Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Wspominamy świętego Alberta Chmielowskiego

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Święty Albert Chmielowski jest jednym z najbardziej znanych polskich świętych. Odwiedzając zakopiańskie Kalatówki, wielu dopiero sobie uzmysławia mało zananą część życia tego świętego. Albert Chmielowski to nie tylko wielki malarz, patriota, przyjaciel ubogich, tercjarz franciszkański, lecz także pustelnik.

Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii pod Krakowem. Sześć dni później na chrzcie św. z wody dano mu imiona Adam Bernard. W czasie uroczystego chrztu św. 17 czerwca 1847 r. w warszawskim kościele Matki Bożej na Nowym Mieście dodano jeszcze imię Hilary. Pochodził on ze zubożałej rodziny ziemiańskiej. Jako sześcioletni chłopiec został przez matkę poświęcony Bogu w czasie pielgrzymki do Mogiły. Kiedy miał 8 lat, umarł jego ojciec. Uczył się zawsze bardzo dobrze i otrzymał stypendium do szkoły w Petersburgu. Po przyjeździe do stolicy imperium okazało się jednak, że za słabo zna rosyjski. W wojskowej szkole wyróżniał się i zwrócił na siebie uwagę Aleksandra II. Był z tego dumny. Kiedy przyjechał w odwiedziny do rodziców, z pewnością opowiadał o spotkaniu z carem. Kiedy jednak matkę zaczął nazywać z rosyjska „maminką”, nie pozwoliła mu już wrócić do korpusu kadetów. Przedłożyła sprawę duszy dziecka i jego polskość nad przyszłą karierę oficerską w służbie cara i Rosji. Od 1858 r. mieszkał w Warszawie, a w rok później zmarła jego matka. Przeszedł wówczas pod opiekę ciotki Petroneli Chmielowskiej, a ukończywszy gimnazjum, rozpoczął studia w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym założonym przez rząd zaborczy w pałacu książąt Czartoryskich w Puławach. Tam zaangażował się w działalność konspiracyjną. Po wzięciu udziału w dwóch bitwach został wzięty do niewoli przez Austriaków, ale uciekłszy z więzienia w Ołomuńcu, powrócił do walki. 30 września wziął udział w swej ostatniej bitwie, pod Mełchowem, w której został ciężko ranny w nogę. Dostawszy się ponownie do niewoli, powstaniec musiał poddać się amputacji nogi, lecz pomimo kalectwa młody weteran podejmował bez zniechęcenia kolejne wyzwania życia. Miał wtedy 18 lat. Przez pewien czas przebywał w więzieniu w Ołomuńcu, skąd został zwolniony dzięki interwencji rodziny. Aby uniknąć represji władz carskich, wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia malarskie, potem przeniósł się do Belgii i studiował inżynierię w Gandawie, lecz powrócił wkrótce do malarstwa i ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Monachium. Wszędzie, gdzie przebywał, wyróżniał się postawą chrześcijańską, a jego silna osobowość wywierała duży wpływ na otoczenie. Po ogłoszeniu amnestii w 1874 r. powrócił do kraju. Zaczął poszukiwać nowego ideału życia, czego wyrazem stało się jego malarstwo. Oparte dotychczas na motywach świeckich, zaczęło teraz czerpać natchnienie z tematów religijnych.

W 1880 r. 34-letni Adam Chmielowski wstąpił, ku ogólnemu zaskoczeniu, do zakonu jezuitów. W liście do Józefa Brandta pisał: „W myślach o Bogu i przyszłych rzeczach znalazłem szczęście i spokój, którego daremnie szukałem w życiu”. Nałożył habit, bo – jak stwierdził – reguły i obowiązki nie pozwalały mu opadać niżej. Helenie Modrzejewskiej napisał zaś: „Już nie mogłem dłużej znosić tego złego życia, którym nas świat karmi […]. Świat jak złodziej wydziera co dzień i w każdej godzinie wszystko dobre z serca”. Kolegę-malarza, Józefa Chełmońskiego, pouczał: „Mój drogi Józefie, jeżeli z Panem Bogiem związek zerwałeś, zawiąż go na nowo i żyj jak prawy syn Boski”. I polecał, by jak najprędzej poszedł do spowiedzi. Pobyt u jezuitów był krótki i zakończył się dramatycznie. Podczas rekolekcyjnych rozważań na temat śmierci doznał wstrząsu psychicznego. Tak silnego, że jezuici nie widzieli dla niego miejsca w zakonie. Chmielowski na krótko trafił do zakładu dla psychicznie chorych. Incydent, który przeżył, tak opisywał: „Byłem przytomny, nie postradałem zmysłów, ale przechodziłem okropne męki, skrupuły i katusze najstraszniejsze”. Ksiądz Władysław Kluz określił stan, w jakim znalazł się Chmielowski, jako epizod „nocy ciemnej”, po której dusza dochodzi do żywego płomienia miłości. Do stycznia 1882 r. leczył się w zakładzie dla nerwowo chorych w Kulparkowie koło Lwowa. Następnie przebywał u swojego brata na Podolu, gdzie w atmosferze spokoju i miłości powrócił całkowicie do równowagi psychicznej. Zafascynowała go duchowość św. Franciszka z Asyżu, zapoznał się z regułą III zakonu i rozpoczął działalność tercjarską, którą pragnął upowszechnić wśród podolskich chłopów. Wkrótce ukaz carski zmusił go do opuszczenia Podola. W 1884 r. przyjechał do Krakowa. Rozpoczynała się jego służba dla najbiedniejszych, bezdomnych. W 1887 r. nałożył tercjarski habit z szarego płótna. Od tego czasu będzie bratem Albertem, posługując ubogim. Mówił, że trzeba każdemu „dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież. Bez dachu i kawałka chleba może on już tylko kraść albo żebrać dla utrzymania życia”. Brat Albert, Adam Chmielowski zmarł 25 grudnia 1916 r. w Krakowie.

Pustelnia Brata Alberta wybudowana została w 1901 r. Jest to skromny w formie dwuizbowy budynek z poddaszem, niewielkim gankiem i wąskim przedsionkiem. Jeden pokoik przeznaczony był na pomocnicze pomieszczenie dla księży, którzy odprawiali Msze Święte w kaplicy albertynek, drugi na celę dla brata Alberta. Przebywał w niej, gdy przyjeżdżał z Krakowa. W swojej celi brat Albert przyjmował także przedstawicieli ówczesnej polskiej inteligencji przyjeżdżającej do Zakopanego na odpoczynek. Między innymi gościli tutaj: Stefan Żeromski, Stanisław Witkiewicz, Karol Hubert Rostworowski, Stanisław Przybyszewski, Józef Konrad Korzeniowski. Stefan Żeromski w kaplicy klasztoru albertynek umieścił akcję swojej powieści „Nawracanie Judasza”.

x.MS

Autor M. Sz.

2021-06-17

Więcej informacji z tej kategorii