85 lat temu życie wielu mieszkańców regionu zmieniło się w piekło. Wtedy miała miejsce pierwsza masowa wywózka Polaków na Syberię, której rocznicę obchodzimy właśnie dzisiaj, 10 lutego.
Z tej okazji złożono kwiaty i zapalono znicze przed tablicą „Pamięci Zesłanych przez sowieckiego okupanta w latach 1940-1941 na nieludzką ziemię” przy ul. gen. Sikorskiego i przed pomnikiem Sybiraków przy ul. Katyńskiej.
Z naszego regionu dziesiątki tysięcy mieszkańców zostało wywiezionych na Sybir. Po części słuch zaginął. Tak jest w przypadku dziadka Ireny Kuklińskiej Kasper, która jest córką i prawnuczką Sybiraków.
– Po dziadku śladu nie ma. Babcia wysyłała paczki do Mińska i w lutym 1941 paczka wróciła. Babcia będąc w Kazachstanie szukała gdzie formowały się polskie oddziały, szukała różnych śladów, ciocia wraz z mamą pisały gdzie się tylko da (…) Nadal szukamy śladów. Może z siostrą uda nam się przewertować jakieś akta wojskowe.
Irena Kuklińska Kasper podkreśla jak duże znaczenie mają takie symboliczne gesty jak złożenie kwiatów przy okazji takich rocznic.
– To ma bardzo wielkie znaczenie. To jest ogromny przekaz zwłaszcza do młodych ludzi. Musimy pamiętać. Wybaczyć to jest jedno, ale zapomnieć nigdy tego nie możemy.
Pierwsza wywózka na Wschód objęła około 140 tysięcy osób i była najbardziej tragiczna pod względem ofiar.




























