Czy trzeba czytać papieskie encykliki?
Ze swojego dzieciństwa na wsi pamiętam „kulę”. Tak nazywano karteczkę z ważnymi informacjami, którą wysyłał sołtys. Po przeczytaniu trzeba ją było niezwłocznie odnieść do sąsiedniego gospodarstwa, aby jeszcze tego samego dnia zaznajomili się z jej treścią wszyscy mieszkańcy wsi. W ten sposób radzono sobie nie tylko z brakiem Internetu, ale nawet telefonów stacjonarnych (był jeden telefon na korbkę u sołtysa). Ponoć słowo „kula” wywodzi się z niemczyzny i pierwotnie oznaczało kij, do którego ta kartka była przymocowywana, aby się gdzieś przez nieuwagę nie zapodziała. Ale dla mnie jako dziecka „kula” kojarzyła się po prostu z „przetoczeniem się” przez całą wieś ważnej informacji.
„Encyklika” dosłownie (z greki) znaczy „list okólny” (okólnik). Obecne encykliki papieskie sięgają genetycznie pontyfikatu Benedykta XIV (1740-1758), który 3 grudnia 1740 roku wydał dokument „Ubi primum”. Był to, liczący jakieś 5-6 stronic, list okólny skierowany do „czcigodnych braci patriarchów, prymasów, arcybiskupów i biskupów” dotyczący współpracy wybranego kilka miesięcy wcześniej papieża z kolegium biskupów. Sam Benedykt XIV wydał 29 encyklik, o różnej tematyce. Na internetowej stronie Stolicy Apostolskiej (www.vatican.va) wśród innych jego pism wymienia się tylko 13 (9 brewe i 4 bulle).
Papież Leon XIII (1878-1903), którego pontyfikat przypada na przełom XIX i XX wieku, przekazuje rekordową liczbę encyklik, a mianowicie aż 86, co daje średnią ponad 3 encykliki na rok. Po nim: Pius X (1903-1914) – 16; Benedykt XV (1914-1922) – 12; Pius XI (1922-1939) – 33; Pius XII (1939-1958) – 41 i Jan XXIII (1958-1963) – 8. Ten ostatni maksymalnie rozszerzył grono adresatów encyklik: „Do czcigodnych braci patriarchów, prymasów, arcybiskupów i biskupów, także innych ordynariuszy miejsca, którzy pozostają w pokoju i komunii ze Stolicą Apostolską, do duchowieństwa i wiernych całego świata, jak również wszystkich ludzi dobrej woli”.
Od Soboru Watykańskiego II (1962-1965) encyklika nie tyle jest najbardziej rutynowym, ile raczej najbardziej prestiżowym sposobem zwracania się papieży do całego świata. Ma ona zawsze jakiś tytuł łaciński (nawiązujący do pierwszych słów dokumentu), a także wyraźnie wskazany niejako w podtytule temat. Paweł VI (1963-1978) wydał 7 encyklik, Jan Paweł I (1978) – żadnej, a Jan Paweł II (1978-2005) – 14. Rzecz charakterystyczna, ale istnieje także rozróżnienie na encyklikę niższej i wyższej rangi, nieuchwytne po polsku. Jednakże po łacinie encyklika to albo „epistula encyclica”, albo „littera encyclica”. Paweł VI wydał 2 encykliki niżej rangi i 5 wyższej rangi, Jan Paweł II – 1 encyklikę niższej rangi i 13 wyższej.
Ojciec Święty Benedykt XVI (2005-2013) napisał 3 encykliki i nie dokończył czwartej. W dwóch pierwszych (Deus Caritas est i Spe salvi) ograniczył on grono adresatów; nie byli już nimi „wszyscy ludzie dobrej woli”, ale „biskupi, prezbiterzy i diakoni, osoby konsekrowane i wszyscy wierni świeccy”. Trzecia natomiast encyklika (Caritas in veritate) adresowana została również i do „wszystkich ludzi dobrej woli”.
Papież Franciszek (od 2013 roku) dokończył ostatnią encyklikę swojego Poprzednika (Lumen fidei; 2013), a ponadto wydał trzy inne: Laudato si (2015), Fratelli tutti (2020) i Dilexit nos (2024). Ta pierwsza miała jeszcze, tradycyjnie, konkretnych adresatów (wewnątrzkościelnych), ale pozostałe trzy nie artykułowały już żadnych; a zatem jest to kolejny przełom.
Mimo dominującego wśród katolików przekonania, że encykliki są niezwykle ważne, to jednak nietrudno sobie wyobrazić znakomite funkcjonowanie papiestwa zupełnie bez encyklik. Gdyby przecież papież Franciszek chciał ogłosić jakiś dogmat, z pewnością napisałby „konstytucję apostolską”. Do naświetlenia doktryny używa adhortacji apostolskiej, listu apostolskiego lub motu proprio (dosłownie „z własnego poruszenia”), w kwestiach organizacyjnych stosuje bullę, zwykły list czy dekret, a w posłudze duszpasterskiej wykorzystuje homilie, mowy, orędzia, modlitwy, medytacje czy audiencje generalne (tzw. „katechezy środowe”). Encyklika natomiast stała się aktualnie czymś w rodzaju „wisienki na torcie”. Ten gatunek literacki na tyle ostatnio wyewoluował, że przypomina niemal znakomity „traktat” (raczej popularnonaukowy niż naukowy). Odzwierciedla błyskotliwość papieskiego intelektu, żar jego duszy i umiejętność posługiwania się akademicką metodologią. Encyklika pozostaje zatem adresowana nie wprost do… elit. Chodzi tu, rzecz jasna, o chrześcijan, którym zależy na stałej formacji religijnej, zarówno duchownych, jak i świeckich.
Ostatnia encyklika papieża Franciszka, wydana 24 października 2024 roku, a zatytułowana „Dilexit nos: o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa”, jest również, moim zdaniem, przeznaczona dla elit. Ale na zasadzie wspomnianej na początku „kuli” jej treść powinna dotrzeć także do wszystkich innych ludzi za pośrednictwem tych właśnie elit. 220 punktów papieskiego dokumentu to skarb do wykorzystania szczególnie podczas pierwszopiątkowych i czerwcowych nabożeństw ku czci Najświętszego Serca Jezusowego: w homiliach, medytacjach czy katechezach (parafialnych). W stosownym czasie podzielę się swoimi własnymi pomysłami duszpasterskimi na ten temat, nie wyłączając zaangażowania się także świeckich liderów. Teraz tylko zaznaczę, że papież Franciszek w encyklice Dilexit nos (Umiłował nas) stawia tezę, iż w Jezusie Chrystusie miłosierdzie zdecydowanie góruje nad sprawiedliwością.
Z Bogiem!
(Hope)
Mail do Autora: hieronimkrystyn@wp.pl









