Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Felieton: Z nadzieją na koniec tygodnia (18)

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Czy można nadal śpiewać kolędy?

 

W święto Chrztu Pańskiego (12 stycznia br.) zakończył się Okres Narodzenia Pańskiego. Swoistym powrotem do tego klimatu liturgicznego będzie jeszcze święto Ofiarowania Pańskiego, obchodzone 2 lutego (mające pierwszeństwo nad niedzielą zwykłą), o którym w Mszale Rzymskim czytamy: „Święto to zamyka cykl uroczystości związanych z objawieniem się światu Słowa Wcielonego”. Wspominany wówczas w liturgii Jezus ma 40 dni i jest przyniesiony przez Maryję i Józefa do świątyni jerozolimskiej. I tutaj panuje powszechna zgoda ekspertów, że tego dnia można w liturgii śpiewać kolędy.

W polskiej tradycji aż do 2 lutego pozostają w kościołach rozświetlone choinki (i w dużym stopniu także w domach), a nade wszystko żłóbek. Trwają również wizyty duszpasterskie zwane „kolędą” i jeszcze gdzieniegdzie organizowane są spóźnione spotkania opłatkowe. Z jednej zatem strony z okresem zwykłym nie korespondują kolędy, z drugiej zaś wystrój kościołów i specyfika miesiąca stycznia jakby się ich wciąż jeszcze domagały. Rozwiązanie dylematu znajduje się w wydanej w 2017 roku „Instrukcji Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej”. W n. 23c czytamy: „Po święcie Chrztu Pańskiego następuje pierwsza część okresu zwykłego. Należy wówczas śpiewać pieśni związane z treścią liturgii tego okresu. W przypadku utrwalonej tradycji śpiewania kolęd aż do święta Ofiarowania Pańskiego dopuszcza się wykorzystywanie zwrotek, których treść koresponduje z liturgią pierwszych tygodni okresu zwykłego. Można także śpiewać kolędy po zakończeniu liturgii”.

A więc sprawa jest jasna, aczkolwiek dotyczy ona kontekstu polskiego. I to zalecenie pozostaje jak najbardziej wykonalne przy dobrej woli organistów i księży proboszczów. Przecież niemal każda kolęda w kolejnych zwrotkach ma odniesienia do sakramentów i ludzkiej egzystencji. Kilka dni temu Msza Święta transmitowana w TVP rozpoczęła się od drugiej zwrotki kolędy „O gwiazdo betlejemska”. Pierwsza zwrotka by raczej nie pasowała: „Zaprowadź do stajenki,/ Leży tam Boży Syn”. Natomiast druga pozostaje koherentna z liturgią okresu zwykłego: „O nie masz Go już w szopce,/ nie masz Go w żłóbku tam./ Więc gdzie pójdziemy Chryste,/ gdzie się ukryłeś nam? Itd.”

Wbrew pozorom, sprawy te są ważne. I nie chodzi tutaj, broń Boże!, o jakąś faryzejską wierność  literze prawa kościelnego. Liturgia nie jest „wolnym programem słowno-muzycznym”, ale stanowi nierozerwalną jedność. I jak razi np. wprowadzenie do liturgii będące nie na temat, homilia oderwana od czytań mszalnych i egzystencji wiernych, tak samo muszą razić niechlujnie dobrane pieśni.

Przeglądając  wspomnianą „Instrukcję Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej”, zainspirowałem się jeszcze rozdziałem zatytułowanym „Muzyka instrumentalna”. Nr 37 brzmi następująco: „Muzyka instrumentalna (kompozycje instrumentalne i improwizacje organowe) stosowana zgodnie ze wskazaniami Kościoła, wzbogaca liturgię. We Mszy Świętej wykonanie muzyki instrumentalnej możliwe jest: przed rozpoczęciem śpiewu na wejście, na przygotowanie darów, podczas przystępowania do Komunii Świętej (po antyfonie lub śpiewie zastępującym ją), w ramach uwielbienia po Komunii Świętej i po zakończeniu liturgii”.  Wydaje mi się, że ta możliwość wciąż jest niewykorzystana, szczególnie chętnie usłyszałbym znakomitą muzykę instrumentalną na przygotowanie darów i uwielbienie po Komunii Świętej.

Z mediów można się dowiedzieć, że rozmaite parafie zakupują, remontują lub stroją „organy piszczałkowe”. Tylko takie są odpowiednie, albowiem wszelkiego rodzaju „instrumenty elektroniczne” należy traktować jedynie jako „tymczasowe” (por. n. 37a). Organy piszczałkowe to wartość kilkaset tysięcy złotych. Gdyby zatem one miały służyć tylko do „podtrzymywania śpiewu” (n. 36), ich potencjał, ale również talent organistów nie byłby w pełni wykorzystany. Muzyka instrumentalna pozwala zatem muzyce kościelnej wybrzmieć w całym swoim niezwykłym pięknie. I to jest, wydaje mi się, także okazja, by w styczniu zaprezentować wersje instrumentalne niektórych kolęd (bo wtedy żadne słowa nie będą zaciemniać okresu zwykłego).

Na koniec zwrócę jeszcze uwagę na n. 40 „Instrukcji Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej”, który być może nie nadąża już z biegiem czasu: „Muzyka w liturgii ma być wykonywana wyłącznie na żywo. Niedopuszczalne jest stosowanie tzw. automatycznych organistów. Muzyka odtwarzana elektronicznie nie może zastępować gry na instrumentach lub śpiewu zgromadzonych. Może ona jednak, poza celebracją, pomagać w tworzeniu klimatu sacrum we wnętrzu kościoła. Odtwarzanie jej wówczas powinno być czynione z właściwym umiarem, by świątynia pozostawała przede wszystkim miejscem modlitewnego milczenia”. Znając coraz większe kłopoty z organistami etatowymi w niektórych parafiach, zasugerowałbym kompetentnej władzy kościelnej zmianę zwrotu „niedopuszczalne jest stosowanie” na zwrot „dopuszczalne tymczasowo”. Tak czy owak, w pierwszych tygodniach okresu zwykłego wciąż można poza liturgią odtwarzać nagrania kolęd.

Z Bogiem!

(Hope)

Autor E. S.

2025-01-18

Więcej informacji z tej kategorii

Radio Nadzieja Odtwarzanie zatrzymane