, która zakazywała kultu Bożego Miłosierdzia w formach przekazanych przez s. Faustynę Kowalską. Po wojnie kult rozpowszechniał się po świecie spontanicznie i oddolnie, bez nadzoru teologiczno-duchowego i potwierdzenia, że są to prawdziwe objawienia. Przekazywano sobie odpisane fragmenty Dzienniczka, pojawiały się więc zafałszowania. Odpis Dzienniczka, który został dostarczony do Watykanu przez kościół w Polsce, jak okazało się po latach, został niedokładnie zrobiony, pojawiły się niedokładności, zmiany słów i błędy. W 1957r. polski Episkopat wydał negatywną opinię na temat rozwijania się tego kultu. Na ankietę odpowiadali wszyscy ówcześni biskupi. Większością miała negatywną opinię, od początku pozytywnie nastawiony był, jeszcze nie biskup, ale ważny ksiądz Archidiecezji Krakowskiej Karol Wojtyła, który napisał opinię dla abpa Eugeniusza Baziaka. W roku 1957 rozpoczęła się wielka nowenna skoncentrowana wokół kultu maryjnego. Myślę, ale to tylko moje przypuszczenie, że prymas Wyszyński nie chciał doprowadzić do rozproszenia duchowo-duszpasterskiego. Jest jeszcze jedna ważna sprawa: pamięć o tym, że pewnego typu objawienia dotyczące Bożego Miłosierdzia miała matka Kozłowska, która bez właściwego poprowadzenia i rozeznania doprowadziła do rozłamu, schizmy w Kościele katolickim. To również mogło mieć wpływ na opinię części biskupów. Od tego momentu rozpoczęła się mądra i wytrwała praca Karola Wojtyły doprowadzająca do odwołania decyzji Świętego Oficjum.

 

– Możemy powiedzieć, że droga orędzia o Bożym Miłosierdziu to jest też drogą dojrzewania Kościoła?

 

– Tak, to droga dojrzewania Kościoła do uznania i przyjęcia tego orędzia. A to, że jest ono prawdziwe pokazuje niesamowicie szybki, spontaniczny, ogromny rozwój tego kultu na całym świecie. Od kanonizacji s. Faustyny minęły zaledwie 22 lata. To znak, że to  jest to naprawdę boskie dzieło. Kościół jako instytucja musiał dojrzeć i czasem tak właśnie bywa, że zmysł duchowy ludu wierzącego wyprzedza instytucje. Ale dobrze, że one są i badają, aby nie dochodziło do błędów i rozłamów.

 

– Dziękuję za rozmowę.

 

Anna Czytowska

 

Video: YouTube

Autor ES

2022-10-05

Więcej informacji z tej kategorii

Rozmowy o Kościele: Wspólnota

Rozmowy o Kościele: Wspólnota

W ostatniej audycji "Rozmowy o Kościele" gościliśmy Księdza Jacka Dąbrowskiego, który opowiedział o wspólnocie...

Słowo Życia: 2 grudnia

Słowo Życia: 2 grudnia

PIĄTEK PIERWSZEGO TYGODNIA ADWENTU   Mt 9, 27-31 Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno...