Łomża koło Wizny
Dnia 12 lipca przypada uroczystość liturgiczna ku czci świętego Brunona z Kwerfurtu, Biskupa i Męczennika, Głównego Patrona Diecezji Łomżyńskiej. Notka o nim w „Mszale Rzymskim” jest następująca: „Św. Brunon, urodzony w możnej rodzinie niemieckiej około 970 roku, był w młodości kapelanem cesarza Ottona III. W 998 roku wstąpił do benedyktynów i przyjął imię Bonifacy, a następnie żył w pustelni św. Romualda w Pereum pod Rawenną. Wysłany przez papieża Sylwestra II na czele misji do Prus, otrzymał święcenia biskupie w Merseburgu. W 1008 roku dotarł do Prus, ale już w następnym roku w ziemi Jadźwingów poniósł śmierć męczeńską wraz z 18 Towarzyszami. Jest autorem Żywota św. Wojciecha, Żywota pięciu braci męczenników i Listu do cesarza Henryka II, w którym energicznie występował w obronie Polski”.
Od wielu dekad trwa spór między uczonymi, charakteryzujący się także dużymi emocjami, czy św. Brunon, zwany przez wzgląd na miejsce urodzenia „z Kwerfurtu”, rzeczywiście był kiedykolwiek w Łomży. Wiadomo, że Stara Łomża pod koniec IX wieku stanowiła „niewielką osadę”, która przekształciła się na początku XI wieku w „gród typu cyplowego” (spalony pod koniec XIII wieku). Tam właśnie zbudowana została również świątynia pw. św. Wawrzyńca, która przetrwała do XVIII wieku.
Śp. ks. prof. Witold Jemielity (zm. 2022) w swojej sztandarowej książce „Dzieje Łomży tysiącletnie” twierdził, że nie można na pytanie o pobyt św. Brunona w Łomży „odpowiedzieć w kategoriach ścisłej wiedzy historycznej”. Uważał również, że powody ustanowienia św. Brunona patronem Diecezji Łomżyńskiej wiążą się z reformą liturgiczną sfinalizowaną w 1961 roku, kiedy nasz Kościół lokalny obejmował jeszcze część terenów obecnej Diecezji Ełckiej, na których właśnie miał zginąć ten misyjny biskup.
Nie wchodząc w niuanse sporu o pobyt św. Brunona w Łomży, a nawet ewentualne wzniesienie przez niego wspomnianej świątyni pw. św. Wawrzyńca, chciałbym zwrócić uwagę na coś znacznie szerszego. Chodzi mi o duchową obecność św. Brunona u zarania chrześcijańskiej państwowości Polski. Współpracuje on przecież z księciem Bolesławem Chrobrym (w tym roku obchodzimy tysiąclecie jego królewskiej koronacji), planując misję ewangelizacyjną na terenach przy wschodnio-północnych granicach Polski. Do Międzyrzecza (dziś jest to miejscowość Święty Wojciech koło Międzyrzecza), na zachodzie Polski, przybywają dwaj benedyktyni włoscy (żyjący jednak według reguły św. Romualda z Camaldoli; stąd późniejsi kameduli), Benedykt i Jan. Imponujący jest opis tego wydarzenia autorstwa św. Brunona: „Odbywszy drogę przez Alpy długą i krętą, ukończyli tę mozolną przeprawę. Weszli do kraju Polan, gdzie mówiono nieznanym językiem – a takich obcych krain wiele już przewędrowali – i zastali księcia imieniem Bolesław, które przetłumaczone znaczy górujący sławą. Ponieważ on jedyny spośród wszystkich naszego wieku zasłużył na to, że męczennika Wojciecha, tego rzadkiego ptaka, i wysłał na misje, i zamordowanego pochował w swoim państwie, więc zgodnie ze swym zwyczajem przyjął sługi Boże z niezwykłą uprzejmością i z wielkim upragnieniem. I we wszystkim okazując im łaskawość, w zacisznej pustelni z wielką gotowością zabudował miejsce, które sami upatrzyli jako odpowiednie dla ich życia, i dostarczał im środków niezbędnych do istnienia bez trudu”.
Niebawem dołączają do nich Słowianie, czyli Polacy, dwaj bracia: Izaak i Mateusz oraz sługa-kucharz Krystyn. W okresie oczekiwania na przybycie św. Brunona zostali oni napadnięci w celach rabunkowych i zabici w nocy z 10 na 11 listopada 1003 roku. Są w tym gronie zatem trzej pierwsi święci kanonizowani z Polski. Wprawdzie św. Brunon akurat mniej im poświęca uwagi w swoim opracowaniu, koncentrując się bardziej na życiu i formacji obydwóch Włochów, to jednak relacja o sposobie, w jaki przyjęli śmierć męczeńską, dowodzi, że byli już duchowo bardzo dojrzali.
Wszystkie trzy, wspomniane na początku, teksty sporządzone przez św. Brunona mają niezwykłą wartość, dotyczą bowiem krzepnięcia wiary w Polsce po niedawnym przyjęciu chrztu (966). Mamy świadectwo o św. Wojciechu z Czech, dzięki któremu powstanie pierwsza polska metropolia w Gnieźnie. Mamy świadectwo o pierwszych polskich kanonizowanych świętych męczennikach. I wreszcie mamy świadectwo o relacjach między władcą polskim i cesarzem niemieckim w odniesieniu do misji i ewangelizacji Europy. A chociaż nie jesteśmy pewni dokładnych dróg misyjnych św. Brunona przez Polskę, to wiemy bez cienia wątpliwości, że duchowo naznaczył on początki chrześcijaństwa w całej naszej ojczyźnie bardzo wyraźnie.
Tytuł felietonu ma nieco prowokacyjny charakter. Jak przypomina śp. ks. Witold Jemielity, do początku XIII wieku jedyną miejscowością leżącą nad środkową Narwią, która pojawia się w źródłach historycznych, jest Wizna, dzisiaj o charakterze wsi, znajdująca się nieco ponad 20 km od Łomży. To dla historyków główny punkt odniesienia w ówczesnej geografii naszego regionu. Stąd wymyślone przeze mnie w takim właśnie duchu sformułowanie „Łomża koło Wizny”.
Z Bogiem!
(Hope)









