„Spowiedź wielkanocna” i „oktawa Bożego Ciała”?
W zatwierdzonej przez Konferencję Episkopatu Polski w 2014 roku rodzimej wersji „pięciu przykazań kościelnych” drugie z nich brzmi tak: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Trzecie natomiast jest następujące: „Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą”.
Oznacza to, że nie tyle powinniśmy mówić dzisiaj o obowiązku „spowiedzi wielkanocnej”, ile raczej KOMUNII WIELKANOCNEJ. Dawniejsze interpretacje bazowały na tzw. „czasie wielkanocnym” (czyli czymś szerszym niż „okres wielkanocny”), który rozciągał się od Środy Popielcowej do Niedzieli Trójcy Świętej. Na przestrzeni tych właśnie nieco ponad 100 dni należało się wyspowiadać i następnie przyjąć Komunię Świętą. Teraz obowiązek „Komunii wielkanocnej” został konsekwentnie związany z „okresem wielkanocnym”, który trwa od Wigilii Paschalnej do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego (50 dni). Nic więc dziwnego, że w „Kalendarzu Liturgicznym Diecezji Łomżyńskiej na Rok Pański 2025” przed Niedzielą Zesłania Ducha Świętego (8 czerwca) znalazła się adnotacja: „W ogłoszeniach przypomnieć o zakończeniu okresu Komunii wielkanocnej” (s. 130).
Chrześcijanin nie ma zatem formalnego obowiązku wyspowiadać się w „czasie wielkanocnym”, dlatego też nie wolno ogłaszać w parafiach, że Niedziela Trójcy Świętej (15 czerwca br.) to „ostatni dzień spowiedzi wielkanocnej”. Spowiedź może mieć miejsce w jakimkolwiek dniu roku kalendarzowego – „przynajmniej raz w roku”. Natomiast Komunia Święta powinna być przyjęta (przynajmniej) w okresie wielkanocnym. Możliwe jest zatem praktycznie wyspowiadanie się w Wielkim Poście czy nawet przed Popielcem i przyjęcie Komunii Świętej na Wielkanoc.
Jest jednak rzeczą oczywistą, że grzech ciężki uniemożliwia przyjęcie Komunii Świętej w okresie wielkanocnym. Chrześcijanin będący w takim stanie ducha, chcąc więc sprostać trzeciemu przykazaniu kościelnemu, powinien rzeczywiście najpierw wyspowiadać się. Rozgrzeszenie sakramentalne należy traktować jako drogę do celu, a nie cel sam w sobie; właściwym bowiem celem pozostaje zjednoczenie chrześcijanina z Chrystusem, czyli Komunia wielkanocna.
(II)
Inny problem liturgiczny wiąże się z charakterem dni po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa aż do kolejnego czwartku, a nawet piątku, kiedy przypada Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Księża Proboszczowie wciąż mówią o „oktawie Bożego Ciała”. Tymczasem aktualnie istnieją jedynie dwie oktawy liturgiczne: Narodzenia Pańskiego (niższej rangi) i Wielkanocy (wyższej rangi); chodzi w nich o przedłużenie świętowania uroczystości do ośmiu dni. „Oktawa Bożego Ciała” została zniesiona w… 1955 roku (do 1969 roku istniała jeszcze „Oktawa Zesłania Ducha Świętego”). Z czego więc wynika swoiste zamieszanie?
Na prośbę Episkopatu Polski zachowano bowiem w naszym kraju „niektóre elementy” dawnej „Oktawy Bożego Ciała”, a mianowicie: formularz o Najświętszej Eucharystii, nieszpory eucharystyczne i procesję eucharystyczną (wokół kościoła). Jaki był główny powód tego wyjątku? Wysoka frekwencja wierzących w naszych kościołach! Jeszcze w ostatniej, ale już dość dawnej, bo z 1987 roku, „Instrukcji Episkopatu Polski o kulcie Tajemnicy Eucharystii poza Mszą Świętą” czytamy: „Należy zachować procesje odprawiane przez 8 dni po uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa oraz procesję w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa tam, gdzie jest taki zwyczaj” (n. 14).
Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich latach, a nawet dekadach, spadł znacząco udział wiernych we wspomnianych modlitwach, aczkolwiek wciąż jest to jakaś cząsteczka wspólnoty parafialnej (którą trzeba konsekwentnie chronić niczym zaczyn ciasta). Oto moje sugestie w tym względzie: 1) bezdyskusyjnie zaprzestać używania nazwy „oktawa Bożego Ciała”, lecz mówić opisowo np. o dniach przedłużających duchowy klimat Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa aż do „kolejnego czwartku” (czy „kolejnego piątku”); 2) jeśli danego dnia nie ma wspomnienia obowiązkowego, święta lub uroczystości, to zdecydowanie wybierać formularz Mszy wotywnej o Najświętszej Eucharystii (kolor szat biały); 3) śpiewać (ładnie) Nieszpory albo tylko je recytować na chóry, albo… pominąć, zważywszy że w tych dniach są jeszcze nabożeństwa majowe bądź czerwcowe; 4) z ochotą organizować procesje eucharystyczne wokół kościoła, w których uczestniczyć będą wszyscy kapłani danej parafii, a nie tylko ksiądz dyżurny (!) oraz elita (nawet skąpa) wiernych świeckich; 5) zadbać o nagłośnienie w trakcie procesji i koniecznie przygotować teksty pieśni eucharystycznych; 6) ewentualnie odpuścić wszystkie inne zewnętrzne komponenty procesji, o które dziś jest znacznie trudniej niż dawniej, np. dziewczęta do sypania kwiatkami, osoby niosące baldachim i feretrony, ministranci z dzwonkami itp. Niech jednak przez 8 dni dokonuje się wzrost i manifestacja duchowości eucharystycznej w parafiach!
Z Bogiem!
(Hope)









