Aby być wolnym, trzeba być wstrzemięźliwym
Kochani, niedawno papież Franciszek zwrócił uwagę na potrzebę praktykowania niezwykle ważnej wartości w życiu człowieka – wstrzemięźliwości. Podkreślił, że wstrzemięźliwość to umiejętność bycia „skromnym w używaniu rzeczy”. Człowiek, który praktykuje tę cnotę moralną, dzieli się z innymi „zasobami, umiejętnościami i darami, rezygnując z tego, co zbędne”. Dlaczego trzeba być wstrzemięźliwym? Papież odpowiada: „Aby być wolnym: to co zbędne ciebie zniewala”. Rozumiemy, kochani, że wstrzemięźliwość jest warunkiem wolności wewnętrznej, a także miłości Boga i bliźniego. Jeśli potrafimy powstrzymać się od jakiejś przyjemności, której wybór lub nadmiar może zaszkodzić naszemu zdrowiu fizycznemu, psychicznemu i duchowemu, to znaczy, że kroczymy drogą wolności. Jest to droga odpowiedzialności za życie, które jest Bożym darem. Skromność w używaniu rzeczy otwiera także nasze serca na potrzeby bliźnich. Ułatwia nam dzielenie się z innymi różnymi dobrami materialnymi i duchowymi. Chodzi o to, aby każdy z nas miał to, czego potrzebuje do godnego życia. Tutaj widzimy ścisły związek wstrzemięźliwości z realizacją obowiązku, jaką jest sprawiedliwość i miłość społeczna. Papież Franciszek podkreślił także, że naszym zadaniem jest „być wstrzemięźliwym w myślach i wstrzemięźliwym w uczuciach”. Musimy porzucić „uprzedzenia, [porzucić] schematy, które jak niepotrzebny bagaż obciążają i utrudniają drogę”. Zawsze powinniśmy wybierać „wzajemną rozmowę i słuchanie, i w ten sposób czynić świadectwo [o Jezusie i Jego Ewangelii] bardziej skutecznym”.
Właśnie taka postawa ma ogromny wpływ na kondycję naszych rodzin i wspólnot. Praktykowanie wstrzemięźliwości decyduje o tym, czy panuje w nich jedność, solidarność i wrażliwość na potrzeby najbliższych. Bo, jak mówił papież, „kiedy zadowalamy się tym, co niezbędne, mając nawet niewiele, to z Bożą pomocą, udaje nam się radzić sobie i dogadywać się, dzieląc się tym, co jest, odmawiając sobie czegoś i wspierając się nawzajem”. Troszczmy się zatem, kochani, o tę jakże potrzebną cnotę moralną w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. Postawmy na skromność w używaniu różnych rzeczy. Bądźmy wstrzemięźliwi w każdym wymiarze naszego życia. Pamiętajmy, że nadmiar rzeczy, niezdrowa pogoń za różnymi przyjemnościami, nieumiarkowanie w korzystaniu z dóbr materialnych, to droga prowadząca do zniewolenia, do nałogów. To droga prowadząca do nieszczęścia.
Wczoraj wspominaliśmy św. Krzysztofa, którego tak często przywołujemy na pomoc w czasie podróży. Przy tej okazji pojawiają się apele o trzeźwość wszystkich uczestników ruchu drogowego. Chociaż w naszym społeczeństwie rośnie świadomość, jak ważna jest to sprawa, to z drugiej strony nadal doświadczamy braku odpowiedzialności tak wielu kierujących i pieszych, jeśli chodzi o przestrzeganie obowiązku trzeźwości. Wciąż pojawiają się informacje o nietrzeźwych kierowcach zatrzymanych przez policję w czasie kontroli drogowych, o wypadkach z udziałem pijanych kierowców i pieszych, o licznych ofiarach tych tragicznych zdarzeń. Wciąż rodzą się pytania o rozsądek tych, którzy siadają do pojazdu jako pasażerowie wiedząc, że kierowca spożywał alkohol. Wciąż rodzą się pytania o odpowiedzialność tych, którzy nie reagują na takie sytuacje. Wciąż rodzą się pytania o tak wielką ekonomiczną i fizyczną dostępność alkoholu w Polsce. Także obecność na stacjach paliw.
Kochani, jak mówi tradycja, św. Krzysztof na swoich barkach bezpiecznie przeniósł Dzieciątko Jezus przez wody Jordanu. Przez jego wstawiennictwo prośmy, aby wszyscy Polacy przemierzali życiowe drogi bezpiecznie i odpowiedzialnie. Aby zawsze byli trzeźwi. Do każdego z nas woła Chrystus: „Przenieś Mnie!” przez wzburzone wody tego świata na drugi brzeg. Przenieś Mnie w sercu czystym, wstrzemięźliwym, otwartym na potrzeby innych. I przez nas Chrystus pragnie działać, tak jak przez św. Krzysztofa, który pomagał potrzebującym i który za wiarę oddał życie. Dla niego Zbawiciel był kimś najważniejszym. I chociaż odczuwał ciężar tej niezwykłej misji, to jednak ufność w Bożą pomoc i opiekę pozwoliła mu wytrwać aż do końca. Trwajmy i my w wierności Chrystusowi pielęgnując cnotę wstrzemięźliwości. Ona jest fundamentem prawdziwej wolności.









