Program znieczuleń porodowych zostanie w szpitalu wojewódzkim w Łomży utrzymany – zadeklarował na naszej antenie dyrektor szpitala Dariusz Domasiewicz. Do tej pory ze znieczulenia skorzystało kilkanaście kobiet.
Program został uruchomiony pilotażowo w październiku zeszłego roku i miał trwać 3 miesiące. Dyrektor Domasiewicz poinformował, że został on wydłużony bez wyznaczonej daty do kiedy. Dodał, że chciałby, aby te znieczulenia zostały na zawsze, bo szpital też na tym korzysta.
– Jeżeli dany szpital nie ma znieczuleń porodowych no to powiedzmy, że płaci taką karę 5% czyli dostaje 95% z kontraktu. W przypadku gdy ma się takie znieczulenia można dostać premię o 20% więcej niż to wynika z kontraktu i my w tym kierunku idziemy, ale tak naprawdę po to to wprowadziliśmy, bo nasze pacjentki wskazywały na to, że chciałyby z takiej usługi korzystać i ona jest. Te znieczulenia porodowe powodują to, że my tak naprawdę spokojnie możemy konkurować z ośrodkami prywatnymi gdzie trzeba zapłacić, a my taką samą opiekę nawet lepszą proponujemy w Łomży bezpłatnie
Dariusz Domasiewicz zapewnił również, że nie zostanie zredukowana liczba łóżek na porodówce, dopóki nie nastąpi deregulacja w tym obszarze. Chodzi o to, że na dzisiaj taka decyzja spowodowałaby obniżenie poziomu referencyjności szpitala z III do II stopnia, a tego dyrektor nie chce.
– Jeżeli jest porodów 50-60 w miesiącu to każdy wie, że tych łóżek tyle nie potrzeba. Natomiast to jest taki wymóg, który powoduje to, że jesteśmy w tym największym stopniu referencyjności. Ja oczywiście mam zgodę rady społecznej na to żeby zmniejszyć tę liczbę do 14, ale to by wiązało się właśnie ze spadkiem z trzeciego do drugiego stopnia i dlatego czekamy na deregulacje odgórne. Te puste łóżka kosztują, bo my do tych pustych łóżek musimy mieć personel. Nie może być tak, że do pustych łóżek przypisany jest personel i ja ponoszę koszty, a pacjenci z tego nie korzystają.
W zeszłym roku w szpitalu odnotowano 718 porodów. To o 20 procent więcej niż w roku 2024.









