W perspektywie XXXIII Światowego Dnia Chorego
Przypadający 11 lutego z ustanowienia papieża Jana Pawła II „Światowy Dzień Chorego” nawiązuje do Lourdes, miejscowości w południowej Francji, u stóp Pirenejów, gdzie (a konkretnie w grocie Massabielle) w 1858 roku, tego właśnie dnia, rozpoczęła się seria osiemnastu (zakończona 16 lipca owego roku) objawień Maryi wobec 14-letniej Marii-Bernardy Soubirous, zwanej zdrobniale Bernadetą/Bernadettą (Bernadette). Maryja przedstawiła się jako „Niepokalane Poczęcie”, a było to zaledwie 4 lata po uroczystym ogłoszeniu przez Kościół dogmatu o Jej zachowaniu od grzechu pierworodnego. Bernadeta w 1866 roku wstąpiła do klasztoru Notre Dame de Nevers, gdzie zmarła 16 kwietnia 1879 roku (w wieku 35 lat). Papież Pius XI beatyfikował ją w 1925 roku i kanonizował w 1933 roku. W miejscu objawień, w którym również wytrysnęło źródło wody, znajduje się od lat „Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes” („Sanctuaire de Notre-Dame de Lourdes”, czyli dosłownie „Sanktuarium Naszej Pani z Lourdes”).
Oficjalna strona internetowa tego Sanktuarium informuje, że spośród zgłoszonych do tej pory ponad 7 tysięcy zjawisk „niewytłumaczalnych przy aktualnym stanie medycyny” Kościół uznał 71 za cuda w sensie teologicznym. Pierwsze stwierdzenia cudów pochodzą z 1862 roku – 7 przypadków. W wieku XX uznano kolejnych 59, a w obecnym stuleciu – 5. Ostatni cud, rozpoznany 8 grudnia 2024 roku (przez arcybiskupa Liverpoolu Malcolma McMahona OP), dotyczy Johna Jacka Traynora, który w 1923 roku w trakcie pielgrzymki do Lourdes został uzdrowiony z epilepsji, paraliżu prawej dłoni i paraplegii. Ogólnie, cudownie uzdrowieni pochodzili z Francji (56), Włoch (8), Belgii (3), Niemiec (1), Austrii (1), Szwajcarii (1) i właśnie z Wielkiej Brytanii (1). Aż 80 % to kobiety, większość uzdrowionych miała kontakt z wodą ze źródełka, a 6 osób zaznało uzdrowienia wskutek modlitwy zupełnie poza Lourdes.
Pierwszym papieżem, który odwiedził Lourdes, był Jan Paweł II, działo się to 14-15 sierpnia 1983 roku (potem jeszcze pielgrzymował do Lourdes w 2004 roku). Ojciec Święty powtórzył wówczas gesty św. Bernadety Soubirous: uklęknął przed grotą Massabielle, ucałował ziemię, skosztował wody ze źródełka i zapalił świecę. Wypowiedział jedną prośbę: „Dobra Matko, miej litość dla mnie; całkowicie oddaję się Tobie po to, abyś dała mnie swojemu drogiemu Synowi, którego pragnę miłować całym sercem. Dobra Matko, obdarz mnie sercem rozpalonym dla Jezusa”.
Ogromnie wpływowa okazała się w świecie beletrystyczna książka Franza Werfela (1890-1945), niemieckojęzycznego pisarza pochodzenia żydowskiego, zatytułowana „Das Lied von Bernadette” („Pieśń o Bernadetcie”) z 1941 roku. Oto sugestywny fragment tego dzieła: „Światło dzienne ma teraz znów barwę ołowianą. Jedynie owalna, spiczasta sklepiona nisza oświetlona jest złotym blaskiem, jak gdyby cały zachód słońca na niej skupił swe promienie. W tym świetle ktoś stoi… ktoś, kto jakby nagle w tym właśnie miejscu przybył na świat Boży, po dalekiej, lecz wygodnej i niemęczącej podróży. Ów ktoś nie jest w żadnym razie jakimś nieokreślonym widziadłem, przezroczystym duchem, czy nieuchwytną zjawą senną. Jest to jakaś młoda pani, z krwi i kości, wytworna i pełna uroku. Jest raczej niska niż wysoka, gdyż stoi swobodnie w niewielkiej i wąskiej skalnej wnęce. Młoda pani ubrana jest trochę niecodziennie, lecz bynajmniej nie po staroświecku. Nie ma ciasno zesznurowanej talii ani paryskiej krynoliny, lecz poprzez luźno skrojoną śnieżnobiałą suknię lekko rysuje się jej smukła postać. (…) Niebieski (…) pasek zwiesza się aż do kolan. Błękit jego tak żywy, że patrzenie nań sprawia rozkosz aż do bólu. Trudno rozpoznać, z jakiego rodzaju materiału zrobiona jest biała suknia. (…) Chwilami lśni jak atłas czy crepe-satin, po czym matowieje i wygląda jak utkany ze śnieżnobiałego puchu aksamit, to znów jak najcieńszy batyst, lekki jak tchnienie , przenoszący w swoich obfitych fałdach najlżejsze poruszenie delikatnych członków. Najbardziej uderzający szczegół spostrzega Bernadetta dopiero na końcu, a mianowicie, że piękna Pani jest bosa”.
Papież Franciszek w orędziu na tegoroczny „XXXIII Światowy Dzień Chorego” zauważył, że „w czasie choroby, jeśli z jednej strony odczuwamy całą naszą kruchość stworzenia – fizyczną, psychiczną i duchową – to z drugiej strony doświadczamy bliskości i współczucia Boga, który w Jezusie podzielił nasze cierpienie” (n. 1).
Lourdes, nawet na odległość, jest jednym ze znaków takiej właśnie bliskości i współczucia Jezusa za pośrednictwem Maryi…
Z Bogiem!
(Hope)









