Kwestia edukacji zdrowotnej jest ważna i potrzebna, ale tematyka zaproponowana w nowym przedmiocie przez ministerstwo edukacji marginalizuje rodzinę – ocenił na antenie Radia Nadzieja biskup sosnowiecki Artur Ważny.
Duchowny podkreślił, że Kościół, wbrew zarzutom krytyków, nie sprzeciwia się edukacji zdrowotnej jako takiej, ani też edukacji seksualnej.
– Ja przede wszystkim uważam, że to jest potrzebna sprawa i wymiar, myślę, że zaniedbany w dużej mierze w szkole i potrzeba, żeby młodzi byli w tym zakresie edukowani. Także w zakresie edukacji seksualnej, która jest częścią tej edukacji. W dokumencie papieża Franciszka „Amoris Laetitia” jest taki passus: tak dla edukacji seksualnej. I myślę, że to jest ważne, bo Kościół nigdy nie ucieka od prawdy, nie boi się prawdy, zwłaszcza o człowieku, ale w takim pełnym wydaniu, właśnie nie w takim, jak to papież często mówi, zubożonym i zredukowanym – podkreślił bp Artur Ważny.
Biskup sosnowiecki zwrócił jednak uwagę, że podstawa programowa nowego przedmiotu jest problematyczna z jednego powodu.
– To, co jest tutaj jakąś taką pułapką i niebezpieczeństwem, to fakt, że świadomość i edukacja seksualna jest wyciągnięta z kontekstu miłości i rodziny. I to jest ten problem. Zresztą jedna z pań, która przygotowywała ten program, powiedziała jasno, że następuje przełom, ponieważ po raz pierwszy możemy mówić o seksualności poza kontekstem małżeństwa i rodziny. Więc to jednoznacznie pokazuje, że są tam jakieś ukryte problemy. Niemniej zawsze będziemy stać za prawdą, pełną prawdą. I ponieważ tej pełnej prawdy nie ma, dlatego myślę, że trzeba bardzo krytycznie patrzeć na tę propozycję, która jest przekazywana przez ministerstwo edukacji – podsumował hierarcha.
W czwartek minął termin, do którego rodzice mogli wypisywać swoje dzieci z nieobowiązkowych lekcji edukacji zdrowotnej. Uczynił tak m.in. prezydent Karol Nawrocki. Pełne dane statystyczne w sprawie rezygnacji z lekcji poznamy na początku października.
Fot. Pixabay









