Są zarzuty dla matki czteroletniej dziewczynki z Łomży, która spadła z balkonu na piątym piętrze i przeżyła tylko dlatego, że sąsiedzi rozłożyli koc i zamortyzowali upadek czterolatki.
O szczegółach zarzutów mówi Joanna Czaplicka, zastępca Prokuratora Rejonowego w Łomży.
– Jest to zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki. To jest zarzut popełnienia czynu z artykułu 160. paragraf 1. Kodeksu Karnego w związku z art. 160 par. 2. Kodeksu Karnego. Podejrzana nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Kobieta przebywa na wolności. Wobec podejrzanej prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji – wyjaśniła prokurator.
Do zdarzenia doszło 9 sierpnia przy ulicy Sybiraków. W momencie, gdy czterolatka znajdowała się na balkonie, jej 27-letnia matka miała spać w pokoju. Badanie alkomatem wykazało, że kobieta miała 0,7 promila alkoholu w organizmie.
Sąd już w ubiegłym tygodniu zdecydował o umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej.









