Miesiąc Serca Jezusowego
Na oficjalnej stronie internetowej Stolicy Apostolskiej dnia 3 czerwca br. ukazało się „videoorędzie” papieża Leona XIV ze wskazaniem intencji modlitewnej na bieżący miesiąc czerwiec: „Abyśmy wzrastali we współczuciu wobec świata” (mniej dosłowne tłumaczenie: „Aby wzrastało współczucie w świecie”). Ojciec Święty wyjaśnił po angielsku: „Módlmy się, aby każdy z nas mógł znaleźć pocieszenie w osobistej relacji z Jezusem, a od Jego Serca uczył się okazywania współczucia nad światem”. Papież dołączył jeszcze specjalną modlitwę (również po angielsku): „Panie, przychodzę dziś do Twego czułego Serca,/ do Ciebie, który masz słowa rozpalające moje serce,/ do Ciebie, który wylewasz współczucie na maluczkich i ubogich,/ na tych, którzy cierpią i na wszelkie ludzkie niedole./ Chcę Ciebie bardziej poznać i kontemplować Ciebie w Ewangelii,/ być z Tobą i uczyć się od Ciebie/ i od Twojej miłości, którą pozwalałeś się dotknąć przez wszelkie formy ubóstwa./ Ukazałeś nam miłość Ojca, umiłowawszy nas bez miary/ swoim Boskim i ludzkim Sercem./ Udziel wszystkim swoim dzieciom łaski spotkania z Tobą./ Przemieniaj, formuj i tak kształtuj nasze plany,/ abyśmy w każdej okoliczności szukali tylko Ciebie:/ w modlitwie, w pracy, w spotkaniach i w życiu codziennym./ Z tego spotkania posyłaj nas na misję/ – misję współczucia wobec świata,/ bo Ty jesteś źródłem, z którego płynie wszelka pociecha. Amen”.
Możemy zatem w tym miesiącu czerwcu powrócić jeszcze twórczo do ostatniej encykliki śp. papieża Franciszka, z 24 października 2024 roku, zatytułowanej „Dilexit nos [Umiłował nas]: o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa”. To taki traktat popularnonaukowy z zakresu teologii duchowości.
W świeckiej grece klasycznej (np. Homer, Platon) słowo kardia oznaczało „duchowy rdzeń istoty ludzkiej” (n. 3). A jednak w wielkiej myśli filozoficznej pozostało ono marginalne (n. 10), nawet jakby dewaluowane (n. 11). Stąd apel Franciszka, by dzisiaj powrócić do serca: „w ostatecznym rozrachunku jestem moim sercem, ponieważ to ono mnie wyróżnia, kształtuje moją tożsamość duchową i jednoczy mnie w komunii z innymi ludźmi” (n. 14).
W takim kontekście, kontynuuje papież Franciszek, „nabożeństwo do Serca Chrystusa nie jest kultem organu oddzielonego od Osoby Jezusa. To, co kontemplujemy i adorujemy, to cały Jezus Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, przedstawiany na obrazach, na których wyeksponowane jest Jego serce. W tym przypadku, serce z ciała jest traktowane jako obraz lub uprzywilejowany znak najintymniejszego centrum wcielonego Syna i Jego miłości, boskiej i ludzkiej jednocześnie, ponieważ bardziej niż jakakolwiek inna część Jego ciała, jest ono naturalnym wyrazem i symbolem niezmierzonej miłości” (n. 48).
Od samego początku chrześcijaństwa teologowie zgłębiali tajemnicę Serca Jezusowego. Kulminacją tej refleksji teologicznej stały się objawienia prywatne, które miała, szczególnie między końcem grudnia 1673 a czerwcem 1675 roku, w Paray-le-Monial, Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690), francuska wizytka (beatyfikowana w 1864 roku, a kanonizowana w 1920 roku). Fundamentalna teza wybrzmiewa już w jej pierwszym objawieniu: „Moje Boskie Serce jest tak rozpalone miłością do ludzi, a w szczególności do ciebie, że już nie może dłużej tłumić w sobie płomieni tej palącej miłości” (n. 119). A bodaj najbardziej sugestywny fragment tych objawień jest następujący: „Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu (…) stanął przede mną Jezus Chrystus, mój ukochany Mistrz, jaśniejący w chwale. Jego pięć ran świeciło jak pięć słońc. Z Jego najświętszego człowieczeństwa wydobywały się we wszystkich kierunkach ogniste płomienie, ale szczególnie z Jego godnej czci piersi, podobnej do rozpalonego pieca. Kiedy ona się otwarła, zobaczyłam Jego Serce, to Serce, które wszystkich ogarnia miłością i samo jest godne wszelkiej miłości. Serce to było niewyczerpanym źródłem tych płomieni. Z kolei odsłonił przede mną nieopisane cudowne dzieła Jego prawdziwej miłości i pokazał mi, jak bardzo ukochał nas, ludzi, jakkolwiek odpłacamy Mu za to jedynie niewdzięcznością i wzgardą” (n. 124).
Nabożeństwa czerwcowe, uformowane na dobre w XIX wieku, stanowią rodzaj takiej adoracji Serca Jezusowego, która dynamizuje wierzących do rozpalania w sobie płomieni miłości zarówno wobec Boga, jak i bliźnich. I wtedy właśnie może faktycznie dokonywać się wspomniany przez papieża Leona XIV wzrost współczucia w świecie.
Z Bogiem!
(Hope)









