W pracy trzeźwościowej musimy oprzeć się na Chrystusie
Św. Jan Chryzostom, wielki ojciec i doktor Kościoła, ostro napominał wierzących, aby strzegli się pijaństwa. Z niego bowiem rodzą się czyny niegodne człowieka, niegodne dziecka Bożego, takie jak rozpusta, nieprzyzwoite słowa i niegodziwe pragnienia. Apelował do rozsądku pytając: „Cóż to za radość być nieprzytomnym, znosić niezliczone boleści, patrzeć, jak wszystko wokół wiruje, doznawać zawrotów głowy?”. Wyliczał też szkody duchowe wynikające z pijaństwa: „Pijaństwo, gdy znajdzie roztropność, poczucie wstydu, bystrość umysłu, cnotliwość czy pokorę – wszystko to wyrzuca w morze nieprawości”. Św. Jan Chryzostom prosił ówczesnych chrześcijan, ale także prosi nas, ludzi XXI wieku: „Trzymajmy się z dala od [tego] … Nie można [bowiem] zobaczyć królestwa niebieskiego, żyjąc w pijaństwie (…). Pijaństwo przecież nie pozwala widzieć nawet tego, co nas otacza. Pijaństwo czyni nam noc z dnia, ciemność ze światła; pijani, mając oczy otwarte, nie widzą nawet tego, co znajduje się pod ich nogami. Unikajmy więc tej choroby, abyśmy dostąpili zarówno doczesnych, jak i wiecznych dóbr”.
Te słowa, kochani, wskazują nam właściwy kierunek, w którym powinniśmy podążać. Jest nim unikanie zła, trzymanie się od niego z daleka. Używając współczesnego języka można powiedzieć, że jest to skuteczna profilaktyka. Bezkompromisowy język św. Jana Chryzostoma, ale też wielu innych świętych i błogosławionych, może niektórych dziwić lub nawet razić. Żyjemy bowiem w świecie, który próbuje łagodzić słowa odnoszące się do grzechów i ich konsekwencji. Musimy niejako na nowo nauczyć się, jak prosił nas o to św. Jan Paweł II, „nazywać białe białym, a czarne czarnym; zło złem, a dobro dobrem. [Nauczyć się] grzech nazywać grzechem, a nie wyzwoleniem i postępem”. Dlatego trzeba jasno i wyraźnie mówić, że grzech pijaństwa powoduje liczne szkody już w tym życiu, a co najważniejsze – może zamknąć człowiekowi bramę do królestwa niebieskiego. Tak mówi Słowo Boże, którego musimy słuchać i przestrzegać.
W tym roku, w którym rozważamy temat naszej odpowiedzialności za trzeźwość, pragniemy uwrażliwić chrześcijańskich rodziców, osoby duchowne, nauczycieli, wychowawców i katechetów, a także osoby sprawujące ważne funkcje w społeczeństwie, aby problem braku trzeźwości w życiu tak wielu Polaków traktowali z należytą powagą i odpowiedzialnością. Chodzi o to, aby w pełnieniu swoich ról, w swojej pracy uwzględniali nie tylko osiągnięcia współczesnej nauki na temat różnych nałogów, ale także podkreślali aspekt duchowy tych problemów. Aby odważnie odwoływali się do Słowa Bożego, do nauczania Kościoła, a także do słów świętych i błogosławionych, zwłaszcza tych, których nazywamy apostołami trzeźwości. Nie można w żaden sposób spłaszczać obrazu człowieka jedynie do jego fizyczności i psychiki. Bez uwzględnienia duchowości, nie jesteśmy w stanie właściwie obronić człowieka przed złem, czy pomóc mu powstać z nałogu. Pragnę w tym miejscu przywołać refleksję sł. Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. W 1979 roku, a więc w roku powstania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, powiedział on, że „nie negując słuszności i potrzeby wszechstronnego analizowania alkoholizmu i innych pokrewnych mu problemów, nie negując potrzeby sięgania do wszelkich dziedzin nauki, które na ten temat mogą nam coś powiedzieć, musimy jednak w innym miejscu położyć akcent. Musimy podejść do tego problemu jako wierzący, jako chrześcijanie, z tym głębokim przekonaniem, że ostateczne jego rozwiązanie może przyjść tylko od Chrystusa. Możemy w różny sposób przyczyniać się do rozwiązania problemu, ale zasadniczo bez Chrystusa, bez Jego mocy zbawczej, nie rozwiążemy tego problemu”. W swoich działaniach musimy więc „oprzeć się przede wszystkim na Chrystusie, na Jego słowie, na prawdzie, którą On nam przyniósł (…), oprzeć się na mocy Jego Ducha”. A drogi wyjścia z tej tragicznej sytuacji, jaką stwarza problem braku trzeźwości w naszym narodzie, musimy szukać „w teologii, w Ewangelii, w słowie Bożym, w Objawieniu”.
Kochani, niech ta dzisiejsza refleksja skieruje nasz wzrok ku Temu, który jest naszym ratunkiem, naszym wyzwoleniem – ku Jezusowi Chrystusowi.









