Stań przed lustrem i popatrz na siebie. Ot tak, po prostu, żeby zatrzymać się na chwilę.
Spójrz sobie w oczy i odkryj w nich blask i pragnienie życia. Poparz na swoje usta, które mogą nieść słowa otuchy i pocieszenia, a także zamienić się w uśmiech, który wita strudzonych życiem przechodniów. Zobacz swoje zmarszczki, które skrywają tajemnice Twojego losu, często pokrętnych dróg codzienności i osobistej biografii. Obejrzyj swoje ręce, które nie tylko zarabiają na chleb, lecz także stają się przedłużeniom rąk samego Boga, bo dzielisz nimi miłość.
Po prostu popatrz na siebie… Kogo widzisz? Co widzisz?
Bez wątpienia pięknego Człowieka! Nawet jeśli Ty sam(a) myślisz o sobie inaczej, to Bóg i tak widzi w Tobie swoje dzieło: najpiękniejsze i doskonałe!
Uwierz, że zarówno każdy z nas, jak i świat, w którym żyjemy, to największe i najdoskonalsze dzieło, ale także – jak pisał Roman Brandstaetter – „dzieło nieukończone”...
N-i-e-d-o-k-o-ń-c-z-o-n-e? Owszem i to celowo niedokończone przez Boga, ponieważ w ten sposób nasz Stwórca pragnie zaprosić nas do współpracy w codziennym dokańczaniu tego dzieła!
Nie jest to jakieś pochopne zaproszenie, lecz dobrze przemyślany plan, czy też Boża strategia, która ma swoje źródło w fakcie, że Bóg wyposażał każdego z nas w przeróżne umiejętności, talenty i zdolności. Jakby tego było jeszcze mało, nasz Bóg zdecydował, że każdy człowiek będzie wyposażony w inne umiejętności po to, abyśmy mogli się uzupełniać, abyśmy potrzebowali siebie nawzajem, współpracowali nie tylko ze sobą, lecz także z Nim samym.
W rzeczy samej taka współpraca nie jest łatwa, bo grzech i zło sprawiają, że nikt z nas nie jest „aniołem”, posłusznym zawsze woli Bożej (choć w Bożej historii i anioły się buntowały). Nie zwalania nas to z uciekania się do Ducha Świętego, aby wyposażył nas w dar umiejętności. Umiejętność nie jest jakąś bliżej nieokreśloną „zręcznością” (ang. skill), ale jest – jak zaznaczył papież Franciszek w swojej katechezie z 21.05.2014 r. – „specjalnym darem prowadzącym człowieka do zrozumienia wielkości i miłości Boga i Jego głębokiego związku z wszelkim stworzeniem”, poprzez stworzoną rzeczywistość.
To, w jaki sposób papież definiuje dar umiejętności, może trochę odstraszać patosem teologicznego rozumowania, ale w rzeczywistości chodzi tu o coś, co jest i na zawsze pozostanie dla nas, a więc chrześcijan, niezwykle ważne. Mianowice chodzi przecież o fakt, że dar umiejętności przybliża nas do siebie i to w trojaki sposób!
Po pierwsze, przybliża człowieka do Boga, gdyż niejako dostraja on nasze duchowo-intelektualne „fale” tak, żeby współbrzmiały ze Stwórcą (nadawały na tej samej fali). Sprawia też, że możemy niejako patrzeć na świat Jego oczami. Po drugie, przybliża nas do innych osób i pozwala dostrzec nam w każdej kobiecie i w każdym mężczyźnie, czy to w starcu, młodzieńcu lub dziecku, chorym lub zdrowym, najdoskonalsze wypełnienie planu Bożej miłości. Plan, o którym mowa, jest wypisany w każdego z nas i każe nam uznać siebie nawzajem za braci i siostry. Po trzecie, zbliża istotę ludzką do świata, który w Bożej optyce jest dobry i piękny. Pozwala nam także przejmować tę postawę i zafascynować się nią: widzieć, że całe stworzenie oraz każda istotna, żyjąca na tym świecie, jest dobra i piękna. Nieważne, czy to rzeka za lasem, trawa na wiosnę, mysz w polu, bocian na stodole sąsiada, pszczoła na kwiatku, gwiazdy o zmierzchu! Wszystko, dosłownie wszystko, jest dobre i piękne, bo Bóg to takim uczynił.
Teraz popatrz jeszcze raz na swoje odbicie w lustrze…Widzisz? To właśnie Ty jesteś powołany, aby dokończyć dzieło nieukończone. Dar umiejętności, dar Bożej wiedzy, dar Bożego spojrzenia to chwalenie Boga. To nieustanne składanie podziękowań za to, że Bóg dał nam tyle piękna! Człowieku, idź śmiało tą drogą i nigdy się nie zatrzymuj!
Ks. Mariusz Chrostowski









